Leczyli świńską grypę, a teraz walczą o kasę
24.11.2009
aktualizacja: 2009-11-24 08:08
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Szpital przy ul. Niekłańskiej przez ponad miesiąc na oddziale intensywnej terapii leczył ośmiolatkę, jedną z pierwszych osób zakażonych wirusem A/H1N1. Dziewczynkę udało się uratować. Jednak NFZ za leczenie chce oddać o 60 tys. zł mniej niż koszty wyliczone przez szpital.
ZOBACZ TAKŻE
- Stołeczny szpital nie przyjął prezentu od WOŚP, bo... go nie stać (05-01-10, 17:29)
- Dwa nowe przypadki grypy. Tym razem w Centrum Onkologii (02-12-09, 10:00)
- Druga śmiertelna ofiara świńskiej grypy w Warszawie (25-11-09, 12:12)
- Pierwsza ofiara śmiertelna A/H1N1 w Warszawie (23-11-09, 14:47)
- "Grypa? To bardziej panika niż epidemia" (20-11-09, 09:00)
- Grypa w stolicy. Pacjent w ciężkim stanie na Szaserów (19-11-09, 09:00)
SERWISY
W lipcu walkę o życie ośmiolatki, Amerykanki polskiego pochodzenia, śledziły wszystkie media. To był jeden z pierwszych poważnych przypadków świńskiej grypy w Polsce. Dziewczynka przyleciała ze Stanów pod koniec czerwca razem z babcią i 14-letnim bratem. Pierwsze objawy choroby przypominały zwykłe przeziębienie. Niestety, zaczęła gorączkować i słabnąć z dnia na dzień. Gdy przywieziono ją do szpitala przy Niekłańskiej była już w bardzo ciężkim stanie. Od razu trafiła na oddział intensywnej terapii, gdzie o jej życie walczono ponad miesiąc.
Potwierdzono, że jest zakażona wirusem świńskiej grypy. Niestety, miała bardzo poważne powikłania, m.in. zaburzenia pracy nerek, z którymi Jessica miała problemy od urodzenia. W dodatku miała ciężkie zapalenie płuc, dlatego oddychała przez respirator. Podawano jej antybiotyki, żeby zwalczyć bakterie, które zaatakowały płuca. Niestety, to obniżało odporność organizmu i wirus łatwiej się rozprzestrzeniał. W pewnym momencie rokowania były tragiczne. Dziewczynka była reanimowana. Miała coraz większe problemy z płucami. Na szczęście udało ją się uratować. 10 sierpnia wyszła ze szpitala przy Niekłańskiej, a ponieważ nadal miała problemy z oddychaniem, trafiła na oddział pulmonologii szpitala przy Litewskiej. Później wróciła do Stanów.
Szpital na Niekłańskiej koszty leków, zabiegów i opieki na oddziale intensywnej terapii wyliczył na blisko 170 tys. zł. - Pacjentka na OIOM-ie leżała 36 dni - opowiada Magdalena Tenczyńska, rzeczniczka szpitala przy Niekłańskiej. - Walcząc o jej życie, korzystaliśmy z najnowszych, często bardzo kosztownych, metod leczenia i leków. Ciągle konsultowaliśmy się ze szpitalem zakaźnym.
Tenczyńska podkreśla, że Jessica nie była standardowym przypadkiem, dlatego szpital poprosił mazowiecki oddział NFZ o zgodę na indywidualne rozliczanie kosztów leczenia. - Fundusz zaproponował, że za leczenie może oddać nam o ponad 60 tys. zł mniej, niż wydaliśmy. A kto ma dołożyć brakujące pieniądze? - pyta Tenczyńska. - Nie możemy się zgodzić na taką propozycję. Żaden inny szpital w Warszawie nie chciał przyjąć pacjentki z tak poważnymi powikłaniami, a my to zrobiliśmy. Dlaczego teraz z tego powodu mamy wpadać w długi.
Wanda Pawłowicz, rzeczniczka mazowieckiego NFZ, twierdzi, że doszło do nieporozumienia. - Nie możemy wydać zgody na indywidualne rozliczenie leczenia tej pacjentki, bo ten przypadek nie spełnia przepisów zarządzenia prezesa NFZ. Dziewczynka cały czas leżała na OIOM-ie, dlatego szpital powinien ubiegać się o zwrot kosztów jej leczenia tak jak każdego innego pacjenta. Jeśli placówka wyszczególni zabiegi, leki i choroby współistniejące, wtedy taki rachunek będzie podstawą do zwrotu pieniędzy.
