Kultura
17.12.2010
aktualizacja: 2010-12-16 19:25
Stare Miasto, Krakowskie Przedmieście 22/23
ZOBACZ TAKŻE
- Bombaj masala (11-02-11, 06:00)
Uczciwa czterdziecha, filmówką czasem zwana, za jedyne 6 zł? Na rogu Trębackiej i Krakowskiego? Czy coś to państwu mówi? Młodzi pewnie wzruszą ramionami na te pijackie resentymenty, ale starsi muszą przecież pamiętać tzw. Ściek, który za czasów komuny tulił niedopieszczone dzieci warszawskiej nocy. Mieścił się w bloku przy Trębackiej i oficjalnie był klubem Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Stanowił żelazny punkt tzw. Szlaku hańby opiewanego we wspomnieniach peerelowskiej bohemy artystycznej, wiodącego od Fukiera po SPATiF. Podążali nim regularnie Jan Himilsbach, Zdzisław Maklakiewicz, Janusz Głowacki i wielu, wielu innych... Cześć ich wątrobom!
Dziś lokal po Ścieku otacza smętek i zapomnienie, ale ledwie kilkadziesiąt metrów dalej szykuje się do wielkiego skoku nowa knajpa filmowców. Urządzono ją w foyer kina Kultura i to tu właśnie wódeczka kosztuje drobne 6 złociszy. Co za radość! Tym bardziej że karmią tutaj również zupełnie przyzwoicie. I za rozsądne pieniądze. Każda przystawka kosztuje 25 zł, każda zupa - 16 zł, a danie główne - 39 zł. Wybór zróżnicowany, choć elegancko powściągliwy. Pośród przystawek świetne assorti domowych pasztetów i terryn oraz ciekawie doprawiony orzechami tatar wołowy. Jego wersja łososiowa wzbogacona jest delikatnym w konsystencji i zdecydowanym w smaku zielonym sosem z wasabi. Intryguje też carpaccio z pieczeni cielęcej. Zwiewne plastry mięsa czule zwilżone są oliwą oraz udekorowane rukolą i malutkimi pomidorkami koktajlowymi. Królem tutejszych zup jest esencjonalny barszcz czerwony dosmaczony wędzonymi śliwkami. Towarzyszą mu dwa zgrabniutkie paszteciki z kruchego ciasta wypełnione farszem mięsnym. Grzybowa z łazankami i żurek z kiełbasą też trzymają poziom, ale jednak nie mają wdzięku buraczanego Króla. Bez większego żalu obejdę się też następnym razem w Kulturze bez golonki. Niby solidnej wielkości, niby podana na dobrej kapuście z grzybami, ale ostatecznie wyrwana z głębokiego zamrażarkowego snu podobać się nie może. Tym bardziej że ma oszałamiającą konkurencję. Spróbujcie sztukamięs i zrozumiecie, o czym mówię. Tę młodą wołowinę można jeść łyżką, jest uległa, a jednocześnie sprężysta, korzenna w smaku, a jednocześnie broniąca się pikantną chrzanową nutą białego sosu. Jeszcze lepiej prezentuje się łopatka jagnięca duszona w sosie własnym. O dobry Lukullusie, jakże piękne jest życie na twym dworze! Jagnięce mięsko delikatnie pieści podniebienie, aromatyczny sos przyjemnie oblepia język i wargi.
Tajemnica kulinarnego sukcesu Kultury kryje się w tym, że za kuchnię odpowiadają szefowie gotujący w Dyspensie na Mokotowskiej, restauracji od wielu lat trzymającej wysoki, profesjonalny poziom. Drugim partnerem nowego przytuliska filmowców jest cukiernia Misianka. I stąd płynie jeden zasadniczy wniosek: na deser obowiązkowo zamawiać należy wypieki z tej legendarnej cukierni, natomiast darujmy sobie wety przygotowywane w kuchni. Co zrobić, jeśli ktoś umie odprawiać czary nad jagnięciną, ale nie zawsze starcza mu cierpliwości do słodyczy. Wypieki Misianki potrafią jednak skutecznie nadrobić to rozczarowanie. A bateryjka filmówek za 6 zł też nie pozostaje bez wpływu na samopoczucie pod koniec posiłku.
Mam tylko jeden problem. Kultura, jak to kultura, zawieszona jest na dwóch poziomach: wysokim i niskim. Łączą je strome schody nie do przebycia przez wszystkich, szczególnie przez gości na wózkach. A nie ma też, niestety, innej drogi do toalety. Kilka lat temu przeżyłem straszne chwile w świetnej stołecznej restauracji, gdzie podejmowałem znanego zagranicznego pisarza poruszającego się na elektrycznym skuterku dla niepełnosprawnych. Wszystko było wspaniale do momentu, gdy poprosił o wskazanie drogi do ubikacji. Okazało się, że wiodą do niej wyłącznie kręcone wąskie schody. Zgroza! Wstyd! Upokorzenie! Nie chciałbym więcej znajdować się w takiej sytuacji. W miejscach, w których gospodarzą ludzie sztuki, do takich sytuacji nie powinno dochodzić. To w końcu tutaj kształtują się standardy użytkowania i dostępności przestrzeni publicznej. I kultury.
Dziś lokal po Ścieku otacza smętek i zapomnienie, ale ledwie kilkadziesiąt metrów dalej szykuje się do wielkiego skoku nowa knajpa filmowców. Urządzono ją w foyer kina Kultura i to tu właśnie wódeczka kosztuje drobne 6 złociszy. Co za radość! Tym bardziej że karmią tutaj również zupełnie przyzwoicie. I za rozsądne pieniądze. Każda przystawka kosztuje 25 zł, każda zupa - 16 zł, a danie główne - 39 zł. Wybór zróżnicowany, choć elegancko powściągliwy. Pośród przystawek świetne assorti domowych pasztetów i terryn oraz ciekawie doprawiony orzechami tatar wołowy. Jego wersja łososiowa wzbogacona jest delikatnym w konsystencji i zdecydowanym w smaku zielonym sosem z wasabi. Intryguje też carpaccio z pieczeni cielęcej. Zwiewne plastry mięsa czule zwilżone są oliwą oraz udekorowane rukolą i malutkimi pomidorkami koktajlowymi. Królem tutejszych zup jest esencjonalny barszcz czerwony dosmaczony wędzonymi śliwkami. Towarzyszą mu dwa zgrabniutkie paszteciki z kruchego ciasta wypełnione farszem mięsnym. Grzybowa z łazankami i żurek z kiełbasą też trzymają poziom, ale jednak nie mają wdzięku buraczanego Króla. Bez większego żalu obejdę się też następnym razem w Kulturze bez golonki. Niby solidnej wielkości, niby podana na dobrej kapuście z grzybami, ale ostatecznie wyrwana z głębokiego zamrażarkowego snu podobać się nie może. Tym bardziej że ma oszałamiającą konkurencję. Spróbujcie sztukamięs i zrozumiecie, o czym mówię. Tę młodą wołowinę można jeść łyżką, jest uległa, a jednocześnie sprężysta, korzenna w smaku, a jednocześnie broniąca się pikantną chrzanową nutą białego sosu. Jeszcze lepiej prezentuje się łopatka jagnięca duszona w sosie własnym. O dobry Lukullusie, jakże piękne jest życie na twym dworze! Jagnięce mięsko delikatnie pieści podniebienie, aromatyczny sos przyjemnie oblepia język i wargi.
Tajemnica kulinarnego sukcesu Kultury kryje się w tym, że za kuchnię odpowiadają szefowie gotujący w Dyspensie na Mokotowskiej, restauracji od wielu lat trzymającej wysoki, profesjonalny poziom. Drugim partnerem nowego przytuliska filmowców jest cukiernia Misianka. I stąd płynie jeden zasadniczy wniosek: na deser obowiązkowo zamawiać należy wypieki z tej legendarnej cukierni, natomiast darujmy sobie wety przygotowywane w kuchni. Co zrobić, jeśli ktoś umie odprawiać czary nad jagnięciną, ale nie zawsze starcza mu cierpliwości do słodyczy. Wypieki Misianki potrafią jednak skutecznie nadrobić to rozczarowanie. A bateryjka filmówek za 6 zł też nie pozostaje bez wpływu na samopoczucie pod koniec posiłku.
Mam tylko jeden problem. Kultura, jak to kultura, zawieszona jest na dwóch poziomach: wysokim i niskim. Łączą je strome schody nie do przebycia przez wszystkich, szczególnie przez gości na wózkach. A nie ma też, niestety, innej drogi do toalety. Kilka lat temu przeżyłem straszne chwile w świetnej stołecznej restauracji, gdzie podejmowałem znanego zagranicznego pisarza poruszającego się na elektrycznym skuterku dla niepełnosprawnych. Wszystko było wspaniale do momentu, gdy poprosił o wskazanie drogi do ubikacji. Okazało się, że wiodą do niej wyłącznie kręcone wąskie schody. Zgroza! Wstyd! Upokorzenie! Nie chciałbym więcej znajdować się w takiej sytuacji. W miejscach, w których gospodarzą ludzie sztuki, do takich sytuacji nie powinno dochodzić. To w końcu tutaj kształtują się standardy użytkowania i dostępności przestrzeni publicznej. I kultury.
Kultura, Krakowskie Przedmieście 22/23, tel. 784 044 051, czynne od 11 do 23, można płacić kartą, www.kinokultura.pl , niedostępne dla osób na wózkach.
www.kinokultura.plNajczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





