Bezgraniczna
10.12.2010
aktualizacja: 2011-03-11 17:03
Fot. Jacek Lagowski / Agencja Gazeta
Śródmieście, ul. Grzybowska 2 lok. 20
Skoro Bezgraniczna to bezgraniczna
Postanowiłem, że akurat tutaj w niczym nie będę się ograniczać i na kolacyjkę dla naszej trójki zamówiłem wszystko. Po prostu wszystko.
Wszystko to akurat. Ani za mało, ani za dużo. Pełnia. Doskonałość. Pełen przegląd karty, która wiedzie bezdrożami obu Ameryk, północnej i południowej Afryki oraz dalekiego Wschodu. I zaplątuje się też na chwilę na polską prowincję, gdzie ukochana babcia przyrządza białe kluski kładzione z twarogiem i skwarkami (19 zł). O tak, tak mi róbcie częściej, bo smak tej potrawy pieści moje podniebienie i przywodzi wspomnienia o babci Pelci z Grudziądza. Tyle, że babcia Pelcia rzecz całą zaczarowywała jeszcze bardziej posypując skwarki i biały ser cukrem. Ekstrawaganckie? Oczywiście! Smaczne? Do nieprzytomności!
Wszystko oznacza w Bezgranicznej zestaw 25 potraw z całego świata, za które rachunek wyniósł niewiele ponad 500 zł, co świadczy że restauracja mieści się w klasie ekonomicznej i backpackerskiej. Pięć stówek za kulinarną podróż dookoła świata? To lubimy. Każda pozycja w menu opisana jest kontekstem, w którym właścicielki lokalu, spotkały się z nią po raz pierwszy. Ta proustowska metoda sprawdza się doskonale. Parzące usta ryżowe kuleczki z parmezanem i pietruszką (14 zł) albo krewetką (19 zł) przywodzą obrazy z brazylijskiego Dworca nadziei Waltera Sallesa. Wielkie kule ze smażonych ziemniaków wypełnione mięsem (18 zł) to Peru, a ceviche (19 zł), czyli marynowana w soku cytrynowym surowa ryba z warzywami, każe myśleć o nieustającym sporze między A. i G., Chilijczykiem i Ekwadorczykiem, na temat obecności pomidorów w tej potrawie. W Bezgranicznej wygrywa koncepcja ekwadorska, czyli z tomatami, co dla A. nie było wiadomością pocieszającą. Kulinarny szlak wiedzie dalej przez Honduras, skąd pochodzi tortilla z jajecznicą i czerwoną fasolą (17 zł) aż do Meksyku, który jawi się jako ojczyzna nachosów z sosami. Latynoskie tropy to jeszcze chrupkie i słone placki z bananów (12 zł) oraz elote (13 zł), czyli gotowana kolba kukurydzy, doprawiona majonezem, startym serem i chilli.
Można też wyruszyć na drugą stronę talerza, w klimaty azjatyckie. Wyprawę tę znaczą wietnamskie sajgonki (wegetariańskie 12 zł, mięsne 16 zł) i pyszna zupa ca ri (17 zł) na mleku kokosowym, wołowym curry, z ziemniakami i marchewką albo orzeźwiająca koreańska sałatka z kiełków sojowych, rozdrobnionego kurczaka, papryki i czerwonej cebuli (21 zł). Zresztą, po co przepisywać całą kartę? Właściwie każda kulinarna pocztówka Bezgranicznej to ciekawa przygoda, zaskakujące zestawienie smaków i rozbudzenie apetytu na kolejną wycieczkę. Mogę tylko ostrzec przed mało wyraźnymi tajskimi zupami tom yum (14-20 zł), nudnym kremem ze słodkich ziemniaków (16 zł), gorąco zaś zachęcić do barramundi (32 zł), czyli grillowanej ryby z bazylią, czosnkiem i sokiem z limonki. Nie wyobrażam sobie też, żebyście opuścili ten lokal bez spróbowania tub kalmarów (34 zł), obtoczonych pastą sambal z chilli, imbiru, czosnku i białego wina.
Jedliśmy, jedliśmy i jedliśmy. I nagle okazało się, że nawet my z J. i A. mamy swoje granice. Niestety, do deserów nie dotrwaliśmy, a nawet, prawdę powiedziawszy, skapitulowaliśmy też przed żeberkami BBQ oraz wietnamskim makaronem sojowym na chrupko. Ale wrócimy tu na pewno! Najpierw dla pysznego i oryginalnego, jak na warszawskie warunki, jedzenia. Zaraz potem dla urzekającego, dziewczyńskiego i mało formalnego klimatu tego miejsca. Właścicielkami Bezgranicznej są dwie młode i dzielne globtroterki. W pracy pomaga im równie odważna kobieca ekipa, która dała sobie radę nawet z humorami wujcia J. Wnętrze restauracji wypełnione jest pamiątkami z podróży, mapami, wyrwanymi z paszportu kartkami, starymi kuframi i podróżniczymi książkami. Furorę robią meble i żyrandole z kolorowych szmatek, zaś zwolennicy bardziej egzotycznych klimatów mogą zalec w tureckiej kawiarni, na podestach wyłożonych dywanami i poduszkami. Bezgraniczna mieści się w lokalu na Grzybowskiej 2, który do niedawna zajmował Mirador rodzeństwa Kręglickich. Wejście, a jakże, od Granicznej.
www.bezgraniczna.pl

Postanowiłem, że akurat tutaj w niczym nie będę się ograniczać i na kolacyjkę dla naszej trójki zamówiłem wszystko. Po prostu wszystko.
Wszystko to akurat. Ani za mało, ani za dużo. Pełnia. Doskonałość. Pełen przegląd karty, która wiedzie bezdrożami obu Ameryk, północnej i południowej Afryki oraz dalekiego Wschodu. I zaplątuje się też na chwilę na polską prowincję, gdzie ukochana babcia przyrządza białe kluski kładzione z twarogiem i skwarkami (19 zł). O tak, tak mi róbcie częściej, bo smak tej potrawy pieści moje podniebienie i przywodzi wspomnienia o babci Pelci z Grudziądza. Tyle, że babcia Pelcia rzecz całą zaczarowywała jeszcze bardziej posypując skwarki i biały ser cukrem. Ekstrawaganckie? Oczywiście! Smaczne? Do nieprzytomności!
Wszystko oznacza w Bezgranicznej zestaw 25 potraw z całego świata, za które rachunek wyniósł niewiele ponad 500 zł, co świadczy że restauracja mieści się w klasie ekonomicznej i backpackerskiej. Pięć stówek za kulinarną podróż dookoła świata? To lubimy. Każda pozycja w menu opisana jest kontekstem, w którym właścicielki lokalu, spotkały się z nią po raz pierwszy. Ta proustowska metoda sprawdza się doskonale. Parzące usta ryżowe kuleczki z parmezanem i pietruszką (14 zł) albo krewetką (19 zł) przywodzą obrazy z brazylijskiego Dworca nadziei Waltera Sallesa. Wielkie kule ze smażonych ziemniaków wypełnione mięsem (18 zł) to Peru, a ceviche (19 zł), czyli marynowana w soku cytrynowym surowa ryba z warzywami, każe myśleć o nieustającym sporze między A. i G., Chilijczykiem i Ekwadorczykiem, na temat obecności pomidorów w tej potrawie. W Bezgranicznej wygrywa koncepcja ekwadorska, czyli z tomatami, co dla A. nie było wiadomością pocieszającą. Kulinarny szlak wiedzie dalej przez Honduras, skąd pochodzi tortilla z jajecznicą i czerwoną fasolą (17 zł) aż do Meksyku, który jawi się jako ojczyzna nachosów z sosami. Latynoskie tropy to jeszcze chrupkie i słone placki z bananów (12 zł) oraz elote (13 zł), czyli gotowana kolba kukurydzy, doprawiona majonezem, startym serem i chilli.
Można też wyruszyć na drugą stronę talerza, w klimaty azjatyckie. Wyprawę tę znaczą wietnamskie sajgonki (wegetariańskie 12 zł, mięsne 16 zł) i pyszna zupa ca ri (17 zł) na mleku kokosowym, wołowym curry, z ziemniakami i marchewką albo orzeźwiająca koreańska sałatka z kiełków sojowych, rozdrobnionego kurczaka, papryki i czerwonej cebuli (21 zł). Zresztą, po co przepisywać całą kartę? Właściwie każda kulinarna pocztówka Bezgranicznej to ciekawa przygoda, zaskakujące zestawienie smaków i rozbudzenie apetytu na kolejną wycieczkę. Mogę tylko ostrzec przed mało wyraźnymi tajskimi zupami tom yum (14-20 zł), nudnym kremem ze słodkich ziemniaków (16 zł), gorąco zaś zachęcić do barramundi (32 zł), czyli grillowanej ryby z bazylią, czosnkiem i sokiem z limonki. Nie wyobrażam sobie też, żebyście opuścili ten lokal bez spróbowania tub kalmarów (34 zł), obtoczonych pastą sambal z chilli, imbiru, czosnku i białego wina.
Jedliśmy, jedliśmy i jedliśmy. I nagle okazało się, że nawet my z J. i A. mamy swoje granice. Niestety, do deserów nie dotrwaliśmy, a nawet, prawdę powiedziawszy, skapitulowaliśmy też przed żeberkami BBQ oraz wietnamskim makaronem sojowym na chrupko. Ale wrócimy tu na pewno! Najpierw dla pysznego i oryginalnego, jak na warszawskie warunki, jedzenia. Zaraz potem dla urzekającego, dziewczyńskiego i mało formalnego klimatu tego miejsca. Właścicielkami Bezgranicznej są dwie młode i dzielne globtroterki. W pracy pomaga im równie odważna kobieca ekipa, która dała sobie radę nawet z humorami wujcia J. Wnętrze restauracji wypełnione jest pamiątkami z podróży, mapami, wyrwanymi z paszportu kartkami, starymi kuframi i podróżniczymi książkami. Furorę robią meble i żyrandole z kolorowych szmatek, zaś zwolennicy bardziej egzotycznych klimatów mogą zalec w tureckiej kawiarni, na podestach wyłożonych dywanami i poduszkami. Bezgraniczna mieści się w lokalu na Grzybowskiej 2, który do niedawna zajmował Mirador rodzeństwa Kręglickich. Wejście, a jakże, od Granicznej.
Bezgraniczna, ul. Grzybowska 2 lok. 20, tel. 22 436 35 35, dostępne dla osób na wózkach, można płacić kartą.
www.bezgraniczna.pl

Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]

