Po naszym tekście, w którym opisaliśmy transakcję spółki Air Link, której prezesował Sławomir Siwek, były polityk PC blisko współpracujący z braćmi Kaczyńskimi, sprawą zajęła się Rada Warszawy. Wyjaśnień zażądała PO.
Wątpliwości wzbudziło tempo zwrotu nieruchomości oraz błyskawiczne decyzje ratusza w czasach, gdy rządziło tam PiS. Chodzi m.in. o pozytywną opinię konserwatora zabytków oraz zgodę na przebudowę willi, która w części została zamieniona na biura pod wynajem.
Willa na Żoliborzu przed transakcją należała do właścicieli, którym w latach 40. tzw. dekretem Bieruta odebrano plac pod domem. Od 1999 r. bezskutecznie zabiegali o jego zwrot.
Przełom przyszedł, gdy w październiku 2004 r. Air Link zdecydował się zainwestować blisko 2 mln zł na Żoliborzu. Spółka podpisała umowę przedwstępną z właścicielami domu. Sprawy w urzędach przybrały korzystny obrót i już 20 grudnia prezydent Warszawy Lech Kaczyński zwrócił im działkę.
Podczas wczorajszej debaty urzędnicy, którzy pracowali w ratuszu za czasów PiS, przekonywali, że reprywatyzacja była szybka, bo willa miała dobrze przygotowane dokumenty. Padła też liczba - w 2004 r. Lech Kaczyński oddał b. właścicielom zaledwie 32 nieruchomości. Urzędnicy potwierdzili, że tempo wydawania zezwoleń było niespotykane.
Radni PiS dopytywali, co złego jest w tym, że urząd miasta działał sprawnie.
- Ustawiają się do mnie kolejki, wiem, jak długo trzeba czekać na budowlane zezwolenia - powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Prawdopodobnie było tu przełożenie z góry, ale tego już nie dojdziemy.
To, by sprawą zajęło się CBA, zaproponował radny SLD Andrzej Golimont. Po debacie Gronkiewicz-Waltz powiedziała nam: - Zawiadomię CBA z wniosku radnego Golimonta. Niech sprawdzą, czy nie było tam innych niż merytoryczne powodów podejmowania tej decyzji.
Zapowiedziała też kontrolę tempa innych zezwoleń na budowę, w czasie gdy Siwek załatwiał sprawy w stołecznych urzędach.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna