PiS pyta czy nęka?
12.01.2007
aktualizacja: 2007-01-11 22:16
Pytania muszą być krótkie i rzeczowe. Na te, które "politycznie nękają" ekipę Hanny Gronkiewicz-Waltz, odpowiedzi nie będzie - zapowiada ratusz. - A mają już wynajęte biura cenzorskie na Mysiej? - ripostują w PiS
W "nękających" interpelacjach wyspecjalizowali się radni z "grupy jastrzębi PiS". Tak mówią o sobie Marek Makuch, lider tej partii w Radzie Warszawy, i jego klubowy kolega Maciej Maciejowski. Obaj w ramach planu warszawskiego PiS "Nikt nie zamknie nam oczu ani ust" zasypują urzędników ratusza pytaniami na piśmie. Na każde powinni dostać odpowiedź, ale tak nie będzie.
Kogo chce ugryźć wiceprezydent?
- W ogóle nie musimy odpowiadać. Przez PiS miasto nie ma statutu, więc nigdzie nie jest napisane, co to interpelacja - mówi Jarosław Jóźwiak, p.o. wicedyrektora gabinetu prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. - Uznajemy wrodzone prawo radnego do pytania, jednak pisma muszą spełnić wymogi formalne.
Czyli problem ma być jasno i zwięźle przedstawiony, tak by urzędnicy mogli odpowiedzieć, a radny - pomóc mieszkańcom. - Nie uważam za merytoryczne drążenie zasłyszanych poglądów czy prywatnych opinii prezydentów, w czym specjalizują się panowie z PiS - tłumaczy.
Jego zdaniem standardów nie spełniają interpelacje Marka Makucha. Radny zapytał np. odpowiadającego za edukację wiceprezydenta Włodzimierza Paszyńskiego: "Kogo i w jaki sposób zamierza gryźć, broniąc uczniów". Chciał wiedzieć, czy Paszyński "zamierza tolerować zachowania aspołeczne takie jak np. zjawisko fali i osłabić pozycję nauczycieli (...)", a także "czy jest zwolennikiem dalszego obniżania poziomu dyscypliny wśród uczniów, a tym samym pogłębiania demoralizacji w placówkach oświatowych".
- Pomijając fakt, że nie licuje to z godnością radnego, to jaki wydział ma odpowiedzieć na pytanie o gryzienie? - zastanawia się Jarosław Jóźwiak. - Kwestia jest częścią szopki politycznej PiS.
- Jestem radnym i będę pisał, jak chcę - ripostuje Makuch. - Dyrektor Jóźwiak nie jest od ustalania standardów. Domagam się odpowiedzi i koniec.
O "gryzieniu" przeczytał w wywiadzie z Paszyńskim. - Chcę merytorycznie ustalić, kogo, jak i w co zamierza gryźć. Przy okazji pytałem o rolę rodziny w edukacji. To kwestia rozwoju dziecka, wzmocnienia więzi, a w konsekwencji roli rodziny w budowaniu całego społeczeństwa - mówi. Po odpowiedzi będzie mógł zabiegać o programy pomocowe.
- Nie mogę być karany za lekkie pióro i kwiecisty styl, który mam od czasów wydawania gazetki szkolnej - ocenia. - To łamanie zasad demokracji. Nikt w PiS nie zgodzi się na cenzurę.
Jako radny mogę pytać tendencyjnie
O zacięciu felietonisty mówi też radny Maciejowski: - Pisałem w branży motoryzacyjnej, papierniczej, mam rubrykę w "Nowej Gazecie Praskiej". Jako radny mam prawo pytać. I co z tego, że tendencyjnie?
Hanna Gronkiewicz-Waltz ma mu napisać "dlaczego wstrzymuje kulturalny rozwój Pragi?". Maciejowski chce wiedzieć, czy "ma to związek z faktem, że w tej dzielnicy wybory wygrało PiS?". Pyta: "Czy chce Pani odegrać się na mieszkańcach Pragi, zabierając im centrum kultury [chodzi o Konesera]. Czy też chodzi o zablokowanie powstania Instytutu Kresowego będącego solą w oku lobby ukraińskiego?".
Pytania tłumaczy: - Miasto wycofało się z zakupu fabryki. Tak się złożyło, że tam chcieliśmy ulokować Instytut Kresowy, w tym czasie u pani prezydent przebywała delegacja z Ukrainy - podkreśla. - Mam prawo do interpretacji faktów.
Jóźwiak zapowiada, że na takie pytania odpowiedzi nie będzie. Według nowych zasad o tym, czy interpelacja jest merytoryczna, czy "nękająca", zdecydują wiceprezydent odpowiedzialny za daną dziedzinę i jego urzędnicy.
Kogo chce ugryźć wiceprezydent?
