Budowa wiaduktów stoi. Bo na drodze wciąż są domy

Krzysztof Śmietana
12.01.2012 aktualizacja: 2012-01-11 21:20
A A A Drukuj
Budowa wiaduktów nad torami kolejowymi w ciągu ul. Marsa Fot. Jacek Łagowski / Agencja G
Najwcześniej wiosną może być odblokowana wypłata odszkodowań dla wysiedlanych z ul. Marsa, gdzie niemal stanęła budowa nowych wiaduktów nad torami PKP. Mieszkańcy narzekają na bezduszność urzędników i brak rzetelnej informacji.
Pat związany z budową nowych wiaduktów w stronę Rembertowa nad torami linii otwockiej trwa już rok. Nowe konstrukcje mają zastąpić rozsypujący się przejazd. Według Jerzego Kulika, szefa miejskiego biura rozwoju, istnieje groźba, że nadzór budowlany zamknie go z powodu katastrofalnego stanu.

Problem w tym, że budowa nowych wiaduktów w dużej części jest wstrzymana. Do prowadzenia prac miasto potrzebuje jeszcze 49 działek. Mieszkańcy stojących tam domów wciąż nie dostali odszkodowań. Ich kłopotami po raz kolejny zajęli się w tym tygodniu radni z komisji infrastruktury.

Zgodnie z tzw. specustawą drogową Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych wysłał do mieszkańców pisma w sprawie wydania nieruchomości. Ci uznają jednak, że to kuriozalne żądania w sytuacji, gdy nie wiadomo, co z odszkodowaniami. - Postępujecie bezdusznie. Od roku wiemy, że mamy opuścić domy. Jak tu jednak zaplanować przeprowadzkę, skoro nie mamy pojęcia, kiedy dostaniemy odszkodowania - mówiła podczas spotkania z radnymi zdenerwowana Elżbieta Kaczmarczyk, jedna z wysiedlanych mieszkanek ul. Marsa.

Odpowiedzialny za inwestycje wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz odpowiadał, że nie można przyznać odszkodowań, bo Ministerstwo Transportu nadal nie rozpatrzyło protestów w sprawie pozwolenia na budowę. - Na podstawie specustawy moglibyśmy przejąć państwa działki, ale odstąpiliśmy od tego - stwierdził wiceprezydent.

Urzędnicy ministerstwa analizują protesty już niemal rok. Nie dotrzymali deklarowanego terminu, który minął w listopadzie. Według rzecznika resortu Mikołaja Karpińskiego "wyniknęły nowe okoliczności". Okazało się m.in. że ZMID przystał na propozycję niektórych mieszkańców, by nie budować jezdni serwisowej w rejonie ul. Szpaczej i Okularowej. Trzeba było zmienić projekt inwestycji. Czy pozwolenie na budowę jest ostateczne, resort orzeknie być może na przełomie stycznia i lutego. To wcale nie jest jednak pewny termin. Potem trzeba jeszcze czekać dwa tygodnie na uprawomocnienie decyzji i miesiąc na przyznanie przez wojewodę odszkodowania. W optymistycznym wariancie mieszkańcy mogą liczyć na wypłatę pieniędzy za dom dopiero wczesną wiosną.

Radny Maciej Wąsik z PiS apelował do ratusza, by przejmować działki dopiero po wypłacie odszkodowań. Wiceprezydent Wojciechowicz stwierdził jednak dość ogólnie, że obie daty "powinny być zbliżone". - Będziemy chcieli się spotkać z państwem, żeby ustalić terminy opuszczenia działek - powiedział.

Największą pretensję mieszkańcy ul. Marsa mają do Sejmu, który uchwalił tak skomplikowaną wersję specustawy drogowej. Teoretycznie ma ona przyspieszać inwestycje, ale przepisy nie biorą pod uwagę interesów właścicieli działek. Ci z ul. Marsa narzekają, że w tej sprawie nie chce się z nimi spotkać żaden z posłów.

Nowe wiadukty na ul. Marsy miały być gotowe w połowie tego roku. To już nierealne. Inwestycje najpewniej przeciągnie się do 2013 r.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Rembertowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy