Zamkną jedyną w Warszawie przychodnię dla bezdomnych?
22.10.2009
aktualizacja: 2009-10-21 22:16
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Czy Lekarze Nadziei zamkną jedyną przychodnię dla bezdomnych w Warszawie? Miasto, które dawało na nią pieniądze przez 19 lat, nie chce już tego robić. - Usługi medyczne finansuje NFZ - słyszymy w ratuszu. NFZ: - Płacimy za pacjentów ubezpieczonych.
ZOBACZ TAKŻE
- Bezdomni z Warszawy pojechali pomagać powodzianom (26-06-10, 14:00)
- W Warszawie powstanie baza danych bezdomnych? (19-03-10, 09:00)
- Rodzice niepełnosprawnych chcą sami prowadzić ośrodek (27-11-09, 11:00)
- Likwidują ośrodek. Co się stanie z chorymi? (23-11-09, 10:00)
- Pół miliarda złotych nie trafi do mazowieckich szpitali (29-10-09, 10:00)
- Bezdomny też może pozywać w sądzie (25-10-09, 19:41)
- Pomóc wszystkim, tym śmierdzącym z kanału też (24-10-09, 09:00)
- "Kosmici nie pozwalają mi załatwiać formalności" (24-10-09, 09:00)
- Przychodni dla bezdomnych trzeba pomóc, a nie ją zamknąć (23-10-09, 10:00)
- Resort zdrowia znajdzie 30 mln na szpital dla dzieci? (21-10-09, 10:00)
- "Nie zabierajcie narządów do nieba" (20-10-09, 11:00)
- Wkrótce nie będzie gdzie leczyć dzieci w stolicy (17-10-09, 14:00)
- Ginekolog fałszerz nie może już przyjmować pacjentek (16-10-09, 10:00)
- Zima sroga, zwłaszcza dla bezdomnych (18-12-09, 13:00)
SERWISY
Przychodnia mieści się w barakach na ul. Wolskiej, nieopodal noclegowni dla bezdomnych. Od samego początku prowadzi ją stowarzyszenie Lekarze Nadziei. Kardiolog, internista, dermatolog, chirurg, psychiatra i stomatolog przyjmują tam za darmo bezdomnych. Lekarze są wolontariuszami, za pracę nie pobierają wynagrodzenia. Rozdają też bezdomnym lekarstwa, które dostają od firm farmaceutycznych.
- Od początku miasto dawało nam dotację, ok. 150 tys. zł rocznie. To nieduże pieniądze, ale bez nich nie damy rady. Musimy opłacić dwa etaty pielęgniarek, księgową i cząstkowy etat pomocy stomatologicznej. Za te pieniądze kupowaliśmy też opatrunki, które rozdawaliśmy bezdomnym - opowiada dr Maria Czarnecka, kierowniczka poradni. - Środki mamy zagwarantowane do 11 listopada. Co później, nie wiem.
Oprowadza nas po przychodni. W malutkiej poczekalni tłoczno. Co chwila wchodzi kolejny bezdomny pacjent. Starszy mężczyzna przyszedł na zmianę opatrunku. Kobieta na kontrolę, bo miała grypę z powikłaniami. Pielęgniarka Agnieszka Fill mierzy wszystkim ciśnienie. W poradni pracuje od 15 lat. - Mamy ponad 10 tys. zarejestrowanych pacjentów. Tylko 20 proc. z nich ma ubezpieczenie zdrowotne. Ale leczymy każdego - podkreśla.
Doktor Czernecka szczególnie dumna jest z gabinetu stomatologicznego. - Który dentysta przyjmie bezdomnego? - pyta. - U nas są ludzie, którzy się ich nie brzydzą. Przychodzą młodzi, zaraz po lekarskich stażach.
