Ojciec schizofrenik odzyskał syna
17.07.2009
aktualizacja: 2009-07-16 21:26
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Po dwóch miesiącach pobytu w domu dziecka Staś wrócił do taty chorego na schizofrenię. - Tym postanowieniem sąd złamał kilka stereotypów: pokazał, że mężczyzna, na dodatek chory, może dobrze opiekować się dzieckiem - mówi ojciec.
ZOBACZ TAKŻE
- Kierowniczka odpowie za znęcanie się (11-10-09, 11:56)
- Panuję nad moją schizofrenią, nie ona nade mną (08-08-11, 13:25)
- Uczennica skoczyła z okna. W przyjaznej szkole? (12-05-10, 11:00)
- Sąd: Babcia nie nadaje się na babcię (14-09-09, 10:00)
- Sąd: A teraz zabierzemy wam dziecko (05-08-09, 08:15)
- Szkoły rodzenia mają pieniądze tylko na miesiąc (03-08-09, 10:00)
- Dobra pani kradnie dzieci (02-08-09, 01:00)
- Gwiazdy oddawały krew na Ursynowie (28-07-09, 19:46)
- Kolejne szpitale będą przekształcone w spółki (27-07-09, 16:29)
- Wciąż szukają nowego dyrektora dla szpitala (25-07-09, 11:00)
- W Instytucie znów można rodzić (19-07-09, 19:53)
- Aresztowali matkę znęcającą się nad dzieckiem (16-07-09, 22:00)
- Pensjonat zapamiętany przez dziecko (10-07-09, 17:51)
- Dziecko zakażone A/H1N1 jest w ciężkim stanie (06-07-09, 12:00)
- Zapisz dziecko do "Akademii Orlika" (24-06-09, 13:36)
Chłopiec znów śpi w swoim drewnianym łóżeczku w domu na Saskiej Kępie. Sąsiedzi od razu zauważyli pieluszki suszące się na balkonie. Rozdzwoniły się telefony z gratulacjami. - Cieszę się, że maleńki jest już w domu - mówi jedna z kobiet. - Jeśli będzie potrzebna pomoc, jestem do dyspozycji.
O powierzeniu opieki nad dzieckiem ojcu Zbigniewowi Lisieckiemu Sąd Rejonowy dla Pragi-Południe zadecydował w środę.
Dramatyczną historię Stasia opisaliśmy dwa miesiące temu. Oboje jego rodzice chorują na schizofrenię. Synka odebrano im 11 maja, tydzień po jego narodzinach. Tego dnia stan matki pogorszył się i pan Zbigniew zadzwonił na policję. Jedna karetka zabrała kobietę do szpitala psychiatrycznego, druga - ojca z synem do szpitala dziecięcego przy Niekłańskiej. Staś już nie wrócił do domu. Zadziałały "odpowiednie procedury" i po badaniach - postanowieniem tego samego praskiego sądu - chłopiec trafił do domu dziecka. Spędził tam ostatnie dwa miesiące. Tyle czasu zabrało sądowi ustalanie, czy ojciec chory na schizofrenię jest zdolny do opieki nad dzieckiem.
Przez cały ten czas Zbigniew Lisiecki regularnie odwiedzał synka w domu dziecka, karmił go i przewijał. Dorota Sznajder, szefowa tej placówki mówiła: - Pierwszy raz widzę ojca, który tak zabiega o kontakt z dzieckiem. To chyba jedyny rodzic, który gdy dziecko śpi, siedzi na ławce i czyta książkę, pozostali chyba nigdy w życiu lektury w ręku nie mieli.
Ojca i syna odwiedziliśmy wczoraj przed południem. Zbigniew Lisicki akurat karmił chłopca. Gdy Staś zaczął ziewać, zaniósł go do łóżeczka. - Jest spokojny. Potrafi w nocy przespać sześć godzin. Dzięki temu też się wysypiam - chwali syna.
