Ulica gotowa, ale zamknięta. Drogowcy zapomnieli o rurze

Krzysztof Śmietana
05.11.2009 aktualizacja: 2010-08-10 16:34
A A A Drukuj
ul. Strażacka Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
  • ul. Strażacka
Niebezpieczne rury z gazem pod ulicą i brak prądu do latarni może o wiele miesięcy opóźnić oddanie ul. Strażackiej, która miała być objazdem zakorkowanej budowy węzła Marsa na Gocławku
Nowy odcinek ul. Strażackiej i jej przedłużenie ul. Gwarków będą skrótem między Rembertowem a Targówkiem. Wielu kierowców mogłoby tędy omijać przebudowywane skrzyżowanie Trasy Siekierkowskiej z Płowiecką i Marsa na Gocławku.

Budowa półtorakilometrowego odcinka nowej ulicy, która zaczęła się w styczniu, wciąż jednak nie może się skończyć. Jeszcze na początku roku Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych obiecywał, że kierowcy pojadą Strażacką latem. Choć jezdnia jest już niemal skończona, na otwarcie przejazdu możemy poczekać jeszcze wiele miesięcy. Jednym z głównym problemów ma być niebezpieczna rura z gazem pod ulicą.

- Właśnie dostaliśmy pismo od gazowników, że biegnące pod ulicą instalacje zagrażają bezpieczeństwu. Ta ulica chyba nigdy nie zostanie otwarta - denerwuje się Wiktor Wojewódzki, wicedyrektor Zakładu Remontów i Konserwacji Dróg, który zajmuje się jej budową. Twierdzi, że już w czerwcu jego pracownicy zauważyli, iż rury z gazem są nieszczelne. Mimo wielu monitów gazownicy nie naprawili tego należycie. - Teraz trudno mówić nie tylko o terminie otwarcia nowego odcinka dla ruchu, ale nawet o dokończeniu prac. Nie wiem, czy wpuszczenie tam walców nie grozi wybuchem - zastanawia się dyr. Wojewódzki.

Nie wiadomo też, czy gazownicy nie będą zmuszeni wkrótce rozkopać dopiero co zbudowanej ulicy. Dziś szef Zakładu Remontów i Konserwacji Dróg zamierza interweniować w tej sprawie u wiceprezydenta miasta Jacka Wojciechowicza. W Mazowieckiej Spółce Gazownictwa nikt nie odpowiedział nam wczoraj na pytania o "niebezpieczną instalację".

Na budowie Strażackiej jest jeszcze jeden problem. Tym razem z oświetleniem. ZMID nie zapewnił odpowiedniego przyłącza prądu do latarni. Dopiero we wrześniu podpisał umowę z firmą RWE w tej sprawie. Według Małgorzaty Gajewskiej, rzeczniczki miejskich drogowców, spółka nie chciała tego zrobić wcześniej. Przyłącze ma być gotowe dopiero po półtora roku. Nadzór budowlany nie dopuści zaś ulicy do ruchu bez oświetlenia. Teraz urzędnicy szukają wariantu zastępczego. Liczą, że tymczasowo latarnie uda się podpiąć do słupa na ul. Chełmżyńskiej, którym zawiaduje Zarząd Dróg Miejskich. Ten nie wyklucza takiej możliwości, ale przyznaje, że nie może udostępnić tyle mocy, ile potrzebuje ZMID. W efekcie na ulicy może się świecić tylko część latarni.

Problemy z różnymi instalacjami w czasie inwestycji miał rozwiązywać Wiesław Witek, miejski koordynator ds. remontów. Wczoraj nie chciał się wypowiadać na ten temat.

Przeczytaj także: Trasa Mostu Północnego nie powstanie przez jedną rurę?



Podziel się

  • Ulica gotowa, ale zamknięta, bo drogowcy zapomn... sibeliuss 05.11.09, 08:35

    Przecież są sądy, jest instancja karna, a kilka osób dla ogólnego pożytku powinno stracić stołki.»

  • Kolejny skandal marian391 05.11.09, 09:03

    Ktoś chyba przygotowywał tą inwestycję? Takie rzeczy powinny być załatwione wcześniej. Jest to kolejny przykład bałaganu i niekompetencji miejskich urzędników. A co do rozładowania korków na»

  • Czego redakcja czepia się Witka blendyks 06.11.09, 22:39

    Witek nie jest od uczenia roboty nieudolnych urzędasów ZMiD, on koordynuje i to całkiem dobrze poważne inwestycje.Na Strażackiej Witek nie miałby czego koordynować!»

Najnowsze wiadomości z Rembertowa
Najnowsze wiadomości z Warszawy