Jak prawica żerowała na Ochocie
28.05.2007
aktualizacja: 2007-05-28 23:38
Ekipa PO rozlicza rządy PiS w Warszawie i we wtorekj składa doniesienie do prokuratury na urzędników Lecha Kaczyńskiego, którzy zasłynęli z oryginalnych pomysłów, kiepskiego przygotowania i wysokich apanaży
ZOBACZ TAKŻE
Chodzi o 140 tys. zł odpraw dla byłych prezesów spółki Gminna Gospodarka Komunalna Ochota, która zarządza nieruchomościami w tej dzielnicy. Zarobili na tym Piotr Woyciechowski i Robert Malicki. Obu w 2003 r. wysłał tam ówczesny prezydent miasta Lech Kaczyński. Po kontroli w spółce, nowa ekipa PO główny zarzut stawia Jackowi Rybakowi, byłemu urzędnikowi wiceprezydenta Warszawy Władysława Stasiaka i szefowi rady nadzorczej GGKO. To on zdecydował o sutych odprawach.
- I dziś zrobiłbym to samo - słyszę. - Pieniądze się im należały - zapewnia. Kontrolę ocenia jako polityczną.
Żaden z bohaterów raportu w samorządzie już nie pracuje. Były prezes GGKO Piotr Woyciechowski robi karierę w branży paliwowej. Szefuje spółce Naftor, wcześniej przewodniczył radzie nadzorczej państwowej Nafty Polskiej. Od lat jest związany z Antonim Macierewiczem. Pracował jako ekspert orlenowskiej komisji śledczej, wspomagał go przy likwidowaniu Wojskowy Służb Informacyjnych.
Awansował też Jacek Rybak. Z gabinetu wiceszefa biura zarządzania kryzysowego w ratuszu przeszedł do Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jego przełożonym jest nadal Władysław Stasiak. - Zaraportuję szefowi, nie wiem, co postanowi - mówi dyr. Rybak.
Prezesi się sprawdzili
Raport sięga lata 2006 r., czyli schyłku rządów PiS w Warszawie. W sierpniu Piotr Woyciechowski zrezygnował z prezesowania GGKO. Jak się okazuje, na bardzo korzystnych warunkach. Jacek Rybak przyznał mu siedmiomiesięczną odprawę. Nieco skromniej żegnał się z GGKO wiceprezes Robert Malicki. W listopadzie 2006 r. dostał cztery pensje. Prezes zarabiał 11 tys. zł brutto, jego zastępca - 10,5 tys. Z kasy spółki poszło więc 140 tys. zł. Z raportu: "Osoby te same złożyły rezygnację z pełnionych funkcji i dodatkowe świadczenia im nie przysługiwały."
Dyrektor Jacek Rybak pretensje ma do kontrolerów. Twierdzi, że z nim nie rozmawiali. Powie o tym w prokuraturze. Raport podaje inną wersję: dyrektor od marca nie odpowiedział na ratuszową korespondencję.
Jacek Rybak o Woyciechowskim i Malickim ma jak najlepsze zdanie: - Sprawdzili się - zapewnia. - Spółka miała kłopoty, ale przez poprzednią ekipę [z SLD i PO - red.]. Prezesi wyprowadzali GGKO na prostą, ale nie mieli zysku, więc nie mogli dostawać nagród. Widziałem ich zaangażowanie. Kwalifikowali się do takich odpraw.
Żerowanie na majątku?
To nie koniec apanaży, bo za 38,4 tys. zł byli prezesi zostali konsultantami spółki. Piotr Woyciechowski wszedł w nową rolę już kilka dni po rezygnacji z prezesowania. Konsultacje w sprawie nieruchomości kosztowały spółkę 5 tys. zł miesięcznie. Z raportu wynika, że na ten temat Piotr Woyciechowski nie miał fachowej wiedzy. Zaś po jego konsultacjach w spółce wszelki ślad zaginął. Następcy Woyciechowskiego zapewniają, że ten doradzał im "ustnie". Zarobił na tym przeszło 22 tys. zł. Fachową wiedzą służył też b. wiceprezes Malicki. Przez cztery miesiące wziął 16,3 tys. zł., z czego 10 tys. za "gotowość do świadczenia usług". Obaj odeszli ze spółki z "wyeksploatowanym sprzętem biurowym", czyli komputerami i komórkami. Zasłynęli z niekonwencjonalnego sponsoringu: z kasy GGKO dołożyli się do windy w Muzeum Powstania Warszawskiego (36,4 tys. zł), zapłacili 14,4 tys. zł za "400 galonów imperialnych benzyny lotniczej" do bombowca, który latał nad Warszawą w rocznicę wybuchu Powstania.
- Składamy doniesienie do prokuratury. Jeżeli potwierdzą się zarzuty z raportu, mieliśmy do czynienia z żerowaniem na majątku publicznym - komentuje kontrolę Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydenta. - Byli prezesi nie pogardzili nawet telefonami, które mogli kupić z korzystnym rabatem. Kontrola wykazała też inne fakty: np. pan Woyciechowski bez żadnego uzasadnienia kupił paczki świąteczne swoim sąsiadom z Sadyby.
