W szpitalach za często wiąże się chorych? To półlegalne
29.07.2011
aktualizacja: 2011-07-28 18:35
Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
Pacjentów w szpitalach zbyt często unieruchamia się pasami. Trzeba precyzyjnie określić, w jakich sytuacjach można to robić - przyznaje rzecznik praw pacjenta, komentując bulwersującą historię naszej czytelniczki.
ZOBACZ TAKŻE
- Jak uratować osobę z wyciętą zdrową nerką (27-07-11, 01:00)
- Nielegalny proceder: Operacja płatna, choć NFZ daje kasę (02-08-11, 10:00)
- Na błędy lekarskie można się poskarżyć u wojewody (01-08-11, 13:00)
- Szpital wiąże dla spokoju? "Pacjentka była agresywna" (28-07-11, 10:00)
- 'Niech ktoś do cholery powie, jaki tu sajgon'. Lekarka o Centrum Onkologii (26-07-11, 21:41)
W czwartek opisaliśmy, jak pielęgniarka z oddziału neurologii w klinice uniwersyteckiej przy ul. Banacha związała nocą parcianymi pasami ręce i nogi pani Ewie, chorej na parkinsona. - Zostałam upokorzona, odebrano mi godność - mówi kobieta. Szpital przekonuje, że chora była agresywna, a wiązanie pasami to zwykła procedura medyczna. Zlecił ją lekarz. Neurolog innego z warszawskich szpitali przyznał: - Wiem, że działamy półlegalnie, bo stosujemy środek przymusu fizycznego wobec osób, które nie są ubezwłasnowolnione, ale czasem jest to konieczne.
Agnieszka Pochrzęst: Nasza czytelniczka została związana wbrew swojej woli. Była to dla niej ogromna trauma, odebrano jej godność. Co pani z tym zrobi?
Barbara Kozłowska, rzecznik praw pacjenta: Poprosiłam już szpital o wyjaśnienia. Przejrzymy dokumentację, aby zobaczyć, czy zastosowanie przymusu bezpośredniego wobec tej chorej było uzasadnione medycznie. Jeśli nie, będziemy wnioskować do dyrekcji o wyciągnięcie konsekwencji wobec personelu. Chcę się też dowiedzieć, kto pozwolił, by na 33 pacjentów w nocy przypadała tylko jedna pielęgniarka. To bardzo poważne niedopatrzenie, które może mieć wpływ na bezpieczeństwo chorych. Neurologia to ciężki oddział. Tam wielu pacjentów jest leżących, nieprzytomnych. Jedna pielęgniarka to stanowczo za mało. A co, jak wyjdzie do łazienki? Wtedy może dość do tragedii.
Po tym incydencie szpital wprowadził dwuosobowe dyżury nocne.
- Ktoś jednak powinien ponieść konsekwencje tego, że wcześniej opieka pielęgniarska była niewystarczająca.
W szpitalu usłyszeliśmy, że pielęgniarka wypełniała polecenia lekarza. To on przepisał leki i tzw. unieruchomienie, czyli przypięcie pacjentki pasami.
- Rozporządzenie o przymusie bezpośrednim dotyczy zdrowia psychicznego, nie ma przełożenia na szpitale ogólne. Prawo reguluje, kiedy można stosować pasy czy kaftan bezpieczeństwa na oddziałach psychiatrycznych. Tam jest to kontrolowane. W specjalnej karcie trzeba wpisać, o której godzinie pacjent został unieruchomiony, dlaczego zastosowano przymus bezpośredni, określić jego rodzaj i czas trwania. Kartę załącza się do dokumentacji medycznej chorego. Pielęgniarka dyżurna musi ponadto kontrolować stan fizyczny unieruchomionego pacjenta nie rzadziej niż co 15 minut, również w czasie jego snu. Jeśli lekarz chce zastosować przymus bezpośredni na innych oddziałach, musi mieć opinię psychiatry potwierdzającą, że chory stwarza zagrożenie dla siebie i innych. Te kwestie nie są jednak uregulowane.
Neurolog, z którym rozmawialiśmy, przyznał, że pasy mogą być nadużywane. Mówił: "Bywa, że pielęgniarka prosi o zgodę na pasy, ale odmawiam, gdy widzę, że chce tylko mieć święty spokój w nocy". Prof. Jacek Wciórka, mazowiecki konsultant ds. psychiatrii, twierdzi, że powinno się dokładnie określić, kiedy na internie czy neurologii można użyć przymusu fizycznego.
- Dobrze, że "Gazeta" opisała tę historię, bo można domniemywać, że nie był to jednostkowy incydent i takie przypadki zdarzają się częściej. Dla mnie to sygnał, że trzeba zająć się tą sprawą. Wystąpię do ministra zdrowia o wypracowanie przepisów, które dokładnie określą, jak należy się zachowywać w szpitalach ogólnych w sytuacji, gdy pacjent jest bez kontaktu, agresywny. Są takie oddziały, jak neurologia, interna czy toksykologia, gdzie trafiają osoby, które targnęły się na swoje życie lub są pod wpływem alkoholu, i czasem ich unieruchomienie bywa koniecznością. Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, kiedy można to zrobić.
Agnieszka Pochrzęst: Nasza czytelniczka została związana wbrew swojej woli. Była to dla niej ogromna trauma, odebrano jej godność. Co pani z tym zrobi?
Barbara Kozłowska, rzecznik praw pacjenta: Poprosiłam już szpital o wyjaśnienia. Przejrzymy dokumentację, aby zobaczyć, czy zastosowanie przymusu bezpośredniego wobec tej chorej było uzasadnione medycznie. Jeśli nie, będziemy wnioskować do dyrekcji o wyciągnięcie konsekwencji wobec personelu. Chcę się też dowiedzieć, kto pozwolił, by na 33 pacjentów w nocy przypadała tylko jedna pielęgniarka. To bardzo poważne niedopatrzenie, które może mieć wpływ na bezpieczeństwo chorych. Neurologia to ciężki oddział. Tam wielu pacjentów jest leżących, nieprzytomnych. Jedna pielęgniarka to stanowczo za mało. A co, jak wyjdzie do łazienki? Wtedy może dość do tragedii.
Po tym incydencie szpital wprowadził dwuosobowe dyżury nocne.
- Ktoś jednak powinien ponieść konsekwencje tego, że wcześniej opieka pielęgniarska była niewystarczająca.
W szpitalu usłyszeliśmy, że pielęgniarka wypełniała polecenia lekarza. To on przepisał leki i tzw. unieruchomienie, czyli przypięcie pacjentki pasami.
- Rozporządzenie o przymusie bezpośrednim dotyczy zdrowia psychicznego, nie ma przełożenia na szpitale ogólne. Prawo reguluje, kiedy można stosować pasy czy kaftan bezpieczeństwa na oddziałach psychiatrycznych. Tam jest to kontrolowane. W specjalnej karcie trzeba wpisać, o której godzinie pacjent został unieruchomiony, dlaczego zastosowano przymus bezpośredni, określić jego rodzaj i czas trwania. Kartę załącza się do dokumentacji medycznej chorego. Pielęgniarka dyżurna musi ponadto kontrolować stan fizyczny unieruchomionego pacjenta nie rzadziej niż co 15 minut, również w czasie jego snu. Jeśli lekarz chce zastosować przymus bezpośredni na innych oddziałach, musi mieć opinię psychiatry potwierdzającą, że chory stwarza zagrożenie dla siebie i innych. Te kwestie nie są jednak uregulowane.
Neurolog, z którym rozmawialiśmy, przyznał, że pasy mogą być nadużywane. Mówił: "Bywa, że pielęgniarka prosi o zgodę na pasy, ale odmawiam, gdy widzę, że chce tylko mieć święty spokój w nocy". Prof. Jacek Wciórka, mazowiecki konsultant ds. psychiatrii, twierdzi, że powinno się dokładnie określić, kiedy na internie czy neurologii można użyć przymusu fizycznego.
- Dobrze, że "Gazeta" opisała tę historię, bo można domniemywać, że nie był to jednostkowy incydent i takie przypadki zdarzają się częściej. Dla mnie to sygnał, że trzeba zająć się tą sprawą. Wystąpię do ministra zdrowia o wypracowanie przepisów, które dokładnie określą, jak należy się zachowywać w szpitalach ogólnych w sytuacji, gdy pacjent jest bez kontaktu, agresywny. Są takie oddziały, jak neurologia, interna czy toksykologia, gdzie trafiają osoby, które targnęły się na swoje życie lub są pod wpływem alkoholu, i czasem ich unieruchomienie bywa koniecznością. Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, kiedy można to zrobić.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


