Venezia
29.10.2010
aktualizacja: 2010-11-19 17:59
Mokotów, ul. Marszałkowska 10/16
ZOBACZ TAKŻE
- Bezgraniczna (10-12-10, 06:00)
- Delizia (03-12-10, 06:00)
- Małpi Biznes i 5.29 (26-11-10, 06:00)
- Herezja (19-11-10, 06:00)
- Złoto Hiszpanii (12-11-10, 06:00)
- Tamka 43 (05-11-10, 06:00)
- Stary Dom (22-10-10, 06:00)
- Ekojadłodajnia (15-10-10, 06:00)
- Dziki ryż na Wspólnej (08-10-10, 06:00)
- Taste Barcelona (17-09-10, 06:00)
Kusi mnie, by udać się na wyprawę po restauracjach, które poddały się przemianie pod ręką Magdy Gessler w ramach TVN-owskich "Kuchennych rewolucji". Czy to nie jest jakaś ściema? Czy da się trwale zmienić knajpę w ciągu cztery dni, które ekipa telewizyjna poświęca na realizację jednego odcinka? Przecież gastronomiczny biznes nie polega na udekorowaniu sali dla gości i ułożeniu menu. To przede wszystkim skomplikowana logistyka zaopatrzenia, kształtowanie zespołu pracowników, nadzór i zarządzanie, kwestie ekonomiczne i technologia, jednym słowem - cały ogromny bagaż problemów, z powodu których na częste pytania, czy nie chciałbym prowadzić restauracji, wybucham śmiechem. Nie, nie i jeszcze raz nie.
Ale Magda Gessler to lubi. I w dodatku umie. Ma w swoim dorobku już kilkadziesiąt restauracji działających rozmaicie, ale na pewno nie bezbarwnych. Ostatnia jej wychowanka to zreanimowana Venezia przy Marszałkowskiej, tuż obok TR. Kiedyś działała tutaj Świtezianka, później w latach 90., już pod szyldem Venezia, szczyciła się jedną z najlepszych włoskich kuchni w mieście. Lata 90. umknęły nie wiadomo kiedy, mało tego - również pierwsza dekada XXI wieku poszła sobie precz. A Venezia w aranżacji z pionierskich lat polskiego kapitalizmu stała się okropnie anachroniczna, mroczna i odseparowana od otoczenia. Nieprzyjemy wizerunek dopełniali surowi panowie kelnerzy, pod których bacznym spojrzeniem kolejne kęsy stawały w gardle okoniem.
Przemiana Venezii starej w Venezię nową odbyła się za pomocą kilku prostych ruchów.
Nie potrzeba było na nie rzeczywiście więcej niż cztery dni. Odsłonięto okna, wyrzucono ściany dzielące wnętrze na loże, na podłodze położono drewniany podest obramowany białą ceramiczną listwą przypodłogową. Sala odzyskała światło i południowy blask, mimo że nietknięte pozostały dyskusyjne malowidła ścienne z weneckimi pejzażami. W toaletach na rolkach papieru pojawiły się Magdzine kokardki, a wraz z nimi Magdzina publiczność, czyli dobrze sytuowane rodziny w średnim wieku. Świetnie ubrani ludzie ze świetnym samopoczuciem kroczący krok w krok za polską Marthą Stewart. Czy pozostaną tu na dłużej?
Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, bo przenikające wszystko mieszczańskie ciepełko oraz przekonanie o zdrowotnych walorach śródziemnomorskiej diety są tym, co lubią najbardziej. Nie szukają wielkiej kuchni, raczej nawiązania do life style'u, który opisywany jest i obfotografowany na łamach kolorowych czasopism. I to właśnie tutaj dostaną. Menu ułożone jest bezpiecznie i miło, stanowi popową składankę hitów włoskiej kuchni bez szczególnej troski o stylistyczną i regionalną spójność. To coś w rodzaju festiwalu w San Remo w wersji gastronomicznej, istna Zuppa Romana: "Fritti, scampi e chianti, calamari, ecco la per me Zuppa Romana. Maccheroni, cannelloni, peperoni, ecco la per me Zuppa Romana". I dalej już prosto z karty Venezii: carpaccio, bruschetti, prosciutto, vitello tonnato, risotto, lasagne, spaghetti, gnocchi, ravioli i pizza.
Jakie wrażenia?
Umiarkowane. Risotto nero (22 zł) pozbawione smaku i z dość nędznymi kawałkami kalmarów. Pizza z kategorii "może być", mała i trochę jak dla mnie za puchata. Vitello tonato (26 zł) jadalne, carpaccio wołowe (38 zł) takoż. Za gwiazdę pierwszej wielkości robi wątróbka po wenecku w czerwonym winie (26 zł), co tłumaczyć można tym, że jak wyczytałem w jakimś wywiadzie, jest ulubioną potrawą Magdy Gessler. Smaczne tiramisu (23 zł) i semifredo (17 zł), ale już reszta deserów to gotowce sprowadzone w formie głęboko zamrożonej z wyspecjalizowanej fabryki we Włoszech.