- Gdyby nie łańcuszek ludzi dobrej woli, jeszcze bym czekał na Stasia - opowiada wzruszony. - W mojej sprawie interweniowało mnóstwo osób. Listy ze słowami poparcia dostałem od sąsiadów i przyjaciół. Po artykule w "Gazecie" sprawą zainteresowało się Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, Biuro Praw Dziecka oraz kilku posłów. Nalegali, aby pilnie powołać biegłego, który określi, czy jestem w stanie opiekować się dzieckiem.
Pozytywną opinię o stanie psychicznym ojca przedstawił w sądzie prof. Jacek Wciórka, konsultant wojewódzki w dziedzinie psychiatrii. Uznał, że nie ma przeszkód, by pełnił obowiązki rodzicielskie. Podkreślał, że stan ojca jest stabilny od ponad 10 lat i mimo stresu związanego z odebraniem syna zachowuje równowagę i zdolność do racjonalnego działania. - Cieszę się, że dziecko jest już z nim - mówi prof. Wciórka. - Odebranie mu syna było poważnym grzechem. Zadziałały stereotypy. Postawiono też niewłaściwe pytanie: czy schizofrenik może wychować dzieci? Ono powinno brzmieć: czy ktoś, kto choruje, czuje się na siłach, by zajmować się dzieckiem? Opieka nad niemowlęciem to wyzwanie dla każdego. Jestem pewien, że Zbyszek mu podoła. To silny i dzielny człowiek.
Pomoc w opiece na Stasiem obiecali mu szwagier, dziadkowie i znajoma położna, która matkę Stasia zna z czasów wspólnych studiów na Akademii Medycznej. Wszyscy w pismach do sądu podkreślali zgodnie, że są do tego gotowi.
Zbigniew Lisiecki dużo rozmawia z synem. - Do opieki nad dzieckiem potrzebna jest wrażliwość i cierpliwość. Ja to mam - zapewnia. - Damy sobie radę, prawda, Stasiu? I poprawia synkowi niebieską czapkę.
W korytarzu stoi nowy wózek. Zbigniew Lisiecki: - Przed nami długie spacery. Umknęły nam dwa miesiące życia. Nie mam o to żalu. Ważne, że Staś nie ma objawów choroby sierocej. O to bałem się najbardziej. Mam nadzieję, że kiedyś dołączy do nas mama.
Sąd zakazał jej sprawowania samodzielnej opieki nad synem i przebywania z nim pod nieobecność osób trzecich. Ustanowił też kuratora sądowego. Ojciec chłopca ma co trzy miesiące przedstawiać informacje o stanie swojego zdrowia psychicznego.
O powierzeniu opieki nad dzieckiem ojcu Zbigniewowi Lisieckiemu Sąd Rejonowy dla Pragi-Południe zadecydował w środę.
Dramatyczną historię Stasia opisaliśmy dwa miesiące temu. Oboje jego rodzice chorują na schizofrenię. Synka odebrano im 11 maja, tydzień po jego narodzinach. Tego dnia stan matki pogorszył się i pan Zbigniew zadzwonił na policję. Jedna karetka zabrała kobietę do szpitala psychiatrycznego, druga - ojca z synem do szpitala dziecięcego przy Niekłańskiej. Staś już nie wrócił do domu. Zadziałały "odpowiednie procedury" i po badaniach - postanowieniem tego samego praskiego sądu - chłopiec trafił do domu dziecka. Spędził tam ostatnie dwa miesiące. Tyle czasu zabrało sądowi ustalanie, czy ojciec chory na schizofrenię jest zdolny do opieki nad dzieckiem.
Przez cały ten czas Zbigniew Lisiecki regularnie odwiedzał synka w domu dziecka, karmił go i przewijał. Dorota Sznajder, szefowa tej placówki mówiła: - Pierwszy raz widzę ojca, który tak zabiega o kontakt z dzieckiem. To chyba jedyny rodzic, który gdy dziecko śpi, siedzi na ławce i czyta książkę, pozostali chyba nigdy w życiu lektury w ręku nie mieli.
