Berlin - stolica bez presji
2007-11-17
aktualizacja: 2007-11-17 00:00
ZOBACZ TAKŻE
- Plac Poczdamski kontra plac Defilad (21-11-07, 00:37)
- Solidnie, to nie nagle (14-11-07, 23:32)
- Kiedy Warszawa dojedzie do Berlina (23-11-07, 22:46)
- Berliński porządek, warszawska szarża (23-11-07, 22:40)
- Przystanek Warszawa-Berlin. Rowerem codziennie do pracy? (23-11-07, 14:01)
- Przepaść między dworcami Berlina i Warszawy (21-11-07, 21:49)
- Berlin - miasto parków przyjaznych naturze (19-11-07, 22:12)
- Okęcie rozbudowywane głupio - komentarz (14-11-07, 23:20)
- Oto komunikacyjny cud w stolicy Niemiec (18-11-07, 19:57)
- Berlińczycy szczęśliwi w weekend (17-11-07, 15:16)
- Jestem gejem i to jest dobrze. W Berlinie (15-11-07, 19:13)
- Warszawa-Berlin: geje z Nollendorfplatz (15-11-07, 19:00)
Piątkowy wieczór w Mitte, niepozorna kamienica niedaleko uroczej ulicy Kastanienalle. Brak szyldu, zwykłe drzwi, jak na klatkę schodową. Przed wejściem, mimo siąpiącego deszczu tłum. Wchodzimy do środka, nie wita nas opasły zblazowany ochroniarz czy selekcjoner żądający karty klubowej. Impreza wygląda na klasyczną domówkę, w trzech dużych pokojach przy stołach, na kanapach, krzesłach, wśród regałów i starych lamp pamiętających DDR siedzą ludzie piją, jedzą, rozmawiają - Zapraszam - wita nas miły pan, pobiera euro od osoby i tłumaczy - tu jest wino, w drugim pokoju jedzenie. Pijcie i jedzcie do woli, a wychodząc zapłaćcie tyle, ile uważacie za słuszne.
Tak też zrobiliśmy, podobnie jak z dwie setki innych młodych ludzi rozpoczynających piątkowy wieczór w Berlinie. Wieczór, który mógł potoczyć się na setki różnych sposobów.
Jeszcze całkiem niedawno za stolicę klubową Europy (a może i świata) uchodził Londyn. Dziś bez wątpienia jest nią Berlin. Dwa lata temu w rozmowie z "Gazetą" popularny didżej i producent Kaos tak tłumaczył tę zmianę - Tworzący tu artyści nie czują presji, że muszą być modni, trendy, a taka presja jest bardzo mocna w Wielkiej Brytanii. Dlatego do Berlina przeprowadza się coraz więcej muzyków. Szukają wolności, a dzięki temu scena klubowa tu kwitnie.
Ten absolutny brak presji dotyczy nie tylko muzyków, ale też i całej rzeszy malarzy, grafików, pisarzy, projektantów mody coraz liczniej ściągających do Berlina. Dotyczy też oczywiście imprezowiczów. W stolicy Niemiec panuje kompletna dowolność gustu i swoboda obyczajowa. Tu kluby są dla ludzi, nie na odwrót. Źle cię potraktują w jednym albo nie spodoba ci się klimat miejsca, znajdziesz dziesięć innych z taką samą muzyką. Lubisz przebierać się w lateks i ganiać z pejczykiem czy wolisz niezobowiązujący sweterek? Chcesz tańczyć przy muzyce, która brzmi jak ogłuszająca symfonia wszystkich alarmów samochodowych tego świata czy wolisz, gdy gdzieś w tle sączą się wysmakowane dźwięki? Planujesz spędzić noc w miejscu, które w najlepszym razie przypomina kazamaty piekła czy w takim, gdzie panuje przestylizowany luksus? Zamierzasz zacząć imprezowanie już o 5 po południu czy wybierzesz się raczej do klubu, który otwiera się o 5 nad ranem? Tę wyliczankę można by ciągnąć w nieskończoność. Wyświechtane powiedzenie: "Dla każdego (klubowicza) coś miłego", w Berlinie nabiera pełni sensu. Klubów, knajp, barów jest nieskończona liczba, usłyszycie w nich każdy możliwy rodzaj muzyki, jaki możecie sobie wyobrazić.