Pokazuje sprawozdanie za 2008 rok: Lekarze Nadziei przyjęli ponad 8,2 tys. pacjentów. To m.in. ponad 620 wizyt u dermatologa, 741 chirurgicznych konsultacji, 26 zabiegów wszycia esperalu i prawie 600 stomatologicznych. - Średnio raz w tygodniu wykrywamy gruźlicę. Często zdarza się świerzb. Wszy to normalka. Gdzie oni pójdą, jak zamkniemy poradnię? - pyta.
- Ta przychodnia jest bardzo potrzebna, ale nie możemy finansować usług medycznych. To jest zadanie NFZ - tłumaczy Teresa Sierawska, zastępca dyrektora biura polityki społecznej w ratuszu. Poprzednia umowa z poradnią była podpisana pięć lat temu. - O jej wymówieniu poinformowaliśmy stowarzyszenie. Poradziliśmy podpisać kontrakt z NFZ - dodaje.
Miasto dofinansuje jedynie punkt konsultacyjny o uzależnieniach w tej przychodni.
Dr Czernecka: - Rozmawialiśmy z NFZ o kontrakcie na podstawową opiekę zdrowotną. Ale oni finansują leczenie pacjentów ubezpieczonych. A do nas przychodzą tacy, którzy nawet dowodów osobistych nie mają. Mieszkają w kanałach albo na działkach.
Pracownik biura prasowego warszawskiego oddziału NFZ potwierdza, że kontrakt obejmuje pacjentów ubezpieczonych. - W przypadku nieubezpieczonych bezdomnych, jeżeli występuje stan nagły, trzeba wystąpić do burmistrza o wydanie decyzji na leczenie. Na tej podstawie NFZ może sfinansować zabiegi - wyjaśnia.
- To długa procedura. Ośrodek pomocy społecznej przeprowadza wywiad środowiskowy. Wszystko trwa ok. trzech tygodni. A do tej pory było tak: każdy kto przyszedł, dostawał pomoc. Lekarze nie wychodzili z gabinetu, dopóki nie przyjęli wszystkich pacjentów - kwituje Agnieszka Fill. - Tu nie chodzi o nasze etaty. Ja sobie poradzę. Ale co mamy powiedzieć bezdomnym pacjentom? Żeby się ubezpieczyli? Nie zrobią tego, przestaną chodzić do lekarza.
Dr Czarnecka: - Miasto powinno się cieszyć, że jest taka organizacja jak my. To powinna być wizytówka Warszawy. Jeśli znikniemy, będzie problem. Bo znaleźć lekarzy do leczenia bezdomnych nie jest łatwo.
Lekarze Nadziei napisali już list do prezydent Warszawy z prośbą o wsparcie. W przyszłym tygodniu mają spotkać się z urzędnikami.
- Od początku miasto dawało nam dotację, ok. 150 tys. zł rocznie. To nieduże pieniądze, ale bez nich nie damy rady. Musimy opłacić dwa etaty pielęgniarek, księgową i cząstkowy etat pomocy stomatologicznej. Za te pieniądze kupowaliśmy też opatrunki, które rozdawaliśmy bezdomnym - opowiada dr Maria Czarnecka, kierowniczka poradni. - Środki mamy zagwarantowane do 11 listopada. Co później, nie wiem.
Oprowadza nas po przychodni. W malutkiej poczekalni tłoczno. Co chwila wchodzi kolejny bezdomny pacjent. Starszy mężczyzna przyszedł na zmianę opatrunku. Kobieta na kontrolę, bo miała grypę z powikłaniami. Pielęgniarka Agnieszka Fill mierzy wszystkim ciśnienie. W poradni pracuje od 15 lat. - Mamy ponad 10 tys. zarejestrowanych pacjentów. Tylko 20 proc. z nich ma ubezpieczenie zdrowotne. Ale leczymy każdego - podkreśla.
Doktor Czernecka szczególnie dumna jest z gabinetu stomatologicznego. - Który dentysta przyjmie bezdomnego? - pyta. - U nas są ludzie, którzy się ich nie brzydzą. Przychodzą młodzi, zaraz po lekarskich stażach.
