W niekonwencjonalny sposób pomagają chorym
09.10.2009
aktualizacja: 2009-10-08 23:39
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Kilkanaście lat temu autyzm u dzieci diagnozowano, gdy miały 8 lat, dziś o połowę wcześniej. To jednak nadal za późno. Fundacja Synapsis, której ośrodek dla dzieci autystycznych wczoraj obchodził dziesięciolecie, chce, żeby chorobę wykrywano jeszcze o dwa lata wcześniej.
ZOBACZ TAKŻE
- I ty możesz zostać spowiednikiem umierających (07-10-09, 11:00)
- Ginekolog fałszerz nie może już przyjmować pacjentek (16-10-09, 10:00)
- Uwaga nadchodzi nowa grypa. Szczepić się, czy nie? (15-10-09, 10:00)
- Likwidują poradnię w Śródmieściu (13-10-09, 11:00)
- Na Lindleya mu odmówili, gdzie teraz będzie się leczył Filip? (13-10-09, 09:00)
- Popularny ginekolog fałszował wyniki badań? (12-10-09, 10:00)
- Starsza pani znów w akcji: ratuje powodzian (10-10-09, 20:00)
- Będzie dużo pieniędzy z Unii dla szpitali (10-10-09, 12:00)
- Miał być wózek na miarę - jest za duży leżak (09-10-09, 11:00)
- Lekarze obrazili się na niewidomego Filipa (08-10-09, 10:00)
- Wszystko o HIV na kliknięcie myszki (06-10-09, 11:00)
Zrób to w Warszawie: z Agnieszką Kowalską i Łukaszem Kamińskim
Ośrodek dla Dzieci i Osób z Autyzmem przy ul. Ondraszka powstał dziesięć lat temu. Swój udział miała w tym też "Gazeta Wyborcza", w której w 1997 r. Anna Bikont i Joanna Szczęsna opublikowały reportaż opisujący rodzinę Wroniszewskich, którzy przeszli gehennę, zanim usłyszeli, że ich syn ma autyzm (Michał Wroniszewski jest dyrektorem ośrodka i prezesem Fundacji Synapsis). "Lekceważono przebłyski ich inteligencji. Za ich chorobę obwiniano matkę. Nie rozumiano ich zachowań. Uważano je za upośledzone umysłowo. Jeszcze do niedawna nikt nie umiał im pomóc" - tak zaczynała się opowieść o dramatycznej walce o syna.
Niestety, gdy urodził się Dominik, o autyzmie w Polsce prawie nikt nie słyszał. Dlatego lekarze bagatelizowali niepokoje rodziców mówiąc, że "Chłopcy wolniej się rozwijają" albo "Dziecko z czasem wszystko wyrówna". Potem dziecko faszerowano lekami nasennymi i uspokajającymi, które działają na autystyków dokładnie odwrotnie. Wreszcie padało stwierdzenie, że nic nie można zrobić, bo dziecko jest upośledzone umysłowo. Państwo Wroniszewscy marzyli o tym, żeby powstał ośrodek, w którym dzieci byłyby szybko i fachowo diagnozowane, i dopięli swego.
Dziesięć lat temu na terenie przy ul. Ondraszka podarowanym przez dzielnicę Ochota ruszyła budowa ośrodka. Dziś pod jego opieką jest 300 rodzin rocznie. Jest to jedyne miejsce w Polsce, w którym diagnozuje się dzieci poniżej 3. roku życia. W ośrodku dzieci są rehabilitowane i biorą udział w terapiach. Pracuje się także z rodzicami, żeby wiedzieli, jak reagować i pomóc swoim dzieciom. - Wczesna terapia i diagnoza dają szansę na znaczącą poprawę funkcjonowania dzieci i są szansą na ich samodzielne, satysfakcjonujące życie w przyszłości - mówi Łucja Sokorska-Maj, członek zarządu Fundacji Synapsis. - Niestety, rodzice nadal za późno słyszą diagnozę. W naszym ośrodku z powodu braku odpowiednio wyszkolonych psychologów w kolejce czeka 200 dzieci. Marzymy o tym, aby rodzic, który zgłosi się na diagnozę, najdłużej czekał trzy miesiące, a teraz jest to rok. Zlikwidowanie kolejek to nasz priorytet, dlatego nastawiamy się na szkolenia specjalistów.
Fundacja otworzyła też pierwsze przedszkole dla dzieci autystycznych na Pradze, a w Wilczej Górze pod Warszawą wybudowała pierwsze w Polsce przedsiębiorstwo, w którym pełnoletnie osoby z autyzmem mogą jednocześnie pracować i się rehabilitować.
Szacuje się, że w Polsce jest ok. 20 tys. dzieci do 18. roku życia z autyzmem. Z myślą o nich ośrodek przy Ondraszka ma być rozbudowany. - Mamy gotowy projekt. Złożyliśmy wniosek o dofinansowanie tej inwestycji ze środków unijnych. W dodatkowych budynkach, które chcielibyśmy postawić, miałyby się znaleźć przedszkole dla dzieci chorych na autyzm oraz ośrodek aktywizacji zawodowej - mówi Sokorska-Maj.
Fundacja w niekonwencjonalny sposób przybliża problem autyzmu. Namówiła do współpracy Krystynę Jandę, która zagrała "Małą Steinberg" na scenie Teatru Studio. Przedstawienie składało się z dwóch części: monodramu oraz spotkania z publicznością prowadzonego przez terapeutki z ośrodka. - Gdy zaproponowano mi udział w przedstawieniu, nie wiedziałam, czym jest autyzm - opowiada aktorka. - Jest wiele dzieci, które dotknięte w odpowiednim momencie otwierają się i wracają do życia.
Przeczytaj także: Przychodnia: "Nie leczymy, bo nie płacą"
Najczęściej czytane24 htydzień
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Jak jeździć w czasie Euro? Szczegóły zmian w ruchu
- Zalegasz z czynszem? Trzy miesiące i pozew o eksmisję
- Auto za ponad milion rozbite w kolizji na Mokotowie
- Zamkną oddział ginekologiczny. Co zrobi 500 pacjentek?
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


