Skandal na otwarciu "hyde parku"

Jacek Zawadzki, Łukasz Krajewski
12.12.2007 aktualizacja: 2007-12-13 10:14
A A A Drukuj
Policjant nie wierzy burmistrzowi Śródmieścia Wojciechowi Bartelskiemu, że zgromadzenie na Forum Wolnego Słowa jest legalne. Burmistrz zostanie zaraz wylegitymowany i trafi do radiowozu fot. Grażyna Jaworska
Warszawski Hyde Park już pierwszego dnia stał się swoją karykaturą. Policja zapuszkowała do radiowozu burmistrza Śródmieścia, który dowodził wyższości psów nad rybkami akwariowymi
ZOBACZ TAKŻE
Forum Wolnego Słowa doczekało się inauguracji wczoraj w południe po wielu miesiącach przepychanek w Radzie Warszawy. Było tam oczkiem w głowie radnych PiS, którzy forsowali je, wzorując się na londyńskim Hyde Parku. Białe napisy na chodniku w parku Świętokrzyskim przed Pałacem Młodzieży wyznaczają teraz obszar o powierzchni prawie 300 m kw. Zgodnie z uchwałą Rady można tu organizować zgromadzenia i przemawiać bez specjalnych zezwoleń.

Burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski (PO) toczył więc wczoraj spór o wyższość psów nad rybkami. Jego adwersarz wiceburmistrz dzielnicy Marcin Rzońca nie dał się przekonać i krzyczał z kamiennej mównicy: - Niech żyją rybki!

Zaraz potem pojawili się trzej policjanci z wydziału prewencji. Przejeżdżając w pobliżu, zauważyli zgromadzenie, które uznali za nielegalne. Funkcjonariusze nie dali się przekonać burmistrzowi, który podpierał się uchwałą Rady Warszawy. Kazali mu się wylegitymować i zabrali go do radiowozu. - Bo w aucie łatwiej im było rozmawiać niż w obecności przeszkadzających dziennikarzy - utrzymuje Andrzej Browarek z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Dziennikarze natychmiast otoczyli policyjną furgonetkę razem ze śródmiejskimi urzędnikami, którzy byli gotowi siłą odbijać szefa. Burmistrz Bartelski niebawem został jednak uwolniony. - Policja ma prawo legitymować obywateli. Złożyłem wyjaśnienia. Zostaną wszczęte procedury i mam nadzieję, że będą szybko umorzone, bo prawo nie zostało złamane. Lepsza jest nadgorliwość niż brak reakcji - przekonywał.

- Policja nie wiedziała, że Hyde Park zaczął już działać, że w środę będą się tu odbywać jakieś zgromadzenia. Organizatorzy powinni nas poinformować o swoich planach - stwierdził aspirant sztabowy Tomasz Oleszczuk ze śródmiejskiej komendy. Od dziś wszystko ma być już, jak należy.

Wczoraj, zanim jeszcze policja zawiesiła czasowo wolność słowa, pierwszy za kamienną mównicą Hyde Parku stanął językoznawca prof. Jerzy Bralczyk. Przypomniał, że w angielskim pierwowzorze nie wolno obrażać królowej. - U nas królową powinna być przyzwoitość - apelował.

Uwagę przechodniów zwrócił były poseł lewicy Piotr Gadzinowski. - To historyczna chwila! - niosło się po opustoszałym z powodu chłodu i pory dnia parku.

Zgromadzonych dziennikarzy nie zawiódł Janusz Korwin-Mikke, lider Unii Polityki Realnej, choć mówił zdecydowanie ciszej. - Otwierając forum wolności słowa, władze Warszawy przyznają, że poza tym miejscem wolności nie ma - oznajmił. Zauważył, że angielski Hyde Park ludzie stworzyli spontanicznie. - A w Polsce władza wytycza miejsce i ustawia trybunę. Żaden dziennikarz nie przyjdzie tu nagadać na swojego szefa - wytykał.

Po interwencji policji nikt już nie odważył się stanąć za kamienną mównicą. Przechodnie mijali ją obojętnie. Pani Barbara jak co dzień przyszła do parku na spacer z psem. O tym, że Hyde Park jest planowany, słyszała, ale nie wiedziała, że będzie akurat w tym miejscu: - Czy to się przyjmie? Może zamiast zajmować czas w telewizji, będą gadać tutaj - stwierdziła.

Podziel się