570 tys. zł premii dla Kaplera. Słuszna wypłata?

Michał Wojtczuk
13.02.2012 aktualizacja: 2012-02-14 13:54
A A A Drukuj
Rafał Kapler, były prezes NCS Fot. Bartosz Bobkowski
Taką premię dla szefa NCS zapowiedziała dziś minister sportu Joanna Mucha.
Kapler o swojej dymisji poinformował w poniedziałek. "Po ponad 3 latach pracy w spółce Narodowe Centrum Sportu, po wybudowaniu Stadionu Narodowego, chciałbym serdecznie podziękować i pogratulować wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego wyjątkowego obiektu. Chociaż mój udział w tym przedsięwzięciu dobiegł końca, jako menedżer jestem przekonany, że ten wspaniały obiekt ma potencjał, aby w przyszłości stanowić nie tylko centrum rozrywki i kultury jakiego brakowało w Warszawie, ale także - aby być samodzielnym, dochodowym przedsięwzięciem. Mimo wielu trudnych decyzji, które przyszło mi podejmować w trakcie projektu, uważam, że cele biznesowe i racjonalne podejście do zarządzania wzięły górę nad emocjami i sporami politycznymi." zakomunikował Kapler. Dodał: "Dzisiaj Stadion Narodowy w Warszawie posiada wszelkie niezbędne, ustalone przepisami, zgody i pozwolenia, aby prowadzić działalność".

Jednak w ubiegłym tygodniu stadion nie dostał zgody policji na to, by rozegrać na nim mecz Wisła-Legia. Policjanci przekonywali, że brak zasięgu ich krótkofalówek w podziemnym garażu stadionu wyklucza zgrupowanie tam oddziałów do tłumienia ewentualnych zamieszek na trybunach. System retransmisji policyjnego sygnału jest na stadionie dopiero montowany.

Była to już kolejna odwołana impreza na stadionie. Z powodu opóźnienia budowy areny (pierwotnie planowano, że będzie gotowa w czerwcu 2011) trzeba było odwołać zawody motocyklowe, mecz reprezentacji Polski i Niemiec oraz planowaną jako huczne wydarzenie ceremonię otwarcia stadionu. Znacznie skromniejszą imprezę otwarcia zorganizowano dopiero w styczniu.

Gdy Kapler zostawał szefem NCS latem 2008 r., miał opinię technokraty. Miał wtedy 33 lata. Szczycił się, że w poprzednim miejscu pracy, koncernie Orlen, nadzorował budowę wartej ponad miliard złotych wytwórni półproduktów do produkcji butelek plastikowych. Nie rozstawał się z telefonem blackberry, łatwo skracał dystans wobec rozmówców, potrafił szybko podejmować decyzje, płynnie mówił po niemiecku i angielsku. Kilkanaście dni temu chwalił się, że po półrocznej pracy dopiął rozmowy z Madonną, która wystąpi na Stadionie Narodowym 1 sierpnia.

Ale atmosfera wokół szefa NCS od miesięcy się psuła. Wytykano mu, że mimo opóźnień w budowie nie miał oporów przed braniem wielotysięcznych premii. Dziwiono się, że w grudniu uroczyście ogłaszał przyjęcie stadionu do użytkowania, choć trwały prace nad płytą boiska. Krytykowano przygotowywaną w szalonym tempie imprezę otwarcia, na którą początkowo odmówił zgody stołeczny ratusz. Warszawski samorząd ma mu za złe, że nie chciał zrezygnować z otoczenia stadionu dwukilometrowym płotem. Na dodatek Kapler do ostatniej chwili zapewniał, że mecz o Superpuchar się odbędzie. Nieoficjalnie mówi się, że zirytował tym minister sportu Joannę Muchę, która postawiła mu ultimatum - albo odejdzie sam, albo zostanie wyrzucony.

- Wiadomość o dymisji nie jest dla mnie nowa - przyznała Mucha wczoraj na konferencji prasowej w Lublinie. - Rozmawialiśmy w sobotę i niedzielę na ten temat. Wyraziłam zgodę na przyjęcie takiego wniosku - powiedziała, dziękując Kaplerowi za dotychczasową pracę. W oświadczeniu na stronie resortu podkreśliła, że Kapler "wziął na siebie dużą odpowiedzialność za największą inwestycję sportową w naszym kraju. Zdaję sobie sprawę, że atakowany przez media, dzisiaj stawiany jest w niekorzystnym świetle. Wyrażam nadzieję, że z czasem ocena pracy Pana Rafała Kaplera ulegnie weryfikacji i zmianie".

Minister Mucha na stanowisko prezesa NCS powołała Roberta Wojtasia, który jako dotychczasowy wiceprezes NCS ponosi część odpowiedzialności za opóźnienie budowy stadionu.

Na konferencji w Lublinie minister Mucha poinformowała, że mimo opóźnień w budowie stadionu i odwołanych imprez Rafał Kapler dostanie gigantyczną premię w wysokości 570 tys. zł. Zaznaczyła, że premie zapisano w kontrakcie menedżerskim, który podpisał z Kaplerem ówczesny minister sportu Mirosław Drzewiecki. - Premie są wypłacane po osiągnięciu dwóch sukcesów. Pierwszym jest dokonanie pełnych odbiorów stadionu, drugim jest przeprowadzenie na stadionie turnieju Euro 2012. Według wstępnego przeliczenie pierwsza część premii to 342 tysiące, ta druga część to 228 tys.. Co ja o tym sądzę? Ślubowałam, że będę przestrzegać prawa, a prawo polskie mówi, że umów należy dotrzymywać - mówiła minister sportu.

O co biega z Narodowym? Wazelina, lukier i kłamstwa >>

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Szef Narodowego Centrum Sportu odchodzi flat-ower 13.02.12, 16:25

    Na wszzystko trzeba spojrzeć z dystansu. Tak na chłodno, to opóżnienie jest bardzo małe - jak na ten porąbany kraj i jego decydentów. Płot wobec tej góry stali też być musi boby pocieli »

  • Jak jeszcze raz usłyszę o zaciskaniu pasa... robokopo 13.02.12, 21:53

    Jak jeszcze raz usłyszę o zaciskaniu pasa, bo jest kryzys, to ciepnę butelką w TV, a jak będzie gorzej, to pójdę palić opony przed Sejm. Ch...ek zainkasuje pensję 228 osób, który by zarobiły»

  • 570 tys. zł premii dla Kaplera. Słuszna wypłata? oryginalnystahustah 14.02.12, 00:48

    570 tysięcy w kraju, gdzie zwykły zjadacz chleba dostaje 1500 pln miesięcznie... Porażająca demoralizacja i arogancja ze strony władzy. To jest po prostu obrzydliwe. »

Najnowsze wiadomości z Warszawy