Choć to bogactwo ma czasem swoje złe konsekwencje.
Sobota przed południem. Przechadzając się ulicami modnej dzielnicy Prenzlauerberg, wchodzimy do antykwariatu z anglojęzycznymi książkami. W środku potężnie niedospany sprzedawca, który z chęcią oddałby wszystkie książki świata za poduszkę, koc i butelkę wody, rozmawia ze znajomym.
- No, to gdzie wczoraj się bawiliście? - pyta nieznajomy.
- Człowieku, wszędzie! - odpowiada sprzedawca z ciężkim westchnieniem i dumą alpinisty, który zaliczył wszystkie ośmiotysięczniki.
Tak też zrobiliśmy, podobnie jak z dwie setki innych młodych ludzi rozpoczynających piątkowy wieczór w Berlinie. Wieczór, który mógł potoczyć się na setki różnych sposobów.
Jeszcze całkiem niedawno za stolicę klubową Europy (a może i świata) uchodził Londyn. Dziś bez wątpienia jest nią Berlin. Dwa lata temu w rozmowie z "Gazetą" popularny didżej i producent Kaos tak tłumaczył tę zmianę - Tworzący tu artyści nie czują presji, że muszą być modni, trendy, a taka presja jest bardzo mocna w Wielkiej Brytanii. Dlatego do Berlina przeprowadza się coraz więcej muzyków. Szukają wolności, a dzięki temu scena klubowa tu kwitnie.
Ten absolutny brak presji dotyczy nie tylko muzyków, ale też i całej rzeszy malarzy, grafików, pisarzy, projektantów mody coraz liczniej ściągających do Berlina. Dotyczy też oczywiście imprezowiczów. W stolicy Niemiec panuje kompletna dowolność gustu i swoboda obyczajowa. Tu kluby są dla ludzi, nie na odwrót. Źle cię potraktują w jednym albo nie spodoba ci się klimat miejsca, znajdziesz dziesięć innych z taką samą muzyką. Lubisz przebierać się w lateks i ganiać z pejczykiem czy wolisz niezobowiązujący sweterek? Chcesz tańczyć przy muzyce, która brzmi jak ogłuszająca symfonia wszystkich alarmów samochodowych tego świata czy wolisz, gdy gdzieś w tle sączą się wysmakowane dźwięki? Planujesz spędzić noc w miejscu, które w najlepszym razie przypomina kazamaty piekła czy w takim, gdzie panuje przestylizowany luksus? Zamierzasz zacząć imprezowanie już o 5 po południu czy wybierzesz się raczej do klubu, który otwiera się o 5 nad ranem? Tę wyliczankę można by ciągnąć w nieskończoność. Wyświechtane powiedzenie: "Dla każdego (klubowicza) coś miłego", w Berlinie nabiera pełni sensu. Klubów, knajp, barów jest nieskończona liczba, usłyszycie w nich każdy możliwy rodzaj muzyki, jaki możecie sobie wyobrazić.
Choć to bogactwo ma czasem swoje złe konsekwencje.
Sobota przed południem. Przechadzając się ulicami modnej dzielnicy Prenzlauerberg, wchodzimy do antykwariatu z anglojęzycznymi książkami. W środku potężnie niedospany sprzedawca, który z chęcią oddałby wszystkie książki świata za poduszkę, koc i butelkę wody, rozmawia ze znajomym.
- No, to gdzie wczoraj się bawiliście? - pyta nieznajomy.
- Człowieku, wszędzie! - odpowiada sprzedawca z ciężkim westchnieniem i dumą alpinisty, który zaliczył wszystkie ośmiotysięczniki.
Najnowsze wiadomości z Bemowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy


