Złoto Hiszpanii

Maciej Nowak
12.11.2010 aktualizacja: 2010-11-17 12:44
A A A Drukuj
Restauracja Złoto Hiszpanii Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Centrum, ul. Mokotowska 73
ZOBACZ TAKŻE
Kocham wino, bo niesie zapomnienie - wzdycha melancholijny pan, pracujący w tapas barze Złoto Hiszpanii na rogu Mokotowskiej i Hożej. Ukryty pośród butelek hiszpańskich małmazyj, za bufetem pełnym przekąsek, studiuje w skupieniu wielki podręcznik enologii, przygotowując się do konkursu sommelierskiego. Niczym subiekt z cynamonowych sklepów oddany jest całkowicie swojej pasji. Za oknem toczy się szybkie życie warszawskiej ulicy, a on w mrocznym pomieszczeniu starej rozpadającej się kamienicy, regularnym charakterem zapisuje notatki i uśmiecha dobrotliwym uśmiechem znawcy, który ma jeszcze tyle do wytłumaczenia otaczającym go profanom. - Radzę spróbować Tres picos. Wiśniowoczerwony kolor, aromat owoców leśnych, wanilii i śliwki, długi jedwabisty finisz... A to nasze domowe wino beczkowe Pago de cirsus. Kupaż temranillo, merlot i cabernet sauvignon, dojrzewające w beczkach z dębu francuskiego. Proszę zwrócić uwagę, ile się w nim dzieje: delikatne na początku, w końcówce zmienia się w lekko pieprzne... A. bierze do ust łyk wina, a jego oczy natychmiast nabierają blasku. Nie na darmo nosi w sobie geny i podniebienie po latynoskich przodkach, umie docenić dobry trunek. - No, to jest wino, jakiego tata by się nie powstydził - mówi z satysfakcją. Trudno nie poddać się tym sugestiom, szczególnie, że kusi również zawartość znajdującej się na bufecie gablotki z tapasami. A na tym to ja się z kolei troszkę znam. Zasiadamy na wysokich hokerach, przy stolikach, na których blatach znajdują się małe wklęśnięcia na palec. W ten sposób można kręcić je wokół osi, przybliżając do siebie miseczki z kolejnymi smakowitościami. Wirują stoliki, wirujemy my.

Najpierw obowiązkowo podsmażone kawałki chorizo, potem kromki białej bułki z pomidorową pulpą. - Proszę podlać je oliwą, obficie, jeszcze więcej, najlepiej tak, żeby kapało... - mruczy zza baru melancholijny pan. Hiszpańskie tortille, czyli trójkątne kawałki omletów z jajek, ziemniaków z rozmaitymi dodatkami, też dobrze się komponują z zaproponowanymi przez niego winami. Niedługo później serwuje jeszcze jarzynową sałatkę rosyjską, malutkie pinchos z musem z foie gras, półmisek serów owczych i w końcu nadchodzi ona... a właściwie on... zresztą, czy to ważne, jaką ma płeć? Jambon joselito, czyli szynka józek, prawdziwe złoto Hiszpanii, jeden z jej najbardziej legendarnych smaków.

Józki powstają ze specjalnej odmiany czarnych świń iberyjskich, które hodowane są na ogromnych pastwiskach, pełnych soczystej trawy i aromatycznych żołędzi. Poddawana precyzyjnej obróbce noga takiego szczęśliwego wieprzka dojrzewa w specjalnych spiżarniach i bodegach przez kilkanaście miesięcy, by po pokrojeniu w zwiewne plasterki oszałamiać słodko-słonym smakiem i kruchą, lekko grylażową konsystencją. Banalny tekst o rozpuszczaniu się w ustach tym razem w pełni oddaje to, co dzieje się z józkiem, gdy weźmiecie go do buzi. Myślcie sobie, co chcecie, ale przypomina on nieco orzechowo-czekoladowy tort mojej kochanej cioci Zosi, czyli jest czystą i niczym niezmąconą perwersją. Aż się dziwię, że W. podczas wycieczki do Hiszpanii karmił józkiem swego nieletniego syna. Inne propozycje firmy Joselito też trzymają klasę, ale jednak nie mają tak magicznej aury. Zwróćcie wszak uwagę na świetną, lekko pierną polędwicę lomo oraz kiełbasę z kawałkami tłuszczu salchichon, w której odkrywamy daleką krewną naszego swojskiego salcesonu.

Złoto Hiszpanii to jedyny w Warszawie tapas bar odpowiadający iberyjskiej specyfice tego typu lokali. Żadna restauracja, żadna knajpa, po prostu bar, którym rządzą wyłącznie wino i małe, szybkie przekąski. Disfrutad!



Złoto Hiszpanii, ul. Mokotowska 73, tel. 664 114 278, można płacić kartą

Strona Restauracji: www.zlotohiszpanii.pl



Podziel się