Lekarze nie wykryli raka. Czy zapłacą za błąd?
06.11.2009
aktualizacja: 2009-11-05 23:58
Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Szymon Góra jest lekarzem i domaga się 180 tys. zł odszkodowania, bo koleżanka po fachu z Centrum Medycznego LIM nie rozpoznała u niego raka języka. W czwartek zaczął się proces w tej sprawie
ZOBACZ TAKŻE
- Polski model obrony praw pacjenta: zamiatanie pod dywan (18-03-10, 14:22)
- Nie zauważyli raka, leczyli paracetamolem. Pacjentka zmarła (17-03-10, 22:52)
- "Grypa? To bardziej panika niż epidemia" (20-11-09, 09:00)
- Tak będzie wyglądał nowy szpital. O ile powstanie (10-11-09, 17:00)
- Bank zastawek przeniesie się do nowych pomieszczeń. (09-11-09, 04:00)
- Jak dziennikarz stał się Lukrecją Hilton (07-11-09, 12:00)
- NFZ do lekarzy: nie przyjmujcie przyjezdnych, bo nie płacą (04-11-09, 10:00)
- Pielęgniarki: zmuszają nas do zmiany zasad zatrudnienia (02-11-09, 11:00)
- "Przeżyj własną śmierć" na Dworcu Centralnym (30-10-09, 09:00)
- Szpital zadba o damskie biusty, zapłaci NFZ (28-10-09, 08:00)
- "Likwidacja przychodni? Szukamy rozwiązania" (27-10-09, 10:00)
- Szpital przeszedł na 25 lat w prywatne ręce (26-10-09, 09:00)
SERWISY
- Nie mam pretensji o to, że się rozchorowałem, ale o to, że zostałem niedbale przebadany - podkreśla autor pozwu Szymon Góra.
W październiku 2007 r. z bólem gardła zgłosił się do przychodni Centrum Medycznego LIM w budynku hotelu Marriott w Al. Jerozolimskich. Lekarz laryngolog, która go badała, nie stwierdziła żadnej poważnej choroby. Przepisała płukankę ziołową i kazała unikać picia zimnych napojów.
- Jestem lekarzem z wykształcenia, choć niepracującym w zawodzie. Pochodzę z lekarskiej rodziny. Dla mnie słowo lekarza jest święte - zaznacza Szymon Góra. - Może to osłabiło moją czujność.
Objawy nie ustąpiły. Po czterech miesiącach Szymon Góra stwierdził, że to już trwa za długo. Znów poszedł do lekarza, tym razem do internisty. Potem jeszcze do onkologa i jeszcze raz do laryngologa. Inna lekarka, jak twierdzi, wreszcie przebadała go dokładnie. - Zajrzała głęboko pod język - precyzuje. - I tam odkryła guz wielkości 2 na 3 cm.
Potem była wizyta w Centrum Onkologii i diagnoza: nowotwór złośliwy nasady języka. Szymon Góra dwukrotnie leżał w szpitalu, czterokrotnie przeszedł chemioterapię i trwającą miesiąc radioterapię. - Straciłem wszystkie włosy, schudłem 30 kg - opowiada. Niemal rok był na zwolnieniu lekarskim, później stracił pracę. Miał depresję.
Uważa, że gdyby pierwsze badanie było przeprowadzone rzetelnie, mógłby uniknąć agresywnych metod leczenia, związanych z tych kosztów i krzywd.
Centrum Medyczne LIM ma polisę od odpowiedzialności cywilnej, dlatego w ogóle nie zajmowało się skargą Szymona Góry. Jego roszczenia trafiły do firmy ubezpieczeniowej Allianz, a ta odrzuciła je w całości.
"Objawy zgłoszone przez powoda były typowymi objawami nieżytu gardła, nie zgłosił on żadnych objawów, które mogłyby choćby w najmniejszym stopniu wskazywać na rozwój choroby nowotworowej i potrzebę diagnostyki w tym kierunku" - pisze w odpowiedzi na pozew adwokat reprezentujący ubezpieczyciela.
I zdecydowanie wyklucza błąd lekarza. Zwraca też uwagę na to, że Góra cztery miesiące zwlekał z kolejną wizytą, mimo że objawy, z którymi przyszedł do lekarza nie ustępowały. Pełnomocnik towarzystwa ubezpieczeniowego, choć twierdzi, że roszczenia są bezzasadne, kwestionuje też wysokość odszkodowania i zadośćuczynienia, których domaga się były pacjent lecznicy.
- Na tę wizytę poszedłem ze swoją córką. I cały czas zastanawiam się, co by było, gdybym to ja miał tylko drobną infekcję, a ona nowotwór? Dlatego nie mogę tego tak zostawić - podkreśla Góra. - Rozumiem, że zdarzają się błędy lekarskie, ale w tym wypadku zostałem po prostu zlekceważony jako pacjent.
Chorobę na szczęście udało się zatrzymać, choć Góra musi regularnie meldować się na kontrolę w Centrum Onkologii.
Wczoraj przesłuchał go sąd, w którym zaczął się proces. Ma też wzywać lekarkę, która badała Szymona Górę. Niezbędne będzie też powołanie biegłego lekarza, który oceni, czy laryngolog popełniła błąd. Kiedy wyrok? Zapewne nieprędko, zważywszy na fakt, że na opinie biegłych z zakresu medycyny trzeba w Polsce czekać nawet dwa lata.
W październiku 2007 r. z bólem gardła zgłosił się do przychodni Centrum Medycznego LIM w budynku hotelu Marriott w Al. Jerozolimskich. Lekarz laryngolog, która go badała, nie stwierdziła żadnej poważnej choroby. Przepisała płukankę ziołową i kazała unikać picia zimnych napojów.
- Jestem lekarzem z wykształcenia, choć niepracującym w zawodzie. Pochodzę z lekarskiej rodziny. Dla mnie słowo lekarza jest święte - zaznacza Szymon Góra. - Może to osłabiło moją czujność.
Objawy nie ustąpiły. Po czterech miesiącach Szymon Góra stwierdził, że to już trwa za długo. Znów poszedł do lekarza, tym razem do internisty. Potem jeszcze do onkologa i jeszcze raz do laryngologa. Inna lekarka, jak twierdzi, wreszcie przebadała go dokładnie. - Zajrzała głęboko pod język - precyzuje. - I tam odkryła guz wielkości 2 na 3 cm.
Potem była wizyta w Centrum Onkologii i diagnoza: nowotwór złośliwy nasady języka. Szymon Góra dwukrotnie leżał w szpitalu, czterokrotnie przeszedł chemioterapię i trwającą miesiąc radioterapię. - Straciłem wszystkie włosy, schudłem 30 kg - opowiada. Niemal rok był na zwolnieniu lekarskim, później stracił pracę. Miał depresję.
Uważa, że gdyby pierwsze badanie było przeprowadzone rzetelnie, mógłby uniknąć agresywnych metod leczenia, związanych z tych kosztów i krzywd.
Centrum Medyczne LIM ma polisę od odpowiedzialności cywilnej, dlatego w ogóle nie zajmowało się skargą Szymona Góry. Jego roszczenia trafiły do firmy ubezpieczeniowej Allianz, a ta odrzuciła je w całości.
"Objawy zgłoszone przez powoda były typowymi objawami nieżytu gardła, nie zgłosił on żadnych objawów, które mogłyby choćby w najmniejszym stopniu wskazywać na rozwój choroby nowotworowej i potrzebę diagnostyki w tym kierunku" - pisze w odpowiedzi na pozew adwokat reprezentujący ubezpieczyciela.
I zdecydowanie wyklucza błąd lekarza. Zwraca też uwagę na to, że Góra cztery miesiące zwlekał z kolejną wizytą, mimo że objawy, z którymi przyszedł do lekarza nie ustępowały. Pełnomocnik towarzystwa ubezpieczeniowego, choć twierdzi, że roszczenia są bezzasadne, kwestionuje też wysokość odszkodowania i zadośćuczynienia, których domaga się były pacjent lecznicy.
- Na tę wizytę poszedłem ze swoją córką. I cały czas zastanawiam się, co by było, gdybym to ja miał tylko drobną infekcję, a ona nowotwór? Dlatego nie mogę tego tak zostawić - podkreśla Góra. - Rozumiem, że zdarzają się błędy lekarskie, ale w tym wypadku zostałem po prostu zlekceważony jako pacjent.
Chorobę na szczęście udało się zatrzymać, choć Góra musi regularnie meldować się na kontrolę w Centrum Onkologii.
Wczoraj przesłuchał go sąd, w którym zaczął się proces. Ma też wzywać lekarkę, która badała Szymona Górę. Niezbędne będzie też powołanie biegłego lekarza, który oceni, czy laryngolog popełniła błąd. Kiedy wyrok? Zapewne nieprędko, zważywszy na fakt, że na opinie biegłych z zakresu medycyny trzeba w Polsce czekać nawet dwa lata.
Przeczytaj także: Popularny ginekolog fałszował wyniki badań?
-
Zapłacą za błąd? Nie w Polsce.
robot_humano
06.11.09, 17:00
Architekci potrafią ukarać jednego ze swoich, budowlańcy potrafią. Potrafią elektrycy i artyści. Ale nie ma co liczyć żeby prawnik czy lekarz ( czyli ludzie wykonujący zawód zaufania »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Obciął penisa, chciał wyciąć serce
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Wielki festiwal w Warszawie. Znamy pierwsze gwiazdy
- Rewolucja w taksówkach: nie trzeba dzwonić do centrali
- Poważny wypadek na wylotówce. Z auta wypadł silnik
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