- I dziś zrobiłbym to samo - słyszę. - Pieniądze się im należały - zapewnia. Kontrolę ocenia jako polityczną.
Żaden z bohaterów raportu w samorządzie już nie pracuje. Były prezes GGKO Piotr Woyciechowski robi karierę w branży paliwowej. Szefuje spółce Naftor, wcześniej przewodniczył radzie nadzorczej państwowej Nafty Polskiej. Od lat jest związany z Antonim Macierewiczem. Pracował jako ekspert orlenowskiej komisji śledczej, wspomagał go przy likwidowaniu Wojskowy Służb Informacyjnych.
Awansował też Jacek Rybak. Z gabinetu wiceszefa biura zarządzania kryzysowego w ratuszu przeszedł do Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jego przełożonym jest nadal Władysław Stasiak. - Zaraportuję szefowi, nie wiem, co postanowi - mówi dyr. Rybak.
Prezesi się sprawdzili
Raport sięga lata 2006 r., czyli schyłku rządów PiS w Warszawie. W sierpniu Piotr Woyciechowski zrezygnował z prezesowania GGKO. Jak się okazuje, na bardzo korzystnych warunkach. Jacek Rybak przyznał mu siedmiomiesięczną odprawę. Nieco skromniej żegnał się z GGKO wiceprezes Robert Malicki. W listopadzie 2006 r. dostał cztery pensje. Prezes zarabiał 11 tys. zł brutto, jego zastępca - 10,5 tys. Z kasy spółki poszło więc 140 tys. zł. Z raportu: "Osoby te same złożyły rezygnację z pełnionych funkcji i dodatkowe świadczenia im nie przysługiwały."
Dyrektor Jacek Rybak pretensje ma do kontrolerów. Twierdzi, że z nim nie rozmawiali. Powie o tym w prokuraturze. Raport podaje inną wersję: dyrektor od marca nie odpowiedział na ratuszową korespondencję.
Jacek Rybak o Woyciechowskim i Malickim ma jak najlepsze zdanie: - Sprawdzili się - zapewnia. - Spółka miała kłopoty, ale przez poprzednią ekipę [z SLD i PO - red.]. Prezesi wyprowadzali GGKO na prostą, ale nie mieli zysku, więc nie mogli dostawać nagród. Widziałem ich zaangażowanie. Kwalifikowali się do takich odpraw.
Żerowanie na majątku?
To nie koniec apanaży, bo za 38,4 tys. zł byli prezesi zostali konsultantami spółki. Piotr Woyciechowski wszedł w nową rolę już kilka dni po rezygnacji z prezesowania. Konsultacje w sprawie nieruchomości kosztowały spółkę 5 tys. zł miesięcznie. Z raportu wynika, że na ten temat Piotr Woyciechowski nie miał fachowej wiedzy. Zaś po jego konsultacjach w spółce wszelki ślad zaginął. Następcy Woyciechowskiego zapewniają, że ten doradzał im "ustnie". Zarobił na tym przeszło 22 tys. zł. Fachową wiedzą służył też b. wiceprezes Malicki. Przez cztery miesiące wziął 16,3 tys. zł., z czego 10 tys. za "gotowość do świadczenia usług". Obaj odeszli ze spółki z "wyeksploatowanym sprzętem biurowym", czyli komputerami i komórkami. Zasłynęli z niekonwencjonalnego sponsoringu: z kasy GGKO dołożyli się do windy w Muzeum Powstania Warszawskiego (36,4 tys. zł), zapłacili 14,4 tys. zł za "400 galonów imperialnych benzyny lotniczej" do bombowca, który latał nad Warszawą w rocznicę wybuchu Powstania.
- Składamy doniesienie do prokuratury. Jeżeli potwierdzą się zarzuty z raportu, mieliśmy do czynienia z żerowaniem na majątku publicznym - komentuje kontrolę Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydenta. - Byli prezesi nie pogardzili nawet telefonami, które mogli kupić z korzystnym rabatem. Kontrola wykazała też inne fakty: np. pan Woyciechowski bez żadnego uzasadnienia kupił paczki świąteczne swoim sąsiadom z Sadyby.
-
"Praca" prezesa GGKO
dobroslawa2
29.05.07, 07:22
Pracownicy i interesanci doskonale pamiętają wytężoną pracę tego pana. Gdyby istniałaby jakakolwiek kontrola czasu pracy to okazałoby się, że na sprawy za które pobierał 11.000 miesięcznie »
-
Jak prawica żerowała na Ochocie
holster1950
29.05.07, 17:15
Byłoby to znacznie mniej bolesne gdyby ci kolesie chociaż cokolwiek umieli.Poza grubiaństwem i bezczelnością nic nigdy nas z ich stronu nie spotkało. Chyba p.Olejnik też.»
-
Złodzieje z Pi
halicz5
01.06.07, 13:45
Ale dranie!!! 140000 się należy??? Złodzieje z PiSu!!!!»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Bankowiec zatrzymany za pedofilię
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Mnóstwo śniegu. Zarząd oczyszczania: "Kupcie łopaty!"
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Liceum Reja wraca pod stary adres
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Śnieżyca paraliżuje miasto. Dzień w Warszawie [NA ŻYWO]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Już od kwietnia z Okęcia!
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie



