Małą rewolucję szykują w okolicach Dworca Wileńskiego projektanci z firmy Transeko. Koncepcję zmian zamówiły Tramwaje Warszawskie. Proponują, aby jeden z przystanków stanął w miejscu pomnika Polsko- Radzieckiego Braterstwa Broni. Warszawiacy nazywają go krócej: pomnikiem "czterech śpiących".
„Śpiący” są zagrożeni kolejny raz. W 1992 r. mieli zniknąć z powodów ideologicznych. Wtedy obronił ich Stefan Momot, autor rzeźby. Przekonywał, że przypisywanie pomnika żołnierzom radzieckim to zwykła manipulacja: „Na moim projekcie nie było gwiazd pięcioramiennych. Na hełmach były dyskretne zarysy orzełka z koroną (...). Przedstawiony tam żołnierz (...) osłania się całym ciałem, rękami i całą postawą - to jest obrona, zwycięstwo. Na dole zaś »Czterech Smutnych « składa hołd poległym”.
Rok wcześniej opowiadał: „(...)ówczesne władze miejskie wydały mi rozkaz: »Masz wykonać pomnik! « Nikt mnie nie zapytał, czy chcę robić (...). Był rok 1945. (...)temat wyraźnie mi nie leżał. Wiedziałem, że odmowa wprost nie odniesie żadnego skutku”. Nad koncepcją i „słuszną wymową” pierwszego w powojennej Warszawie pomnika czuwali Rosjanie.
Jastrzębie z PiS
- Likwidacja? Doskonały pomysł - uważa Marek Makuch, lider klubu PiS w Radzie Warszawy. - To przecież hańba dla żołnierzy polskich tak stać w towarzystwie przedstawicieli wojsk okupacyjnych. Skończmy z udawaniem przyjaźni polsko-radzieckiej. Powiedzmy jasno: Rosjanie wbili nam nóż w plecy.
Przy tej okazji radny lider PiS ma ogólną refleksję: - Jako partia przykładamy bardzo dużą wagę do polityki historycznej. Tak sobie myślę o tym nieszczęsnym cmentarzu-mauzoleum okupacyjnych wojsk radzieckich na Mokotowie. Trzeba zlikwidować stojące tam pomniki radzieckiej chwały, zostawić skromne groby.
Wracamy do Pragi. Radny opowiada o przechodzącej obok "czterech śpiących" młodzieży. - Ona nad przeszłością zbytnio się nie zastanawia, a patrząc na pomnik, może źle interpretować historię. Powinien trafić do muzeum komunizmu. Z tabliczką informacyjną - proponuje i zapowiada, że w razie publicznej dyskusji "jastrzębie" z jego klubu zajmą jasne stanowisko.
Bardziej umiarkowany jest jego partyjny kolega poseł Artur Górski, który ostatnio zasłynął projektem uchwały Sejmu o intronizacji Jezusa Chrystusa na króla Polski. Przyznaje, że do pomników nie ma "nabożnego podejścia". - Najważniejsze są względy komunikacyjne - uważa. - "Śpiących" można by przesunąć na Cmentarz Żołnierzy Radzieckich. Ponieważ w Mauzoleum mamy wysoko rozwiniętą symbolikę, proponuję skumulować tam tego typu pamiątki.
Sojusz w obronie starych drzew
Za pomnikiem murem będzie SLD, co zapowiada mazowiecki lider Sojuszu Jacek Pużuk.
- Nie przesadza się starych drzew - wyjaśnia. - Rozumiem względy komunikacyjne, ale to błąd! Pomnik wrósł w architekturę Pragi Północ. Jest sposobem na określenie spotkania: "Umówmy się pod Śpiącymi" - cytuje popularne zawołanie.
Jego starszy kolega Henryk Bosak, były radny i emerytowany oficer PRL-owskiego wywiadu, stawia sprawę jasno: - Jestem przeciwny niszczeniu pamiątek. Bez względu na ich charakter. A faktów historycznych i tak się nie zmieni: wyzwolili nas Rosjanie.
Potem dorzuca wspomnienie z młodości: - Pamiętam, jak uciekałem przed Niemcami w pole nad Prosną. Do Rosjan właśnie.
Joanna Fabisiak, posłanka PO i jedna z najbliższych współpracownic prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, zaleca umiar. - Zanim coś zdecydujemy, zapytajmy ludzi. Poznajmy ich sentymenty i resentymenty.
- Na ten temat powinni się jeszcze wypowiedzieć i historycy, i sami warszawiacy - zgadza się dr inż. Andrzej Brzeziński, współautor koncepcji zmian komunikacyjnych przy Dworcu Wileńskim. Co da przebudowa przystanków? Ułatwi przesiadki. Teraz pasażerowie nie mają łatwego życia. Linie w stronę Starówki odjeżdżają z dwóch różnych przystanków. Podobnie jest w innych kierunkach. Po przebudowie tramwaje zatrzymywałyby się na przystankach za skrzyżowaniem al. "Solidarności" z Targową. Jeden z nich jest planowany w miejscu pomnika.