Przychodni dla bezdomnych trzeba pomóc, a nie ją zamknąć
23.10.2009
aktualizacja: 2009-10-22 23:51
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Grozi nam zamknięcie jedynej przychodni dla bezdomnych Warszawie. W ten sposób miasto chce zaoszczędzić 150 tys. zł. Na leczenie powikłań wydamy kilka razy więcej. Pomoc w prowadzeniu przychodni to nie gest dobrej woli, ale przeciwdziałanie chorobie społecznej, jaką jest bezdomność.
ZOBACZ TAKŻE
- Przychodnie łamią prawo? Wizyty domowe są obowiązkowe! (27-11-09, 09:00)
- Bezdomni z Warszawy pojechali pomagać powodzianom (26-06-10, 14:00)
- W Warszawie powstanie baza danych bezdomnych? (19-03-10, 09:00)
- Policja zamknęła jedyną darmową aptekę w Warszawie (11-01-10, 10:00)
- Dokument, który ma wstrząsnąć - premiera 13 grudnia (11-12-09, 09:00)
- "Likwidacja przychodni? Szukamy rozwiązania" (27-10-09, 10:00)
- 16 wizji architektonicznych nowego szpitala dla dzieci (26-10-09, 09:00)
- Szpital przeszedł na 25 lat w prywatne ręce (26-10-09, 09:00)
- Bezdomny też może pozywać w sądzie (25-10-09, 19:41)
- Pomóc wszystkim, tym śmierdzącym z kanału też (24-10-09, 09:00)
- "Kosmici nie pozwalają mi załatwiać formalności" (24-10-09, 09:00)
- Zamkną jedyną w Warszawie przychodnię dla bezdomnych? (22-10-09, 10:00)
- "Nie przenoście nam przychodni na Wolę" (06-10-09, 10:00)
- Popularne przychodnie znikną z mapy Warszawy? (06-10-09, 09:00)
- Całe Śródmieście broni swoich przychodni (01-09-09, 08:00)
- Przychodnia: "Nie leczymy, bo nie płacą" (13-06-09, 14:00)
- Zima sroga, zwłaszcza dla bezdomnych (18-12-09, 13:00)
SERWISY
Kardiolog, internista, psychiatra, dermatolog, chirurg i stomatolog ze stowarzyszenia Lekarze Nadziei przyjmują w lecznicy przy Wolskiej i nie biorą za to pieniędzy. W tym roku udzielili już 8200 porad. Wykrywają jeden przypadek gruźlicy tygodniowo. Przyjmują tych, od których z obrzydzeniem odwrócą się lekarze w zwykłych przychodniach.
Wypełniają lukę w systemie opieki zdrowotnej. Bezdomnych pacjentów inne placówki nie chcą leczyć, bo są nieubezpieczeni i często nigdzie niezameldowani. Za ich badanie, plomby, opatrunki nikt nikomu nie odda pieniędzy.
Wolontariusze z przychodni na Wolskiej potrzebują 150 tys. zł rocznie na opłacenie dwóch pielęgniarek, księgowej i pomocy stomatologicznej. Te wydatki przez 19 lat opłacało miasto. Teraz jednak ratusz odmawia, tłumacząc się przepisami i proponuje, żeby przychodnia starała się o pieniądze w NFZ.
To tak, jakby proponować, żeby lekarze z Wolskiej się zadłużyli i zamknęli swoją działalność, bo odzyskanie pieniędzy za leczenie bezdomnych z Narodowego Funduszu Zdrowia graniczy z cudem. Dobrze wiedzą to szpitale. Jeżeli trafia do nich chory w stanie zagrażającym życiu, muszą go przyjąć, ale odzyskanie pieniędzy za operację, opiekę, leki jest trudne, a często niemożliwe. Wymaga ciągnącej się tygodniami procedury, pozwoleń, pism do ośrodków pomocy społecznej. Kto miałby to robić na Wolskiej? Lekarze, którzy charytatywnie oddają swój czas i wiedzę pacjentom?
Miasto tłumaczy, że nie może płacić za usługi medyczne. Ale przecież wydaje już na nie miliony, np. na programy profilaktyczne albo dotacje dla organizacji pozarządowych.
Może więc pomóc.
Wypełniają lukę w systemie opieki zdrowotnej. Bezdomnych pacjentów inne placówki nie chcą leczyć, bo są nieubezpieczeni i często nigdzie niezameldowani. Za ich badanie, plomby, opatrunki nikt nikomu nie odda pieniędzy.
Wolontariusze z przychodni na Wolskiej potrzebują 150 tys. zł rocznie na opłacenie dwóch pielęgniarek, księgowej i pomocy stomatologicznej. Te wydatki przez 19 lat opłacało miasto. Teraz jednak ratusz odmawia, tłumacząc się przepisami i proponuje, żeby przychodnia starała się o pieniądze w NFZ.
To tak, jakby proponować, żeby lekarze z Wolskiej się zadłużyli i zamknęli swoją działalność, bo odzyskanie pieniędzy za leczenie bezdomnych z Narodowego Funduszu Zdrowia graniczy z cudem. Dobrze wiedzą to szpitale. Jeżeli trafia do nich chory w stanie zagrażającym życiu, muszą go przyjąć, ale odzyskanie pieniędzy za operację, opiekę, leki jest trudne, a często niemożliwe. Wymaga ciągnącej się tygodniami procedury, pozwoleń, pism do ośrodków pomocy społecznej. Kto miałby to robić na Wolskiej? Lekarze, którzy charytatywnie oddają swój czas i wiedzę pacjentom?
Miasto tłumaczy, że nie może płacić za usługi medyczne. Ale przecież wydaje już na nie miliony, np. na programy profilaktyczne albo dotacje dla organizacji pozarządowych.
Może więc pomóc.
Przeczytaj także: Zamkną jedyną w Warszawie przychodnię dla bezdomnych?
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Wielki festiwal w Warszawie. Znamy pierwsze gwiazdy
- Rewolucja w taksówkach: nie trzeba dzwonić do centrali
- Obciął penisa, chciał wyciąć serce
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Poważny wypadek na wylotówce. Z auta wypadł silnik
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



