Policja zamknęła jedyną darmową aptekę w Warszawie
11.01.2010
aktualizacja: 2010-01-10 21:30
Fot. Jan Zamoyski / Agencja Gazeta
Lekarze Nadziei zamknęli punkt apteczny, w którym wydawali za darmo leki dla bezdomnych i ubogich. Skonfiskowała je policja. Teraz wzywa na przesłuchania ponad 80-letnich wolontariuszy.
ZOBACZ TAKŻE
- Sprawdź, gdzie w nocy kupisz leki. Lista aptek 24h (15-03-11, 10:00)
- Zrób za darmo USG dziecku (12-01-10, 07:00)
- Protest pod ministerstwem: "Dajcie pieniądze szpitalowi" (11-01-10, 19:27)
- Bezpłatne badania USG dzieci w Warszawie (11-01-10, 13:09)
- "Likwidacja przychodni? Szukamy rozwiązania" (27-10-09, 10:00)
- Przychodni dla bezdomnych trzeba pomóc, a nie ją zamknąć (23-10-09, 10:00)
- Przychodnia: "Nie leczymy, bo nie płacą" (13-06-09, 14:00)
- To miejsce kontynuowało działania rozpoczęte jeszcze w stanie wojennym. To wtedy społecznicy skupieni w Prymasowskim Komitecie Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom rozdawali lekarstwa, które do Polski trafiały z zagranicy - opowiada dr Maria Sielicka-Gracka, przewodnicząca warszawskiego oddziału Lekarzy Nadziei.
O Lekarzach pisaliśmy w "Gazecie" wielokrotnie. Stowarzyszenie prowadzi przy Wolskiej 172 na zasadach wolontariatu jedyną w Warszawie przychodnię dla bezdomnych. Za to właśnie nagrodziliśmy ich "Stołkiem", naszą coroczną nagrodą dla ludzi, którzy robią w mieście coś wyjątkowego.
Od lat medycy prowadzili też punkt wydawania leków dla bezdomnych i ubogich przy ul. Rakowieckiej 61. Dwa nieduże pokoje za darmo udostępniła im parafia św. Andrzeja Boboli. Leki, jako darowizny, przekazywały firmy farmaceutyczne. - Przychodziło dużo ludzi, zwłaszcza starszych - mówi doc. Maria Chruściel, farmakolog. Ma 83 lata i od samego początku, jako wolontariuszka, kierowała punktem. - Najwięcej leków wydawaliśmy na nadciśnienie, cukrzycę, astmę. 20 lat tam spędziłam i nigdy nie było żadnej pomyłki ani reklamacji - podkreśla.
Jej mąż prof. Tadeusz Chruściel, też farmakolog, dodaje: - Przychodzili nie tylko bezdomni, ale też ubodzy, których nie stać na wykup leków. Wydawaliśmy im je za darmo. Takie miejsce jest niebywale potrzebne.
Pod koniec listopada w punkcie aptecznym niespodziewanie zjawili się policjanci w towarzystwie pracowników inspektoratu farmaceutycznego. Funkcjonariusze zapakowali w pudła wszystkie lekarstwa i zabrali. Od tamtej pory punkt jest zamknięty. - Byłam przesłuchiwana jako świadek. Kilka razy wzywano mnie na policję, bo musiałam być też obecna na miejscu przy spisie leków - relacjonuje Maria Chruściel.
Oboje z mężem podejrzewają, że ktoś złożył donos. Punkt działał na zasadzie wolontariatu i nie był nigdzie zarejestrowany. - Śmieszność tej sytuacji polega na tym, że od lat działamy społecznie. Ludzie, którym pomagaliśmy, przychodzili do nas z podziękowaniami. A tu nagle zjawia się policja, konfiskuje leki i wzywa na przesłuchania - stwierdza prof. Chruściel.
Dlaczego punktem zainteresowała się policja? - Prawo farmaceutyczne mówi, że dystrybucją leków w miastach zajmują się apteki. Chodzi o bezpieczeństwo, bo leki to nie jest zwykły produkt handlowy. Musi być nad nimi sprawowana kontrola - tłumaczy dr Marek Jędrzejczak, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.
Organizacjom takim jak Lekarze Nadziei radzi otworzyć aptekę i w niej rozdawać lekarstwa.
- To nie jest takie proste, bo trzeba spełnić wiele formalnych wymogów - odpowiada dr Maria Sielicka-Gracka.
- Nie mamy pieniędzy. Choćby nawet na księgową, którą musielibyśmy zatrudnić. U nas wszyscy są wolontariuszami - dodaje prof. Chruściel. I podkreśla, że w ich punkcie wydawaniem leków zajmowali się wyłącznie lekarze i farmaceuci. Nikt przypadkowy nie miał do nich dostępu.
Sprzedaż leków nadzoruje wojewódzki inspektorat inspekcji farmaceutycznej. - Tę sprawę, ale nie z naszej inicjatywy, prowadzi policja - usłyszeliśmy w sekretariacie.
