Będzie dużo pieniędzy z Unii dla szpitali

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska
10.10.2009 aktualizacja: 2009-10-09 22:11
A A A Drukuj
Nowy oddział chirurgii onkologicznej w szpitalu przy Madalińskiego
74 mln zł dotacji z UE mają dostać miejskie szpitale i przychodnie. To mnóstwo pieniędzy. Jednak będą na nie długo czekać, bo instytucja dzieląca unijne pieniądze się zakorkowała.
SERWISY

Zrób to w Warszawie: z Agnieszką Kowalską i Łukaszem Kamińskim



Najwięcej środków z Unii dostanie szpital ginekologiczno-położniczy przy ul. Madalińskiego. To będzie zwrot pieniędzy za modernizację już wyremontowanych oddziałów i izby przyjęć; w sumie 29,5 mln zł. Na zakup sprzętu otrzyma kolejne blisko 6 mln zł. Będzie to też refundacja za urządzenia już kupione za pieniądze miasta w latach 2006-08, m.in. aparat RTG, USG, cztery inkubatory i sprzęt do monitorowania parametrów życiowych płodu.

Umowę dotacyjną na sprzęt szpital podpisał w czerwcu, zwrot pieniędzy miał wpłynąć w październiku. Henryk Janiak, zastępca dyrektora ds. administracyjno-technicznych szpitala przy Madalińskiego, podkreśla, że to rekordowo szybko. Lecznica będzie miała jeden dzień, by pieniądze z Unii oddać do kasy miasta. Część funduszy ma jednak do niej wrócić.

- Mamy obietnicę, że połowę środków z tych dwóch projektów miasto przekaże nam w formie dotacji. Chcielibyśmy za nie wykończyć nowy pawilon, który już stawiamy - mówi Janiak.

W nowym budynku mają się mieścić m.in. sale porodowe oraz część pediatryczna na 60 łóżek. W stanie surowym ma być gotowy we wrześniu przyszłego roku. Byłoby dobrze, gdyby do tego czasu szpital dostał pieniądze z Unii, oddał je do miasta i stamtąd - zgodnie z obietnicą - otrzymał ok. 18 mln zł. Czy to się uda? Może być trudno, bo miejskie placówki raczej nie podpiszą w tym roku umów dotacyjnych. A to dlatego, że Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych dzieląca brukselskie euro (podlega pod urząd marszałkowski Adama Struzika) się zakorkowała.

- Tempo pracy jednostki, w której są opiniowane wnioski i podpisywane umowy, dalekie jest od naszych oczekiwań - przyznał podczas ostatniej komisji zdrowia rady miasta Michał Olszewski, dyrektor Biura Funduszy Europejskich. - Jeśli choć jedna umowa z placówką medyczną zostanie zawarta w tym roku, będzie dobrze.

Jednostka zatrudnia 482 osoby. Odpowiada za realizację programów unijnych o wartości ponad 2,8 mld euro. Niestety, działa ślamazarnie. Jak pisaliśmy na początku tego roku, z analiz resortu rozwoju regionalnego wynika, że pod względem wykorzystania unijnych funduszy Mazowsze zajmuje drugie miejsce od końca w kraju. Pisaliśmy też o tym, że w urzędzie zajmującym się dzieleniem unijnych dotacji na Mazowszu posady są rozdawane według partyjnego klucza. Wiele stanowisk zajmują działacze PO, PSL lub ich krewni.

Aleksander Świętochowski z biura prasowego Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych próbuje przekonywać, że wszystko idzie zgodnie z planem. - Czekamy, aż szpitale i przychodnie uzupełnią dokumentację potrzebną do oceny merytorycznej wniosków. Dopiero później możemy przystąpić do uzupełnienia i podpisywania umów dotacyjnych - mówi Świętochowski.

Na szczęście opóźnienia w zawieraniu umów nie wstrzymają inwestycji w miejskich lecznicach. Szpital Wolski z Unii ma dostać 2,6 mln zł na refundację sprzętu dla oddziału kardiologii oraz 5 mln zł na wyposażenie nowego szpitalnego oddziału ratunkowego.

- Nie jesteśmy zależni od środków unijnych. SOR wyposażamy za pieniądze miasta. Jeśli otrzymamy dotację z UE, miasto odzyska pieniądze - mówi Marek Balicki, dyrektor Szpitala Wolskiego.

17 mln zł dofinansowania na informatyzację mają dostać przychodnie w Wawrze, na Pradze-Południe, Woli oraz Bródnie. Prawie 3 mln zł dotacji na zakup sprzętu do Zakładu Diagnostyki Obrazowej ma otrzymać Szpital Czerniakowski. Blisko 5 mln dofinansowania na informatyzację i zakup sprzętu trafi do Szpitala Bielańskiego.

Przeczytaj także: Jak radny wszedł w ginekologię i położnictwo



Podziel się