Karmnik

Maciej Nowak
31.12.2010 aktualizacja: 2011-01-04 11:57
A A A Drukuj
Karmnik Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Stare Miasto, ul. Piwna 4a
ZOBACZ TAKŻE
Uwaga, uwaga, nadchodzi! Święto drobnomieszczan. Święto tych, którzy przez cały rok oglądają "M jak miłość" oraz "Plebanię" i przy herbatce z miodem wspominają szampańską zabawę z ostatniego sylwestra. I marzą o następnym. Pytania o sylwestrową noc zaczynają stawiać już w listopadzie. Szczegółowe planowanie, wielomiesięczne przygotowania, porównywanie cen, śledzenie trendów ciuchowych i fryzjerskich przynoszą jeden skutek: rzeczywistość nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom. Od znajomych z branży gastronomicznej wiem, że nigdy nie notują takiej liczby konfliktów z klientami jak właśnie tej nocy. Że bigos za słony, muzyka za głośna, wódka za słaba, a obsługa zbyt wolna. Nad ranem alkohol łagodzi obyczaje i po powrocie do żywych można znowu zacząć marzyć o następnym sylwestrze. Mnie to mało kręci, bo przecież sylwestra mam co drugi dzień. Dlatego też dzisiaj najchętniej zostanę w domu. Albo pójdę do Karmnika na Piwną, gdzie są najwłaściwsze proporcje między zabawą, alkoholem i dobrą michą. Czyli wszystkim, co kocham. Nie muszę kupować abstrakcyjnie drogich biletów ani robić rezerwacji, nikt nie zmusi mnie do wbijania się w garnitur i zasiadania przy bankietowych stołach, nie będę też skazany na small talk z ludźmi, których nie znam. Po prostu przyjdę sobie wieczorkiem, zasiądę przy barze, zamówię niedawno odkrytą aromatyczną dębową wiśniową, a gdy głód zaatakuje - poproszę o coś z tutejszych specjałów.

Jeszcze do niedawna od roku 1952 działał tu oldskulowy bar restauracyjny Pod Gołębiami z charakterystyczną płaskorzeźbą z ptaków. Gołębie nadal zdobią zabytkową witrynę, a Karmnik godnie kontynuuje dawne tradycje. Karmi dobrze, choć kapryśnie. Nie jest to wielka kuchnia, ale też nie ogranicza się do studenckich makaronów i filetów z kurczaka. Przed świętami oferuje propozycje nawet tak wyrafinowane jak np. jesiotr po rosyjsku w sosie rakowym. Na co dzień jednak posilicie się tutaj przyzwoitą kolekcją zakąsek: od klasyki peerelowskiej dyplomacji poczynając, czyli śliwek wędzonych z boczkiem (6 zł), po równie stylowy evergreen warszawskich knajp - meduzę, czyli galaretę z mięsa (8 zł), z lornetą (6 zł). Poza nimi dobrze wspominam też żeberka pieczone w marynacie z miodu, piwa i musztardy (8 zł) oraz tzw. pseudo foiegras, czyli mus z wątróbki drobiowej z konfiturą z czerwonej cebuli. Po kilku porcjach wódeczki krytycyzm siada i pyszna pasta wątróbkowa spokojnie może udawać swą arystokratyczną koleżankę z gęsich podrobów. Szczęśliwie właściciele nie próbują tego wykorzystywać i każą za nią płacić tyle, ile jest warta, czyli złociszy ledwo 6. Ważnym punktem programu jest kacówka (7 zł), czyli kwaśna zupa na day after. Bywa w wersji ogórkowej lub kapuścianej. Niezastąpiona, reanimacyjna, przywracająca funkcje życiowe. Podobają mi się także gołąbki z mięsem i ryżem w sosie koperkowo-śmietanowym (7 zł) oraz pielmieni ze śmietaną (18 zł). Nie podobają za to zdecydowanie zrazy zawijane z kaszą (16 zł) oraz sztukamięs w sosie chrzanowym (16 zł). Dlaczego? Bo jeszcze nie udało mi się na nie trafić, mimo że stanowią stałą część menu.

I tutaj dochodzimy do kapryśnego charakteru karmnikowego szefa kuchni, czyli Jakuba Chojeckiego. Ten były student filozofii, obieżyświat i współtwórca legendarnej miejscówki na Pankiewicza gotuje wyśmienicie, ale chimerycznie. Bywają takie dni, że nawet w środku nocy możemy liczyć na królewski posiłek, innym razem może się okazać, że do wylizania pozostały tylko puste garnki. Przywiązani do bardziej tradycyjnych wzorców w gastronomii uznają to za wadę. Inni, którym odpowiada kulinarny freestyle, podejdą do tego ze zrozumieniem i z humorem. Mnie wyraźnie bliżej do tej drugiej postawy i dlatego, chroniąc się przed świętem drobnomieszczan, zadekuję się dzisiaj właśnie tutaj.

Karmnik, ul. Piwna 4a, tel. 691 381 852, można płacić kartą, dostępne dla gości na wózkach



Podziel się

  • wsiowy charakter Starówki balcerek_jozef 12.06.11, 23:24

    Z przykrością obserwuję, jak Starówka od paru lat zamieniania się w wiejskie klepisko!Tam gdzie była latami galeria dzieł sztuki na Piwnej jest dziś jarmarczną pseudo cepelia z ruskim babami»