Zaułek Smaków

Maciej Nowak
07.01.2011 aktualizacja: 2011-01-07 09:59
A A A Drukuj
Żoliborz, ul. Felińskiego 52
ZOBACZ TAKŻE
Wielokrotnie próbowałem już wyjaśnić, dlaczego Żoliborz to gastronomiczna pustynia. I to nie piękna i okrutna Sahara, ale udawana i bura Pustynia Błędowska. W jednej z najbogatszych i najbardziej luksusowych dzielnic miasta knajp pracuje w zrywach kilkanaście, z czego ledwie kilka jako tako zadowalających. WTF? Tym razem problemu tego roztrząsać jednak nie będę. Wszystko stało się jasne, gdy podjechaliśmy z J. pod cieszącą się dobrą sławą w żoliborskich kręgach restaurację Zaułek Smaków na rogu Felińskiego i Pogonowskiego. Wychodzimy z taksówki i na nogach własnych utrzymać się nie możemy, mimo że to dopiero początek tygodnia i posylwestrowy kociokwik już nam dawno odpuścił. Zagrzmiało, runęło... i w poświacie niebiańskiej ukazuje się napis Bóg i Ojczyzna. Chóry zapiały, anieli wzlecieli, lęk ogromny zmroził dusze, gardło ścisnęło wzruszenie, nogi same zgięły się w pół. Padliśmy na kolana w śniegowe błoto, ale nic nam to nie przeszkadzało. Serce gorzało. Oto przed nami objawił się cały majestat kościoła św. Stanisława Kostki z grobem Błogosławionego Męczennika. O nie, to nie jest właściwe miejsce na rozkosze podniebienia. To przestrzeń dla pątników i charyzmatyków, babek kruchcianych i harcerzyków z biało-czerwonymi lilijkami. Każdy kęs jest tu świętokradztwem, każde oblizanie warg - wyuzdaniem. Aż dziw, że Zaułek Smaków trwa na tej wysuniętej patriotycznej placówce lat już całych cztery.

Ze względu na ekstremalne warunki działalności lokalowi temu należy się taryfa ulgowa. Włączam ją od razu na starcie i nie czepiam się niemiłego półmroku oraz firanek w kolorze sezonowanego kurzu. Sympatyczny jest bowiem sklepik z węgierskimi winami przy samym wejściu z butelką trzydziestokilkuletniego Tokaju aszu za 1499 zł oraz malutka księgarenka z książkami o Żoliborzu. Dewocjonaliów nie zauważyłem, co odnotowuję z uznaniem, bo lokalizacja kusić musi możliwością dodatkowego zarobku. Również sympatyczna i troskliwa obsługa jest ważnym atutem Zaułku Smaków. Dzięki niej żołądek sparaliżowany początkowo sakralnym kontekstem stopniowo zaczyna przyjmować pokarmy.

Zamówiona na początek pizza z anchois i oliwkami (28 zł), upieczona w ceglanym piecu, w którym buzował prawdziwy ogień, przywołała wspomnienia ze słonecznej, wakacyjnej i... katolickiej Chorwacji. Była smaczna, aromatyczna, na cienkim cieście, z anczunami dokładnie takimi jak na wyspie Vis. Wyśmienicie zaprezentowała się węgierska zupa gulaszowa podana w tradycyjnym bograczu (25 zł). Lśniąca mocno paprykowanym, ciemnoczerwonym tłuszczem, z delikatnymi kawałkami wołowiny i kostkami ziemniaków. Świat kulinariów prawosławnych reprezentowały syberyjskie pielmieni (25 zł) z pełnym smaków farszem mięsnym.

Niestety, dalej z pełną odpowiedzialnością mogę polecić jedynie kremowy sernik na kruchym spodzie (14 zł). Wszystko, co dzieli deser od pizzy i zup, jest bardzo średnie. Takie gastronomiczne ecie-pecie pełne dobrych intencji, ale nieudolne w wykonaniu. Brzydkie, smażone na brudnym tłuszczu, podpatrzone gdzieś w modnych programach telewizyjnych i przygotowane bez większego zrozumienia. Szczególnie kuriozalnie wypadł pstrąg (38 zł) wielkości średniej rybki akwariowej wypełniony jakimś rozpadającym się farszem. Podobnymi właściwościami organoleptycznymi charakteryzowała się zawartość tymbalików z cienkich plastrów cukinii z łososiem (25 zł) i mnóstwem innych dodatków, które wszak nie tworzyły żadnej spójnej całości. Ponure wrażenia pozostawiła po sobie burumundi podana jako ryba dnia (56 zł) oraz wymęczone i depresyjne sznycelki cielęce (36 zł). Zwyczajnie niedobra i niedoprawiona okazała się też pokaźna porcja żeberek wieprzowych (37 zł). Ciężki sos z demiglasu i owoców suszonych byłby może do obrony, ale już podawana z nim twardawa kaczka (56 zł) do jedzenia się nie nadawała.

Dieta tego typu połączona z widokiem na rozmodlone sanktuarium to jednak nie są perwersje w moim guście. Odjeżdżam zatem spokojnie z tego zaułka niesmaku w inne rejony miasta. I zwróćcie uwagę, że ciągle na taryfie ulgowej.

Zaułek Smaków, ul. Felińskiego 52, tel. 22 839 86 81, można płacić kartą

www.zauleksmakow.com.pl



Podziel się