Szpital zamierza taki drobiazgowy rachunek przedstawić. - Musimy walczyć o nasze pieniądze - mówią w szpitalu.
Pawłowicz dodaje, że Fundusz nie ma interesu w tym, aby zaniżać koszty leczenia: - W przypadku cudzoziemców, którzy leczą się w Polsce z powodu chorób zakaźnych, zwracamy pieniądze za leczenie szpitalowi, ale później o ich refundację zwracamy się do Ministerstwa Zdrowia.
Potwierdzono, że jest zakażona wirusem świńskiej grypy. Niestety, miała bardzo poważne powikłania, m.in. zaburzenia pracy nerek, z którymi Jessica miała problemy od urodzenia. W dodatku miała ciężkie zapalenie płuc, dlatego oddychała przez respirator. Podawano jej antybiotyki, żeby zwalczyć bakterie, które zaatakowały płuca. Niestety, to obniżało odporność organizmu i wirus łatwiej się rozprzestrzeniał. W pewnym momencie rokowania były tragiczne. Dziewczynka była reanimowana. Miała coraz większe problemy z płucami. Na szczęście udało ją się uratować. 10 sierpnia wyszła ze szpitala przy Niekłańskiej, a ponieważ nadal miała problemy z oddychaniem, trafiła na oddział pulmonologii szpitala przy Litewskiej. Później wróciła do Stanów.
Szpital na Niekłańskiej koszty leków, zabiegów i opieki na oddziale intensywnej terapii wyliczył na blisko 170 tys. zł. - Pacjentka na OIOM-ie leżała 36 dni - opowiada Magdalena Tenczyńska, rzeczniczka szpitala przy Niekłańskiej. - Walcząc o jej życie, korzystaliśmy z najnowszych, często bardzo kosztownych, metod leczenia i leków. Ciągle konsultowaliśmy się ze szpitalem zakaźnym.
Tenczyńska podkreśla, że Jessica nie była standardowym przypadkiem, dlatego szpital poprosił mazowiecki oddział NFZ o zgodę na indywidualne rozliczanie kosztów leczenia. - Fundusz zaproponował, że za leczenie może oddać nam o ponad 60 tys. zł mniej, niż wydaliśmy. A kto ma dołożyć brakujące pieniądze? - pyta Tenczyńska. - Nie możemy się zgodzić na taką propozycję. Żaden inny szpital w Warszawie nie chciał przyjąć pacjentki z tak poważnymi powikłaniami, a my to zrobiliśmy. Dlaczego teraz z tego powodu mamy wpadać w długi.
Wanda Pawłowicz, rzeczniczka mazowieckiego NFZ, twierdzi, że doszło do nieporozumienia. - Nie możemy wydać zgody na indywidualne rozliczenie leczenia tej pacjentki, bo ten przypadek nie spełnia przepisów zarządzenia prezesa NFZ. Dziewczynka cały czas leżała na OIOM-ie, dlatego szpital powinien ubiegać się o zwrot kosztów jej leczenia tak jak każdego innego pacjenta. Jeśli placówka wyszczególni zabiegi, leki i choroby współistniejące, wtedy taki rachunek będzie podstawą do zwrotu pieniędzy.
Szpital zamierza taki drobiazgowy rachunek przedstawić. - Musimy walczyć o nasze pieniądze - mówią w szpitalu.
Pawłowicz dodaje, że Fundusz nie ma interesu w tym, aby zaniżać koszty leczenia: - W przypadku cudzoziemców, którzy leczą się w Polsce z powodu chorób zakaźnych, zwracamy pieniądze za leczenie szpitalowi, ale później o ich refundację zwracamy się do Ministerstwa Zdrowia.
-
Leczyli świńską grypę, a teraz walczą o kasę
panbramkarz
24.11.09, 14:55
Moze NFZ a dokladniej rzad (i to nie tylko ten obecny) oglosza oficjalny cennik na zycie, rak "pospolity" 50 tys ... jak wyjdzie wiecej umierasz, grypa swinska 58348zl i 74 grosze ... »
-
Leczyli świńską grypę, a teraz walczą o kasę
winniepooh
24.11.09, 15:09
czy kosztów leczenia nie powinno przypadkiem pokryć amerykańskie ubezpieczenie? sytuacja co najmniej dziwna. ciekawe czy w US w ogóle by ją leczyli, jeśli nie jest tam ubezpieczona. IMO »
-
Leczyli świńską grypę, a teraz walczą o kasę
artea13
24.11.09, 15:35
ale chyba koszty leczenia powinna zwrócić amerykańska ubezpieczalnia czy jakiśfundusz zdrowia?»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


