Schłodzą noworodka, żeby ochronić mózg

Tekst: Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska / Dźwięk: Agnieszka Trojanowska-Bis, Radio TOK FM
01.10.2009 aktualizacja: 2009-10-01 19:29
A A A Drukuj
Lekarz Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Czepek chłodzący głowę niedotlenionego noworodka ma ochronić komórki mózgu przed umieraniem. Takie urządzenie - jako jedyny szpital na Mazowszu - ma szpital św. Zofii.
SERWISY


Czepek składa się z trzech warstw. Pierwsza, sylikonowa, przylega do głowy noworodka. Ma komory z wodą destylowaną, której temperatura wynosi od 8 do 15 stopni Celsjusza. To ona schładza mózg dziecka i zmniejsza zapotrzebowanie komórek nerwowych na tlen i substancje odżywcze. Komórki pracują na niższych obrotach, ale nie umierają. Wolniej też są rozprowadzane toksyny, które wydzielają uszkodzone tkanki. Druga warstwa trzyma czepek, a trzecia pełni funkcję izolacyjną i dba o to, żeby ciepło nie przedostawało się do głowy.

Także temperatura ciała noworodka jest obniżana przez specjalny materac, na którym leży. Dziecko może być schładzane najdłużej przez 72 godziny. Najlepiej takie leczenie rozpocząć w ciągu pierwszych sześciu godzin życia. Im szybciej, tym mniejsze szkody w mózgu.

Temperatura ciała i głowy dziecka jest obniżana do 34-35 stopni Celsjusza. Żeby nie doszło do nadmiernego wychłodzenia, maluch jest ogrzewany od góry lampą, a temperatury jego ciała pilnują trzy czujniki: jeden na głowie, drugi w okolicach wątroby, trzeci w odbycie.

- Ochładzanie głowy i ciała stosuje się w przypadku, gdy dojdzie do niedotlenienia okołoporodowego - wyjaśnia dr Jolanta Baszczeska, główny konsultant ds. neonatologii szpitala św. Zofii. - Na Mazowszu taki problem może mieć ok. 175 dzieci w ciągu roku, w Warszawie ok. 90.

260 tys. zł za urządzenie zapłaciło miasto. Za kilka miesięcy w Warszawie powinien pojawić się drugi chłodzący czepek w szpitalu przy Karowej. Jego zakup sfinansuje samorząd województwa. Do tej pory, gdy trzeba było schłodzić ciało dziecka, trzeba go było wysyłać do szpitala w Łodzi. Takie urządzenie ma też Opole. Wojciech Puzyna, dyrektor szpitala św. Zofii, opowiada, że decyzja o zakupie dla Warszawy zapadła kilka kilka miesięcy temu, kiedy trzeba było transportować niedotlenionego noworodka na terapię do Łodzi.

Problematyczne będzie opłacanie leczenia, bo Narodowy Fundusz Zdrowia, nie refunduje go. Szpital będzie musiał rozliczyć terapię jako jeden z elementów leczenia dziecka na oddziale intensywnej terapii.

W tym roku w szpitalu św. Zofii padnie kolejny rekord urodzeń. Lecznica szacuje, że urodzi się tu 4900 dzieci, rok temu było ich o 300 mniej. Z braku miejsc od stycznia do sierpnia odesłano do innych placówek ponad sto kobiet.

Przeczytaj także: On położny - jedyny taki facet w stolicy



Podziel się