Gdyby cała Polska głosowała tak jak Warszawa, można by ogłosić, że osiągnęliśmy standard starych demokracji Zachodu, w których do urn idzie zwykle 70-80 proc. uprawnionych do głosowania. Gdy dwa lata temu frekwencja w stolicy sięgnęła 56 proc., wszyscy mówili, że to świetny wynik świadczący o wysokiej świadomości obywatelskiej mieszkańców stolicy.
Tymczasem w ubiegłą niedzielę do urn poszło 73,8 proc. warszawiaków, podczas gdy średnia frekwencja w Polsce sięgnęła 53,8 proc.
Rekordy w klasie średniej
Najwyższą, porównywalną np. z francuską, frekwencją (79,8 proc.) może poszczycić się Ursynów. To najbardziej inteligencka dzielnica Warszawy. Praktycznie nie ma na jej terenie domów komunalnych. Ursynowianin to z reguły człowiek młody lub w średnim wieku, dobrze wykształcony i zaradny. Władze tej dzielnicy mówią, że mają na swoim terenie najwięcej zarejestrowanych firm w przeliczeniu na głowę mieszkańca.
To dlatego lokale wyborcze na Ursynowie były w niedzielę przepełnione, a Platforma zdystansowała tu PiS, zdobywając wynik trzykrotnie wyższy niż partia braci Kaczyńskich. W ubiegłych wyborach partia Tuska mówiła o sukcesie, zdobywając na Ursynowie przeszło 40 proc. głosów. Teraz może ogłosić triumf, bo poprawiła go o całe 20 proc. Podobnie zagłosował zamieszkany przez zamożną klasę średnią sąsiedni Wilanów.
Doskonały, blisko 60-proc. wynik PO odnotowała też na Białołęce. I tu partia Tuska zawdzięcza to klasie średniej, która kupuje domy i mieszkania na terenie tej peryferyjnej dzielnicy.
Co ciekawe, w porównaniu z wyborami sprzed dwóch lat, Platforma o przeszło 22 proc. poprawiła swoje notowania na Bemowie, dzielnicy zamieszkanej w dużej części przez oficerów wojska, w latach 90. wiernej SLD. Jak widać, LiD nie potrafił się tu zareklamować i dawni wyborcy lewicy, zapewne w odruchu sprzeciwu wobec rządów Jarosława Kaczyńskiego, w znakomitej większości poparli partię Tuska.
Seniorzy po staremu
Platforma uzyskała też dobry wynik na inteligenckim Żoliborzu. Jednak PiS utrzymał tu 30-proc. poparcie. Eksperci tłumaczą to znacznym odsetkiem mieszkających tu seniorów, którzy w większości głosują na partię Jarosława Kaczyńskiego, widząc w niej ugrupowanie wierne tradycji.
W tradycyjnych bastionach PiS: na Pradze-Północ, Woli, Targówku, Ursusie i Wawrze, frekwencja była słabsza, a różnica między notowaniami PO i PiS jest najmniejsza, choć i tu notowania partii Tuska nie schodzą poniżej 48 proc. i są blisko dwa razy lepsze niż dwa lata temu.
Wciąż duże poparcie dla PiS w tych dzielnicach wynika - zdaniem ekspertów - z dużej liczby osób z wykształceniem średnim i zawodowym, którzy stanowią jedną z głównych grup elektoratu partii braci Kaczyńskich.
Tak jak gdzie indziej w Warszawie, także i tu widać, że niedzielne głosowanie było pojedynkiem dwóch wielkich partii i przypominało wybory prezydenckie - jeśli ktoś nie chciał głosować na Jarosława Kaczyńskiego, popierał listę firmowaną przez Donalda Tuska, lub na odwrót.
Poza PO i PiS dwa z 19 warszawskich mandatów weźmie jeszcze LiD, ale to ugrupowanie może mówić o klęsce, bo dwa lata temu SLD, startując samodzielnie, wywalczył trzy miejsca w Sejmie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna