Poncyljusz wciąż agituje, wisząc na latarniach

Grzegorz Lisicki
22.05.2009 aktualizacja: 2009-05-22 08:26
A A A Drukuj
Plakat wyborczy Pawła Poncyljusza Fot. Filip Klimaszewski / AG
Jabłonna, Podkowa Leśna, Milanówek, Pruszków, Rembertów, Brwinów, Grodzisk Maz. i obrzeża Warszawy - to nowe obszary zainteresowań posła Pawła Poncyljusza (PiS), które obwieszono jego plakatami wyborczymi. Większość wisi nielegalnie
SERWISY
- Tak, to prawda. Przeniosłem się poza Warszawę - przyznaje poseł PiS, numer 5 na warszawskiej liście tej partii. Kilka tygodni temu centrum Warszawy, Bielany i Mokotów zalała fala tabliczek z jego podobizną zachęcających do oddania na niego głosu w eurowyborach. Wszystkie powieszono na latarniach bez zgody ich właściciela, czyli Zarządu Dróg Miejskich. Są więc nielegalne, a ich rozwieszanie jest wykroczeniem, za które kary przewiduje ordynacja. Drogowcy zdjęli większość tabliczek.

Przegoniony z centrum stolicy kandydat PiS zaczął propagandowy szturm na peryferie i podwarszawskie miejscowości. Czytelnicy poinformowali, że jego tabliczki wiszą na latarniach i słupach m.in. wzdłuż ul. Marsa i na wojskowym osiedlu w Rembertowie, w Grodzisku Maz. i Pruszkowie. Pojawiły się też w Brwinowie, Milanówku i Podkowie Leśnej.

- Tak, wiemy o tych tabliczkach. Nas nikt nie pytał o pozwolenie. Część wisi też na słupach trakcji elektrycznej, trzeba więc pytać w zakładzie elektrycznym w Pruszkowie - słyszymy w urzędzie miejskim Podkowy Leśnej.

Pytamy u energetyków. - Nie odnotowaliśmy prośby o zgodę na wywieszenie materiałów wyborczych - informuje Katarzyna Burda-Mazurek, rzecznik spółki PGE Dystrybucja Warszawa-Teren. O takiej prośbie nie wie nic też Michał Smoliński, rzecznik urzędu Jabłonny.

Poncyljusz twierdzi jednak, że zgody na rozwieszanie w pasie drogi ma wprost z powiatów. A słupy elektryczne? - Może nadgorliwy wolontariusz się rozpędził - utrzymuje poseł. W magazynach ZDM zalega ok. 500 jego tabliczek ściągniętych z ulic. Czy wzorem Janusza Piechocińskiego (PSL) odbierze je z magazynu, zapłaci za ich przechowanie i karę? Poncyljusz twierdzi, że jego ludzie już dwa razy byli w ZDM po tabliczki, ale urząd nie chciał ich wydać. - Najpierw trzeba zapłacić - przypomina Adam Sobieraj z ZDM.

Przeczytaj także: Poncyliusz - nielegalny kandydat PiS-u



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Rembertowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy