Delizia
03.12.2010
aktualizacja: 2010-12-09 11:51
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Centrum, ul. Hoża 58/60, wejście od Poznańskiej
ZOBACZ TAKŻE
- Bezgraniczna (10-12-10, 06:00)
- Herezja (19-11-10, 06:00)
- Złoto Hiszpanii (12-11-10, 06:00)
- Tamka 43 (05-11-10, 06:00)
- Venezia (29-10-10, 06:00)
Gdy byłem w Delizii pierwszy raz kilka tygodni temu, Luca, jeden z dwóch włoskich współwłaścicieli, mówił, że woli mieszkać w Warszawie niż w Londynie ze względu na lepszą pogodę. W mieście rządziła właśnie złota polska jesień i to spostrzeżenie było jakoś krzepiące dla naszego warszawskiego samopoczucia. Oto autentyczny Włoch z Toskanii zalicza moje miasto do swego rodzinnego śródziemnomorskiego kręgu w przeciwieństwie do barbarzyńskiej i deszczowej stolicy na Wyspach. Od październikowej wizyty w Delizii wiele się jednak zmieniło. Poznańska i Hoża, na których rogu mieści się ta urocza nowa restauracyjka, zasypane zostały śniegiem, a przy każdym otwarciu drzwi do wnętrza wpadają tumany mroźnej zadymki. Luca nadal jednak robi dobrą minę do złej gry. Być może ma na to wpływ fakt, że polarna pogoda niczego nie zmieniła. Delizia nadal jest wypełniona po brzegi gośćmi i gdy będziecie chcieli wpaść tu na kolacyjkę, nie bądźcie frajerami i zadbajcie o wcześniejszą rezerwację. Bo Warszawa szybko poznała się na tym lokalu.
Prowadzą go Luca właśnie, odpowiadający za serwis, oraz Lorenzo - szef kuchni z Ligurii. Poznali się przed rokiem w restauracji El Pommodore w Konstancinie i, jak twierdzą, od pierwszego momentu poczuli, że powinni pracować razem. W istocie tworzą duet idealny. Luca jako ochmistrz jest kompetentny, serdeczny, troskliwy. Nie da się zrezygnować z niczego, co poleca. Lorenzo z kolei gotuje anielsko i anielsko też wygląda. No, może nie jak smukły, długowłosy anioł prerafaelitów, ale już w roli putta na barokowym ołtarzu odnalazłby się idealnie. Zresztą, sprawdźcie to sami. Czyż zapiekana ricotta, nadziewana truflami, spowita sosem pecorino (38 zł) to nie jest pokarm niebiańskich sfer wyższych? Nawet w wersji zubożonej przez atak zimy, który wstrzymał dostawy świeżych trufli, smakuje wybornie i uwodząco. A dwie kompozycje z drobno posiekanych karczochów, jedna na zimno, a druga na ciepło z prosciutto (28 zł)? Czyż tak nie jada kierownictwo Sądu Ostatecznego? Szczególnie teraz, gdy nadszedł sezon na karczochy, a Liguria, skąd pochodzi Lorenzo, jest ich włoską metropolią. Nie przeoczcie również domowych ravioli (28 zł) z ricottą i szpinakiem, a także pasty z karczochami i krewetkami. Nieco mniej podobały mi się czarne tagliolini z owocami morza. Może wtorek to nie najlepszy dzień na ich konsumpcję?
Zimowy posiłek powinien być obfity, więc mam nadzieję, że nie odmówicie sobie secondi. Spróbujcie okonia morskiego przysmażonego na grubo skrojonych ziemniakach, które tworzą z mięskiem ryby coś w rodzaju rostis. Zamówcie świetną saltimboccę alla romana (38 zł), czyli eskalopki cielęce przykryte solidną warstwą prosciutto i dobrze dosmaczone szałwią. Chcecie kończyć? W żadnym wypadku! Przed nami największe wydarzenie wieczoru! Fiorentina, czyli costata, czyli befsztyk z kostką, wagi... No właśnie, jak państwo myślą: jaką ilość wołowiny preferują na talerzu drobni makaroniarze? W połowie XX wieku powstała we Włoszech Partito della Bisteca, czyli Partia Befsztyka, której założyciel Corrado Tedeschi postawił sobie za cel wywalczenie dla każdego Włocha codziennego befsztyku o wadze 450 gramów. Żyjemy 50 lat później w raju późnego kapitalizmu i Lorenzo nie uznaje anachronicznych norm. Jego costata w Delizii waży przynajmniej o połowę więcej, a po usmażeniu jest z rozmachem pocięta na paski. Fantastica! Aha, i proszę nie ośmieszać się zamawianiem jej w wersji well done. Fiorentina musi być blue, czyli krwista, czyli delikatna, czyli mięciutka. Jeżeli jesteście poważnymi ludźmi, to nie odpuścicie też deserów. Tiramisu jest świetne (20 zł), mus z białej czekolady z tymiankiem, podlany gorącym espresso (22 zł) budzi emocje, a carpaccio ze świeżego ananasa z lodami bakaliowymi (18 zł) to już najwyższa forma słodyczy.
Knajpa Luki i Lorenzo budzi zachwyt, ale też apetyt na jeszcze więcej. Chyba już czas, by warszawscy Włosi zaczęli się między sobą różnić i dbać o specjały z regionów, z których pochodzą. Bottarga, czyli suszona ikra cefala tyrreńskiego, przewinęła się przez kartę Delizii, ale we wtorek już jej zabrakło. A gdyby tak oprócz niej pojawiły się też inne liguryjskie dania? Cacciucco, belu, stoccafisso accomodato, asado? Lorenzo, do roboty!
Delizia, ul. Hoża 58/60 (wejście od Poznańskiej), www.delizia.com.pl, tel. 784 442 240, czynne do godz. 22, trudno dostępna toaleta dla osób niepełnosprawnych

Prowadzą go Luca właśnie, odpowiadający za serwis, oraz Lorenzo - szef kuchni z Ligurii. Poznali się przed rokiem w restauracji El Pommodore w Konstancinie i, jak twierdzą, od pierwszego momentu poczuli, że powinni pracować razem. W istocie tworzą duet idealny. Luca jako ochmistrz jest kompetentny, serdeczny, troskliwy. Nie da się zrezygnować z niczego, co poleca. Lorenzo z kolei gotuje anielsko i anielsko też wygląda. No, może nie jak smukły, długowłosy anioł prerafaelitów, ale już w roli putta na barokowym ołtarzu odnalazłby się idealnie. Zresztą, sprawdźcie to sami. Czyż zapiekana ricotta, nadziewana truflami, spowita sosem pecorino (38 zł) to nie jest pokarm niebiańskich sfer wyższych? Nawet w wersji zubożonej przez atak zimy, który wstrzymał dostawy świeżych trufli, smakuje wybornie i uwodząco. A dwie kompozycje z drobno posiekanych karczochów, jedna na zimno, a druga na ciepło z prosciutto (28 zł)? Czyż tak nie jada kierownictwo Sądu Ostatecznego? Szczególnie teraz, gdy nadszedł sezon na karczochy, a Liguria, skąd pochodzi Lorenzo, jest ich włoską metropolią. Nie przeoczcie również domowych ravioli (28 zł) z ricottą i szpinakiem, a także pasty z karczochami i krewetkami. Nieco mniej podobały mi się czarne tagliolini z owocami morza. Może wtorek to nie najlepszy dzień na ich konsumpcję?
Zimowy posiłek powinien być obfity, więc mam nadzieję, że nie odmówicie sobie secondi. Spróbujcie okonia morskiego przysmażonego na grubo skrojonych ziemniakach, które tworzą z mięskiem ryby coś w rodzaju rostis. Zamówcie świetną saltimboccę alla romana (38 zł), czyli eskalopki cielęce przykryte solidną warstwą prosciutto i dobrze dosmaczone szałwią. Chcecie kończyć? W żadnym wypadku! Przed nami największe wydarzenie wieczoru! Fiorentina, czyli costata, czyli befsztyk z kostką, wagi... No właśnie, jak państwo myślą: jaką ilość wołowiny preferują na talerzu drobni makaroniarze? W połowie XX wieku powstała we Włoszech Partito della Bisteca, czyli Partia Befsztyka, której założyciel Corrado Tedeschi postawił sobie za cel wywalczenie dla każdego Włocha codziennego befsztyku o wadze 450 gramów. Żyjemy 50 lat później w raju późnego kapitalizmu i Lorenzo nie uznaje anachronicznych norm. Jego costata w Delizii waży przynajmniej o połowę więcej, a po usmażeniu jest z rozmachem pocięta na paski. Fantastica! Aha, i proszę nie ośmieszać się zamawianiem jej w wersji well done. Fiorentina musi być blue, czyli krwista, czyli delikatna, czyli mięciutka. Jeżeli jesteście poważnymi ludźmi, to nie odpuścicie też deserów. Tiramisu jest świetne (20 zł), mus z białej czekolady z tymiankiem, podlany gorącym espresso (22 zł) budzi emocje, a carpaccio ze świeżego ananasa z lodami bakaliowymi (18 zł) to już najwyższa forma słodyczy.
Knajpa Luki i Lorenzo budzi zachwyt, ale też apetyt na jeszcze więcej. Chyba już czas, by warszawscy Włosi zaczęli się między sobą różnić i dbać o specjały z regionów, z których pochodzą. Bottarga, czyli suszona ikra cefala tyrreńskiego, przewinęła się przez kartę Delizii, ale we wtorek już jej zabrakło. A gdyby tak oprócz niej pojawiły się też inne liguryjskie dania? Cacciucco, belu, stoccafisso accomodato, asado? Lorenzo, do roboty!
Delizia, ul. Hoża 58/60 (wejście od Poznańskiej), www.delizia.com.pl, tel. 784 442 240, czynne do godz. 22, trudno dostępna toaleta dla osób niepełnosprawnych

Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]

