Prezydent Warszawy powołała nowe władze na Pradze-Północ

Iwona Szpala
27.04.2007 aktualizacja: 2007-04-27 22:53
A A A Drukuj
Jolanta Koczorowska (PO), burmistrz Pragi Północ Fot. Bartosz Bobkowski / AG
  • Artur Marczewski (PiS)
Prezydent powołała nowy zarząd Pragi-Północ. Tymczasem nieuznawani przez miasto PiS-owscy włodarze zamierzają bronić stanowisk, urzędując na korytarzu. Z odsieczą pospieszył im wojewoda Jacek Sasin (PiS). Wczoraj wstrzymał uchwały rady miasta, którymi PiS-owscy burmistrzowie stracili władzę


- Jesteśmy wybrani przez demokratyczną większość. Apelujemy do prezydent Warszawy i szefa rady miasta o opamiętanie - mówi nieuznawany przez ratusz burmistrz Pragi-Północ Artur Marczewski. I ostrzega: - To się może skończyć dla radnych Warszawy poważnymi konsekwencjami.

Pragi nie opuszczę

Dzień wcześniej koalicja PO-LiD w Radzie Warszawy unieważniła uchwały, którymi prascy radni powołali swoje władze. Mandat Marczewskiego i jego zastępców już od dnia jego wyboru (27 grudnia ub.r.) kwestionował ratusz. Powód? PiS wsparty głosami lokalnego komitetu powołał burmistrzów w przerwie sesji ogłoszonej przez PO.

Od zimy Hanna Gronkiewicz-Waltz współrządzi Pragą-Północ przez pełnomocnika Jolantę Koczorowską. Ale dzielnicą rządzą też wybrani przez część rady burmistrzowie. Mają wprawdzie mało pracy, bo nie dostali od prezydenta ani pełnomocnictw, ani umów o pracę. Do tego - jak twierdzą - stali się obiektami szykan: prezydencka wysłanniczka miała ich zamykać w urzędzie, wyrzucać z gabinetów, otwierać korespondencję.

W piątek Artur Marczewski zastał zamknięty gabinet. - Od wysłanników pani prezydent usłyszałem, że muszę zabrać osobiste rzeczy. Mam swoje zadania i plany dla dzielnicy, dlatego jej nie opuszczę - zapowiedział.

Ze swoim rządzeniem Marczewski przeniósł się do sali konferencyjnej urzędu, a gdy tę zamknięto - na korytarz.

- Ciekawe, co pomyślą o Hannie Gronkiewicz-Waltz mieszkańcy dzielnicy, gdy zobaczą swojego burmistrza na korytarzu - zastanawia się.

As - wojewoda wchodzi do gry

Wczoraj po południu prezydent powołała nowy zarząd dzielnicy. Burmistrzem została Jolanta Koczorowska, zastępcami Artur Buczyński, który debiutuje w samorządzie, i Jarosław Sarna, były pracownik urzędu wojewódzkiego za czasów SLD-owskiego wojewody Leszka Mizielińskiego.

- Na poziomie samorządowym spór uważam za zamknięty - mówi prezydent Warszawy. - Niech o jego dalszych losach zdecyduje sąd, bo tam zapewne sprawa trafi.

PiS-owski zarząd ma jednak mocny atut: wojewodę Jacka Sasina (PiS), który stoi za nim murem. Wczoraj rzecznik wojewody Maksym Gołoś nie krył, że uchwały rady miasta będą najpewniej unieważnione. - Pan wojewoda już raz badał ich legalność i nie miał zastrzeżeń. Na razie wstrzymał wykonanie uchwał i bada sprawę - tłumaczy rzecznik. - Praga ma demokratycznie wybrane władze. Widzę, że pani prezydent, zamiast uznać wolę większości, eskaluje konflikt. Powody są czysto polityczne. Mogę tylko ubolewać nad takim zachowaniem.

A "poważne konsekwencje", przed którymi ostrzegł radnych Warszawy Artur Marczewski? - Jest taki przepis, który mówi, że jeśli rada notorycznie łamie prawo, może być rozwiązana, a premier wprowadza komisarza - tłumaczy rzecznik. - Opcja ta jest cały czas aktualna i coraz bardziej realna.

Podziel się