W Venezii do niczego się nie przyczepisz, nic cię też nie zaskoczy. Ale gdyby pomarzyć o oryginalnej włoszczyźnie, to szukać jej należałoby zupełnie gdzie indziej. W Mela verde na Chmielnej albo otwartej niedawno na rogu Hożej i Poznańskiej zachwycającej Delizii.
Venezia, ul. Marszałkowska 10/16, tel. 22 622 15 37, można płacić kartą, wąskie drzwi do toalety utrudniające dostęp dla osób niepełnosprawnych
www.venezia.com.pl

Ale Magda Gessler to lubi. I w dodatku umie. Ma w swoim dorobku już kilkadziesiąt restauracji działających rozmaicie, ale na pewno nie bezbarwnych. Ostatnia jej wychowanka to zreanimowana Venezia przy Marszałkowskiej, tuż obok TR. Kiedyś działała tutaj Świtezianka, później w latach 90., już pod szyldem Venezia, szczyciła się jedną z najlepszych włoskich kuchni w mieście. Lata 90. umknęły nie wiadomo kiedy, mało tego - również pierwsza dekada XXI wieku poszła sobie precz. A Venezia w aranżacji z pionierskich lat polskiego kapitalizmu stała się okropnie anachroniczna, mroczna i odseparowana od otoczenia. Nieprzyjemy wizerunek dopełniali surowi panowie kelnerzy, pod których bacznym spojrzeniem kolejne kęsy stawały w gardle okoniem.
Przemiana Venezii starej w Venezię nową odbyła się za pomocą kilku prostych ruchów.
Nie potrzeba było na nie rzeczywiście więcej niż cztery dni. Odsłonięto okna, wyrzucono ściany dzielące wnętrze na loże, na podłodze położono drewniany podest obramowany białą ceramiczną listwą przypodłogową. Sala odzyskała światło i południowy blask, mimo że nietknięte pozostały dyskusyjne malowidła ścienne z weneckimi pejzażami. W toaletach na rolkach papieru pojawiły się Magdzine kokardki, a wraz z nimi Magdzina publiczność, czyli dobrze sytuowane rodziny w średnim wieku. Świetnie ubrani ludzie ze świetnym samopoczuciem kroczący krok w krok za polską Marthą Stewart. Czy pozostaną tu na dłużej?
Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, bo przenikające wszystko mieszczańskie ciepełko oraz przekonanie o zdrowotnych walorach śródziemnomorskiej diety są tym, co lubią najbardziej. Nie szukają wielkiej kuchni, raczej nawiązania do life style'u, który opisywany jest i obfotografowany na łamach kolorowych czasopism. I to właśnie tutaj dostaną. Menu ułożone jest bezpiecznie i miło, stanowi popową składankę hitów włoskiej kuchni bez szczególnej troski o stylistyczną i regionalną spójność. To coś w rodzaju festiwalu w San Remo w wersji gastronomicznej, istna Zuppa Romana: "Fritti, scampi e chianti, calamari, ecco la per me Zuppa Romana. Maccheroni, cannelloni, peperoni, ecco la per me Zuppa Romana". I dalej już prosto z karty Venezii: carpaccio, bruschetti, prosciutto, vitello tonnato, risotto, lasagne, spaghetti, gnocchi, ravioli i pizza.
Jakie wrażenia?
Umiarkowane. Risotto nero (22 zł) pozbawione smaku i z dość nędznymi kawałkami kalmarów. Pizza z kategorii "może być", mała i trochę jak dla mnie za puchata. Vitello tonato (26 zł) jadalne, carpaccio wołowe (38 zł) takoż. Za gwiazdę pierwszej wielkości robi wątróbka po wenecku w czerwonym winie (26 zł), co tłumaczyć można tym, że jak wyczytałem w jakimś wywiadzie, jest ulubioną potrawą Magdy Gessler. Smaczne tiramisu (23 zł) i semifredo (17 zł), ale już reszta deserów to gotowce sprowadzone w formie głęboko zamrożonej z wyspecjalizowanej fabryki we Włoszech.
W Venezii do niczego się nie przyczepisz, nic cię też nie zaskoczy. Ale gdyby pomarzyć o oryginalnej włoszczyźnie, to szukać jej należałoby zupełnie gdzie indziej. W Mela verde na Chmielnej albo otwartej niedawno na rogu Hożej i Poznańskiej zachwycającej Delizii.
Venezia, ul. Marszałkowska 10/16, tel. 22 622 15 37, można płacić kartą, wąskie drzwi do toalety utrudniające dostęp dla osób niepełnosprawnych
www.venezia.com.pl

Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