Pokazuje sprawozdanie za 2008 rok: Lekarze Nadziei przyjęli ponad 8,2 tys. pacjentów. To m.in. ponad 620 wizyt u dermatologa, 741 chirurgicznych konsultacji, 26 zabiegów wszycia esperalu i prawie 600 stomatologicznych. - Średnio raz w tygodniu wykrywamy gruźlicę. Często zdarza się świerzb. Wszy to normalka. Gdzie oni pójdą, jak zamkniemy poradnię? - pyta.
- Ta przychodnia jest bardzo potrzebna, ale nie możemy finansować usług medycznych. To jest zadanie NFZ - tłumaczy Teresa Sierawska, zastępca dyrektora biura polityki społecznej w ratuszu. Poprzednia umowa z poradnią była podpisana pięć lat temu. - O jej wymówieniu poinformowaliśmy stowarzyszenie. Poradziliśmy podpisać kontrakt z NFZ - dodaje.
Miasto dofinansuje jedynie punkt konsultacyjny o uzależnieniach w tej przychodni.
Dr Czernecka: - Rozmawialiśmy z NFZ o kontrakcie na podstawową opiekę zdrowotną. Ale oni finansują leczenie pacjentów ubezpieczonych. A do nas przychodzą tacy, którzy nawet dowodów osobistych nie mają. Mieszkają w kanałach albo na działkach.
Pracownik biura prasowego warszawskiego oddziału NFZ potwierdza, że kontrakt obejmuje pacjentów ubezpieczonych. - W przypadku nieubezpieczonych bezdomnych, jeżeli występuje stan nagły, trzeba wystąpić do burmistrza o wydanie decyzji na leczenie. Na tej podstawie NFZ może sfinansować zabiegi - wyjaśnia.
- To długa procedura. Ośrodek pomocy społecznej przeprowadza wywiad środowiskowy. Wszystko trwa ok. trzech tygodni. A do tej pory było tak: każdy kto przyszedł, dostawał pomoc. Lekarze nie wychodzili z gabinetu, dopóki nie przyjęli wszystkich pacjentów - kwituje Agnieszka Fill. - Tu nie chodzi o nasze etaty. Ja sobie poradzę. Ale co mamy powiedzieć bezdomnym pacjentom? Żeby się ubezpieczyli? Nie zrobią tego, przestaną chodzić do lekarza.
Dr Czarnecka: - Miasto powinno się cieszyć, że jest taka organizacja jak my. To powinna być wizytówka Warszawy. Jeśli znikniemy, będzie problem. Bo znaleźć lekarzy do leczenia bezdomnych nie jest łatwo.
Lekarze Nadziei napisali już list do prezydent Warszawy z prośbą o wsparcie. W przyszłym tygodniu mają spotkać się z urzędnikami.
Przeczytaj także: Wkrótce nie będzie gdzie leczyć dzieci w stolicy
-
Co w ogole robi miasto dla bezdomnych?
samozwaniec1
22.10.09, 10:46
Nie robi nic,choc dbanie o bezdomnych to statutowy obowiazek gminy.Czy miasto stoleczne utrzymuje choc jedna noclegownie?Nie.Te,ktore jakos egzystuja,prowadzone sa przez organizacje »
-
mamy wolność
sekwana2005
22.10.09, 12:39
Mamy wolność, więc niech bezrobotny zdycha od wszy, infekcji brudu...Za "komuny" nie dawałem grosza osobom żebrzącym. Teraz mi się zdarza.Kwoty podane w artykule są zaniżone - tysiące osób »
-
Wiadomo, gdzie się podziały te pieniądze
co.ty.powiesz
22.10.09, 23:33
Na bezdomnych brakuje w kasie - według HGW - 150 tysięcy. A gdzie siępodziały? Wystarczy odwrócić stronę w papierowym wydaniu, gdzie piszą o wyspiena beczkach: urzędnicy aż przebierają »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


