Wkrótce nie będzie gdzie leczyć dzieci w stolicy
17.10.2009
aktualizacja: 2009-10-16 23:15
Fot. Michal Mutor / AG
Zamiast obiecanych 30 mln zł tylko milion daje Ministerstwo Zdrowia na nowy szpital dziecięcy w Warszawie. A oddziały pedriatryczne pękają w szwach
ZOBACZ TAKŻE
- 16 osób z Warszawy ma wirusa A/H1N1 (10-11-09, 07:00)
- Pół miliarda złotych nie trafi do mazowieckich szpitali (29-10-09, 10:00)
- Pomóc wszystkim, tym śmierdzącym z kanału też (24-10-09, 09:00)
- Zamkną jedyną w Warszawie przychodnię dla bezdomnych? (22-10-09, 10:00)
- 2010 - to nie będzie dobry rok na chorowanie (22-10-09, 10:00)
- Resort zdrowia znajdzie 30 mln na szpital dla dzieci? (21-10-09, 10:00)
- "Nie zabierajcie narządów do nieba" (20-10-09, 11:00)
- Ile zarabia warszawska niania? Sprawdź czy nie przepłacasz (19-10-09, 09:00)
- Ginekolog fałszerz nie może już przyjmować pacjentek (16-10-09, 10:00)
- Te książki pomogą walczyć o życie (15-10-09, 17:05)
- Uwaga nadchodzi nowa grypa. Szczepić się, czy nie? (15-10-09, 10:00)
- Zawałowcu masz większe szanse. Są pieniądze na karetki (15-10-09, 08:00)
SERWISY
Klinika z 527 łóżkami ma kosztować ponad pół miliarda złotych. Od lat planowana jest na tyłach kliniki uniwersyteckiej przy ul. Banacha. Pieniądze na tę inwestycję mają pochodzić z budżetu państwa. Niestety, już w zeszłym roku Ministerstwo Zdrowia zabrało obiecane 6 mln zł z powodu cięć kryzysowych. Mimo to Warszawski Uniwersytet Medyczny ogłosił konkurs na koncepcję szpitala. W przyszłym tygodniu mają być otwarte oferty i poznamy projekt architektoniczny. Jednak, żeby zacząć go realizować, w 2010 r. potrzebne jest 30 mln zł na projekt wykonawczy i pierwsze prace ziemne. Budowa miałaby się skończyć za dwa lata. Tymczasem resort daje w przyszłym roku tylko 1 mln zł.
- To oznacza rok zwłoki i zapaść dla warszawskiej pediatrii. Nie będziemy mieli gdzie leczyć dzieci - przestrzega prof. Marek Kulus, prorektor ds. dydaktyczno-wychowawczych WUM i kierownik kliniki pneumonologii i alergologii w szpitalu przy Działdowskiej. To stąd i z budynku przy Litewskiej mają być przeniesione oddziały do nowej lecznicy na Ochocie. Jest to konieczne, bo w 2012 r., gdy zaczną obowiązywać nowe unijne przepisy, oba szpitale nie będą ich spełniać i trzeba je będzie zamknąć.
- Jeśli nie wybudujemy nowego szpitala, nie będziemy mieli dokąd przenieść łóżek z Litewskiej i Działdowskiej - podkreśla prof. Kulus. Dodaje, że w przyszłym tygodniu rektor WUM będzie brał udział w posiedzeniu sejmowej komisji budżetu. Chce przekonać posłów, by dołożyli niezbędne pieniądze na rozpoczęcie inwestycji.
Prof. Andrzej Radzikowski, konsultant wojewódzki ds. pediatrii, podkreśla, że z budową szpitala nie można zwlekać. - Ze oddziałów wypisujemy niedoleczone dzieci, żeby można było przyjąć nowe - przyznaje. - W stolicy panują najgorsze warunki do leczenia dzieci na całym Mazowszu. Obłożenie łóżek w szpitalach przy Litewskiej czy Działdowskiej wynosi 140 proc. To oznacza, że jeden pacjent wychodzi, a tego samego dnia na jego miejscu pojawia się drugi. Żeby zachować warunki bezpieczeństwa i higieny, łóżka powinny być zapełnione w 60 proc.
Budowa szpitala na Ochocie jest pilna także dlatego, że w stolicy lawinowo rośnie liczba porodów. Np. w 2007 r. - przyszło na świat prawie 1,3 tys. więcej dzieci niż rok wcześniej. Już teraz nie ma dla nich wystarczającej opieki, bo - zdaniem prof. Radzikowskiego - brakuje 60 łóżek pediatrycznych.
Niestety, w 2012 r. norm nie będzie też spełniać szpital przy ul. Kopernika, który wymaga generalnego remontu. Miasto nie ma pieniędzy, dlatego planuje, że urządzi w tym miejscu przychodnię specjalistyczną. To oznacza zaś, że ubędzie nam kolejnych kilkadziesiąt łóżek dla dzieci.
Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Piotr Olechno powiedział nam, że trwają negocjacje z resortem finansów, by podwyższyć dotacje na szpitalne inwestycje. Do walki o nie włączyła się Fundacja Przyjaciele Szpitala przy Litewskiej, która działa od 15 lat. Na zakup sprzętu i modernizację oddziałów przekazała dotąd ponad 20 mln zł. To dzięki niej wyremontowano m.in. oddział kardiologii i pediatrii. - Skoro w budżecie nie ma pieniędzy, może powinien powstać plan B - mówi prezes Fundacji Andy Rafalat. - Może trzeba tę placówkę zbudować w projekcie partnerstwa publiczno-prawnego. Nowy szpital dla dzieci w stolicy musi powstać. To konieczność.
- To oznacza rok zwłoki i zapaść dla warszawskiej pediatrii. Nie będziemy mieli gdzie leczyć dzieci - przestrzega prof. Marek Kulus, prorektor ds. dydaktyczno-wychowawczych WUM i kierownik kliniki pneumonologii i alergologii w szpitalu przy Działdowskiej. To stąd i z budynku przy Litewskiej mają być przeniesione oddziały do nowej lecznicy na Ochocie. Jest to konieczne, bo w 2012 r., gdy zaczną obowiązywać nowe unijne przepisy, oba szpitale nie będą ich spełniać i trzeba je będzie zamknąć.
- Jeśli nie wybudujemy nowego szpitala, nie będziemy mieli dokąd przenieść łóżek z Litewskiej i Działdowskiej - podkreśla prof. Kulus. Dodaje, że w przyszłym tygodniu rektor WUM będzie brał udział w posiedzeniu sejmowej komisji budżetu. Chce przekonać posłów, by dołożyli niezbędne pieniądze na rozpoczęcie inwestycji.
Prof. Andrzej Radzikowski, konsultant wojewódzki ds. pediatrii, podkreśla, że z budową szpitala nie można zwlekać. - Ze oddziałów wypisujemy niedoleczone dzieci, żeby można było przyjąć nowe - przyznaje. - W stolicy panują najgorsze warunki do leczenia dzieci na całym Mazowszu. Obłożenie łóżek w szpitalach przy Litewskiej czy Działdowskiej wynosi 140 proc. To oznacza, że jeden pacjent wychodzi, a tego samego dnia na jego miejscu pojawia się drugi. Żeby zachować warunki bezpieczeństwa i higieny, łóżka powinny być zapełnione w 60 proc.
Budowa szpitala na Ochocie jest pilna także dlatego, że w stolicy lawinowo rośnie liczba porodów. Np. w 2007 r. - przyszło na świat prawie 1,3 tys. więcej dzieci niż rok wcześniej. Już teraz nie ma dla nich wystarczającej opieki, bo - zdaniem prof. Radzikowskiego - brakuje 60 łóżek pediatrycznych.
Niestety, w 2012 r. norm nie będzie też spełniać szpital przy ul. Kopernika, który wymaga generalnego remontu. Miasto nie ma pieniędzy, dlatego planuje, że urządzi w tym miejscu przychodnię specjalistyczną. To oznacza zaś, że ubędzie nam kolejnych kilkadziesiąt łóżek dla dzieci.
Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Piotr Olechno powiedział nam, że trwają negocjacje z resortem finansów, by podwyższyć dotacje na szpitalne inwestycje. Do walki o nie włączyła się Fundacja Przyjaciele Szpitala przy Litewskiej, która działa od 15 lat. Na zakup sprzętu i modernizację oddziałów przekazała dotąd ponad 20 mln zł. To dzięki niej wyremontowano m.in. oddział kardiologii i pediatrii. - Skoro w budżecie nie ma pieniędzy, może powinien powstać plan B - mówi prezes Fundacji Andy Rafalat. - Może trzeba tę placówkę zbudować w projekcie partnerstwa publiczno-prawnego. Nowy szpital dla dzieci w stolicy musi powstać. To konieczność.
Przeczytaj także: Popularny ginekolog fałszował wyniki badań?
-
Interpunkcja, do diaska!
aegis_of_heart
18.10.09, 00:37
Czy ktoś w dziale Warszawa portalu Gazeta.pl kończył podstawówkę nie poznajomości?Co robi ten idiotyczny przecinek w tytule? Dlaczego zdanie na końcu wstępu niema kropki? Dlaczego te zdania »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


