Platforma kontratakuje lordem Vaderem
22.02.2007
aktualizacja: 2007-02-23 09:29
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
W pierwszych dniach marca Hannę Gronkiewicz-Waltz (PO) zastąpi komisarz - zapowiada wojewoda Jacek Sasin (PiS). Młodzi sympatycy Platformy nie chcieli czekać: już wczoraj przysłali radnym komisarza - człowieka w masce lorda Vadera, wysłannika sił zła z "Gwiezdnych wojen"
ZOBACZ TAKŻE
- Platforma warszawskich rodzin na stanowiskach (06-03-08, 20:43)
- PiS poczeka na wyrok ws. Gronkiewicz-Waltz (23-02-07, 23:41)
Straż miejska miała podczas wczorajszej sesji Rady Warszawy pełne ręce roboty, bo niespodziewanie zjawił się tam lord Vader i - głośno sapiąc - zakłócał obrady. - To komisarz, którego rząd Lecha Kaczyńskiego chce posadzić w fotelu prezydenta Warszawy - wyjaśniali działacze stowarzyszenia Młoda Warszawa, które powstało z inicjatywy najmłodszych radnych PO i działaczy samorządów studenckich.
Komisarza musiała wyprowadzać straż miejska. Był jednak nieugięty - co pewien czas wracał, a w przerwie udało mu się nawet usiąść za stołem prezydialnym.
Działacze Młodej Warszawy rozwinęli transparenty z napisami "374 tys. 104 warszawiaków [tyle osób poparło w drugiej turze wyborów Hannę Gronkiewicz-Waltz] już wybrało", "Chcemy gospodarza, nie chcemy komisarza".
Mniej liczną młodzieżówkę z transparentem "Wirus stop, gronkowiec stop" przysłał też PiS.
Kto winien, jaka kara
Rada obradowała wczoraj nad wnioskiem wojewody mazowieckiego Jacka Sasina (PiS), który chciał uznać mandat prezydenta Warszawy za nieważny. Według niego Hanna Gronkiewicz-Waltz straciła urząd 28 grudnia, ponieważ spóźniła się z oświadczeniem majątkowym męża. A rada powinna ten fakt potwierdzić uchwałą. - To nie nasza wina. Przepisy, przez które Hanna Gronkiewicz-Waltz straci urząd, znalazły się w ustawie samorządowej dzięki inicjatywie posłów PO i SLD. Wnioskowali o nie m.in. Donald Tusk, Jan Rokita, Włodzimierz Cimoszewicz - mówił Paweł Terlecki (PiS).
- Własne oświadczenie złożyłam tydzień przed terminem. Mam z mężem współwłasność majątkową i nie ma żadnego powodu, by jego oświadczenie traktować odrębnie. Poza tym mój mąż nie prowadzi działalności gospodarczej w Warszawie i nie musiałam składać tego dokumentu - tłumaczyła Gronkiewicz-Waltz.
Radna PO Maria Szreder zwróciła uwagę, że przewidziana w przepisach kara jest niewspółmierna do winy. - Wszyscy mówią, że prawo w tym zakresie jest mętne, ale PiS chce trzymać się sztywno jego litery. Szkoda, że za spóźnienie oświadczeń majątkowych działacze tej partii nie przewidzieli kary śmierci. Wtedy to dopiero byśmy mieli problem - mówiła.
- Opamiętajcie się - apelował do PiS radny SLD Andrzej Golimont. - Społeczeństwo Warszawy w ostatnich wyborach powiedziało wam to, co w 2002 r. Lech Kaczyński jednemu z mieszkańców Pragi: "Bardzo cię proszę, odejdź, stary człowieku" [nawiązanie do słynnego "spieprzaj, dziadu" prezydenta Kaczyńskiego skierowanego w stronę namolnego mieszkańca].
Oskarży premiera
Koalicja PO-LiD ma w Radzie Warszawy większość. Po burzliwych obradach rada przyjęła uchwałę, w której odmawia wygaszenia mandatu Hanny Gronkiewicz-Waltz. W tym czasie wojewoda w swoim urzędzie powtórzył, że rada ma tylko potwierdzić fakt utraty mandatu przez prezydenta Warszawy. Jeśli tego nie zrobi, to on w pierwszym dopuszczonym przez prawo terminie, czyli 1 marca, pozbawi Hannę Gronkiewicz-Waltz urzędu. Potem premier wyznaczy komisarza i termin nowych wyborów.
Czy komisarz wyrzuci z gabinetu prezydenta Warszawy? - Nie, bo w ratuszu nie brakuje pomieszczeń - twierdzi Jacek Sasin.
- Jeśli premier wyznaczy komisarza, będę pracować normalnie. Stanowiska może pozbawić mnie tylko wyrok sądu, a nie premier. Jeśli sądy potwierdzą, że miałam rację, a premier wcześniej wyznaczy komisarza, to Jarosław Kaczyński odpowie za to przed Trybunałem Stanu - zapowiada Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Komisarza musiała wyprowadzać straż miejska. Był jednak nieugięty - co pewien czas wracał, a w przerwie udało mu się nawet usiąść za stołem prezydialnym.
Działacze Młodej Warszawy rozwinęli transparenty z napisami "374 tys. 104 warszawiaków [tyle osób poparło w drugiej turze wyborów Hannę Gronkiewicz-Waltz] już wybrało", "Chcemy gospodarza, nie chcemy komisarza".
Mniej liczną młodzieżówkę z transparentem "Wirus stop, gronkowiec stop" przysłał też PiS.
Kto winien, jaka kara
Rada obradowała wczoraj nad wnioskiem wojewody mazowieckiego Jacka Sasina (PiS), który chciał uznać mandat prezydenta Warszawy za nieważny. Według niego Hanna Gronkiewicz-Waltz straciła urząd 28 grudnia, ponieważ spóźniła się z oświadczeniem majątkowym męża. A rada powinna ten fakt potwierdzić uchwałą. - To nie nasza wina. Przepisy, przez które Hanna Gronkiewicz-Waltz straci urząd, znalazły się w ustawie samorządowej dzięki inicjatywie posłów PO i SLD. Wnioskowali o nie m.in. Donald Tusk, Jan Rokita, Włodzimierz Cimoszewicz - mówił Paweł Terlecki (PiS).
- Własne oświadczenie złożyłam tydzień przed terminem. Mam z mężem współwłasność majątkową i nie ma żadnego powodu, by jego oświadczenie traktować odrębnie. Poza tym mój mąż nie prowadzi działalności gospodarczej w Warszawie i nie musiałam składać tego dokumentu - tłumaczyła Gronkiewicz-Waltz.
Radna PO Maria Szreder zwróciła uwagę, że przewidziana w przepisach kara jest niewspółmierna do winy. - Wszyscy mówią, że prawo w tym zakresie jest mętne, ale PiS chce trzymać się sztywno jego litery. Szkoda, że za spóźnienie oświadczeń majątkowych działacze tej partii nie przewidzieli kary śmierci. Wtedy to dopiero byśmy mieli problem - mówiła.
- Opamiętajcie się - apelował do PiS radny SLD Andrzej Golimont. - Społeczeństwo Warszawy w ostatnich wyborach powiedziało wam to, co w 2002 r. Lech Kaczyński jednemu z mieszkańców Pragi: "Bardzo cię proszę, odejdź, stary człowieku" [nawiązanie do słynnego "spieprzaj, dziadu" prezydenta Kaczyńskiego skierowanego w stronę namolnego mieszkańca].
Oskarży premiera
Koalicja PO-LiD ma w Radzie Warszawy większość. Po burzliwych obradach rada przyjęła uchwałę, w której odmawia wygaszenia mandatu Hanny Gronkiewicz-Waltz. W tym czasie wojewoda w swoim urzędzie powtórzył, że rada ma tylko potwierdzić fakt utraty mandatu przez prezydenta Warszawy. Jeśli tego nie zrobi, to on w pierwszym dopuszczonym przez prawo terminie, czyli 1 marca, pozbawi Hannę Gronkiewicz-Waltz urzędu. Potem premier wyznaczy komisarza i termin nowych wyborów.
Czy komisarz wyrzuci z gabinetu prezydenta Warszawy? - Nie, bo w ratuszu nie brakuje pomieszczeń - twierdzi Jacek Sasin.
- Jeśli premier wyznaczy komisarza, będę pracować normalnie. Stanowiska może pozbawić mnie tylko wyrok sądu, a nie premier. Jeśli sądy potwierdzą, że miałam rację, a premier wcześniej wyznaczy komisarza, to Jarosław Kaczyński odpowie za to przed Trybunałem Stanu - zapowiada Hanna Gronkiewicz-Waltz.
-
Re: Po straszy WarszawęVaderem
wesoly_siewca_pesymizmu
23.02.07, 07:49
Dziwi mnie, że św. PO stosuje metody A. Leperra którymi tak bardzo gardziła. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Walentynkowy wtorek w Warszawie [NA ZYWO]
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie
- Tutaj wyjdziesz z metra. Dokładne lokalizacje [ZDJĘCIA]
- Walentynki w Warszawie w restauracjach i klubach. Dla par i singli
- Chcą wykurzyć dziuplę z kawą. Sfałszowanym podpisem
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?