Ojca i syna odwiedziliśmy wczoraj przed południem. Zbigniew Lisicki akurat karmił chłopca. Gdy Staś zaczął ziewać, zaniósł go do łóżeczka. - Jest spokojny. Potrafi w nocy przespać sześć godzin. Dzięki temu też się wysypiam - chwali syna.
- Gdyby nie łańcuszek ludzi dobrej woli, jeszcze bym czekał na Stasia - opowiada wzruszony. - W mojej sprawie interweniowało mnóstwo osób. Listy ze słowami poparcia dostałem od sąsiadów i przyjaciół. Po artykule w "Gazecie" sprawą zainteresowało się Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, Biuro Praw Dziecka oraz kilku posłów. Nalegali, aby pilnie powołać biegłego, który określi, czy jestem w stanie opiekować się dzieckiem.
Pozytywną opinię o stanie psychicznym ojca przedstawił w sądzie prof. Jacek Wciórka, konsultant wojewódzki w dziedzinie psychiatrii. Uznał, że nie ma przeszkód, by pełnił obowiązki rodzicielskie. Podkreślał, że stan ojca jest stabilny od ponad 10 lat i mimo stresu związanego z odebraniem syna zachowuje równowagę i zdolność do racjonalnego działania. - Cieszę się, że dziecko jest już z nim - mówi prof. Wciórka. - Odebranie mu syna było poważnym grzechem. Zadziałały stereotypy. Postawiono też niewłaściwe pytanie: czy schizofrenik może wychować dzieci? Ono powinno brzmieć: czy ktoś, kto choruje, czuje się na siłach, by zajmować się dzieckiem? Opieka nad niemowlęciem to wyzwanie dla każdego. Jestem pewien, że Zbyszek mu podoła. To silny i dzielny człowiek.
Pomoc w opiece na Stasiem obiecali mu szwagier, dziadkowie i znajoma położna, która matkę Stasia zna z czasów wspólnych studiów na Akademii Medycznej. Wszyscy w pismach do sądu podkreślali zgodnie, że są do tego gotowi.
Zbigniew Lisiecki dużo rozmawia z synem. - Do opieki nad dzieckiem potrzebna jest wrażliwość i cierpliwość. Ja to mam - zapewnia. - Damy sobie radę, prawda, Stasiu? I poprawia synkowi niebieską czapkę.
W korytarzu stoi nowy wózek. Zbigniew Lisiecki: - Przed nami długie spacery. Umknęły nam dwa miesiące życia. Nie mam o to żalu. Ważne, że Staś nie ma objawów choroby sierocej. O to bałem się najbardziej. Mam nadzieję, że kiedyś dołączy do nas mama.
Sąd zakazał jej sprawowania samodzielnej opieki nad synem i przebywania z nim pod nieobecność osób trzecich. Ustanowił też kuratora sądowego. Ojciec chłopca ma co trzy miesiące przedstawiać informacje o stanie swojego zdrowia psychicznego.
Przeczytaj także: Dla Stasia procedury lepsze niż dom
-
Ojciec schizofrenik odzyskał syna
datum
17.07.09, 18:03
Świetnie, trzeba walczyć ze stereotypami, śmierdzącymi jak jeszcze niedawnopubliczne kible. Dobro dziecka najważniejsze.Ten kraj chyba w Unii normalnieje, coraz łatwiej w nim oddychać »
-
Ojciec schizofrenik odzyskał syna
ashka77p
17.07.09, 22:25
Gdy dowiedziałam się o tej sprawie, nie mogłam przestać myśleć o niesprawiedliwości, która spotkała tę rodzinę. Tak bardzo się cieszę, że sąd okazał jednak ludzką twarz i pozwolił ojcu »
-
Ojciec schizofrenik odzyskał syna
olowas1
21.07.09, 00:40
Gratuluję Panu. I również Sądowi - mądrości i zdolności do ryzyka. Oraz tempa, bo dla Stasia to niemal całe życie, ale jednak jak na Sąd - to "tylko" 2 miesiące. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [26.05.2012]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