- W ogóle nie musimy odpowiadać. Przez PiS miasto nie ma statutu, więc nigdzie nie jest napisane, co to interpelacja - mówi Jarosław Jóźwiak, p.o. wicedyrektora gabinetu prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. - Uznajemy wrodzone prawo radnego do pytania, jednak pisma muszą spełnić wymogi formalne.
Czyli problem ma być jasno i zwięźle przedstawiony, tak by urzędnicy mogli odpowiedzieć, a radny - pomóc mieszkańcom. - Nie uważam za merytoryczne drążenie zasłyszanych poglądów czy prywatnych opinii prezydentów, w czym specjalizują się panowie z PiS - tłumaczy.
Jego zdaniem standardów nie spełniają interpelacje Marka Makucha. Radny zapytał np. odpowiadającego za edukację wiceprezydenta Włodzimierza Paszyńskiego: "Kogo i w jaki sposób zamierza gryźć, broniąc uczniów". Chciał wiedzieć, czy Paszyński "zamierza tolerować zachowania aspołeczne takie jak np. zjawisko fali i osłabić pozycję nauczycieli (...)", a także "czy jest zwolennikiem dalszego obniżania poziomu dyscypliny wśród uczniów, a tym samym pogłębiania demoralizacji w placówkach oświatowych".
- Pomijając fakt, że nie licuje to z godnością radnego, to jaki wydział ma odpowiedzieć na pytanie o gryzienie? - zastanawia się Jarosław Jóźwiak. - Kwestia jest częścią szopki politycznej PiS.
- Jestem radnym i będę pisał, jak chcę - ripostuje Makuch. - Dyrektor Jóźwiak nie jest od ustalania standardów. Domagam się odpowiedzi i koniec.
O "gryzieniu" przeczytał w wywiadzie z Paszyńskim. - Chcę merytorycznie ustalić, kogo, jak i w co zamierza gryźć. Przy okazji pytałem o rolę rodziny w edukacji. To kwestia rozwoju dziecka, wzmocnienia więzi, a w konsekwencji roli rodziny w budowaniu całego społeczeństwa - mówi. Po odpowiedzi będzie mógł zabiegać o programy pomocowe.
- Nie mogę być karany za lekkie pióro i kwiecisty styl, który mam od czasów wydawania gazetki szkolnej - ocenia. - To łamanie zasad demokracji. Nikt w PiS nie zgodzi się na cenzurę.
Jako radny mogę pytać tendencyjnie
O zacięciu felietonisty mówi też radny Maciejowski: - Pisałem w branży motoryzacyjnej, papierniczej, mam rubrykę w "Nowej Gazecie Praskiej". Jako radny mam prawo pytać. I co z tego, że tendencyjnie?
Hanna Gronkiewicz-Waltz ma mu napisać "dlaczego wstrzymuje kulturalny rozwój Pragi?". Maciejowski chce wiedzieć, czy "ma to związek z faktem, że w tej dzielnicy wybory wygrało PiS?". Pyta: "Czy chce Pani odegrać się na mieszkańcach Pragi, zabierając im centrum kultury [chodzi o Konesera]. Czy też chodzi o zablokowanie powstania Instytutu Kresowego będącego solą w oku lobby ukraińskiego?".
Pytania tłumaczy: - Miasto wycofało się z zakupu fabryki. Tak się złożyło, że tam chcieliśmy ulokować Instytut Kresowy, w tym czasie u pani prezydent przebywała delegacja z Ukrainy - podkreśla. - Mam prawo do interpretacji faktów.
Jóźwiak zapowiada, że na takie pytania odpowiedzi nie będzie. Według nowych zasad o tym, czy interpelacja jest merytoryczna, czy "nękająca", zdecydują wiceprezydent odpowiedzialny za daną dziedzinę i jego urzędnicy.
-
PiS pyta czy nęka?
polld74
12.01.07, 19:55
Nic nowego, PiS-owscy burmistrzowie odpowiadali najczęściej "to należy do kompetencji miasta, a nie dzielnicy" a pan Kaczyński miał w d... radnych, nie tylko nie odpowiadał na interpelacje, »
-
Bufetowa żre z ręki komuchom
soma.sema
12.01.07, 20:43
A że babsko wyjątkowo tępe, to żreć będzie długo. Chyba że będzie jak dawniej ciągnąć. Ale druty bez kabla ;D»
Najczęściej czytane24 htydzień
- `ż nie`ż yca parali`ż uje miasto. Dzie`ż w Warszawie [NA `ż YWO]
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie
- O męża najłatwiej w Rembertowie. O dziecko w Wilanowie
- Śnieg ma sypać cały dzień. Spadnie nawet 15 cm
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Nowy zabytek w Warszawie. Wybitne dzieło socrealizmu
- PolskiBus na lotnisko w Berlinie
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]