Jak ustaliliśmy, zajmują się nią policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą mokotowskiej komendy. Nie odpowiedzieli jednak na żadne z zadanych pytań.
- Wszystko to przypomina mi trochę historię piekarza, który za darmo rozdawał bułki, a później ścigał go za to urząd skarbowy - kwituje Maria Chruściel. - Mam jednak nadzieję, że pozwolą nam dalej prowadzić ten punkt. Lekarstwa w dzisiejszych czasach są drogie, wielu ludzi na nie nie stać.
O Lekarzach pisaliśmy w "Gazecie" wielokrotnie. Stowarzyszenie prowadzi przy Wolskiej 172 na zasadach wolontariatu jedyną w Warszawie przychodnię dla bezdomnych. Za to właśnie nagrodziliśmy ich "Stołkiem", naszą coroczną nagrodą dla ludzi, którzy robią w mieście coś wyjątkowego.
Od lat medycy prowadzili też punkt wydawania leków dla bezdomnych i ubogich przy ul. Rakowieckiej 61. Dwa nieduże pokoje za darmo udostępniła im parafia św. Andrzeja Boboli. Leki, jako darowizny, przekazywały firmy farmaceutyczne. - Przychodziło dużo ludzi, zwłaszcza starszych - mówi doc. Maria Chruściel, farmakolog. Ma 83 lata i od samego początku, jako wolontariuszka, kierowała punktem. - Najwięcej leków wydawaliśmy na nadciśnienie, cukrzycę, astmę. 20 lat tam spędziłam i nigdy nie było żadnej pomyłki ani reklamacji - podkreśla.
Jej mąż prof. Tadeusz Chruściel, też farmakolog, dodaje: - Przychodzili nie tylko bezdomni, ale też ubodzy, których nie stać na wykup leków. Wydawaliśmy im je za darmo. Takie miejsce jest niebywale potrzebne.
Pod koniec listopada w punkcie aptecznym niespodziewanie zjawili się policjanci w towarzystwie pracowników inspektoratu farmaceutycznego. Funkcjonariusze zapakowali w pudła wszystkie lekarstwa i zabrali. Od tamtej pory punkt jest zamknięty. - Byłam przesłuchiwana jako świadek. Kilka razy wzywano mnie na policję, bo musiałam być też obecna na miejscu przy spisie leków - relacjonuje Maria Chruściel.
Oboje z mężem podejrzewają, że ktoś złożył donos. Punkt działał na zasadzie wolontariatu i nie był nigdzie zarejestrowany. - Śmieszność tej sytuacji polega na tym, że od lat działamy społecznie. Ludzie, którym pomagaliśmy, przychodzili do nas z podziękowaniami. A tu nagle zjawia się policja, konfiskuje leki i wzywa na przesłuchania - stwierdza prof. Chruściel.
Dlaczego punktem zainteresowała się policja? - Prawo farmaceutyczne mówi, że dystrybucją leków w miastach zajmują się apteki. Chodzi o bezpieczeństwo, bo leki to nie jest zwykły produkt handlowy. Musi być nad nimi sprawowana kontrola - tłumaczy dr Marek Jędrzejczak, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.
Organizacjom takim jak Lekarze Nadziei radzi otworzyć aptekę i w niej rozdawać lekarstwa.
- To nie jest takie proste, bo trzeba spełnić wiele formalnych wymogów - odpowiada dr Maria Sielicka-Gracka.
- Nie mamy pieniędzy. Choćby nawet na księgową, którą musielibyśmy zatrudnić. U nas wszyscy są wolontariuszami - dodaje prof. Chruściel. I podkreśla, że w ich punkcie wydawaniem leków zajmowali się wyłącznie lekarze i farmaceuci. Nikt przypadkowy nie miał do nich dostępu.
Sprzedaż leków nadzoruje wojewódzki inspektorat inspekcji farmaceutycznej. - Tę sprawę, ale nie z naszej inicjatywy, prowadzi policja - usłyszeliśmy w sekretariacie.
Jak ustaliliśmy, zajmują się nią policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą mokotowskiej komendy. Nie odpowiedzieli jednak na żadne z zadanych pytań.
- Wszystko to przypomina mi trochę historię piekarza, który za darmo rozdawał bułki, a później ścigał go za to urząd skarbowy - kwituje Maria Chruściel. - Mam jednak nadzieję, że pozwolą nam dalej prowadzić ten punkt. Lekarstwa w dzisiejszych czasach są drogie, wielu ludzi na nie nie stać.
Przeczytaj także: Szpital leczy głodem: posiłki są, ale nie ma sztućców
-
Policja zamknęła jedyną darmową aptekę w Warszawie
ambl
11.01.10, 10:55
Co wyście P****O**ne lemingi z dużych miast i sPalOnych WSI nawyprawiały?»
-
Policja zamknęła jedyną darmową aptekę w Warszawie
vito3
11.01.10, 13:38
gdzie w gre wchodzi duza kasa ogranicza sie do niej dostepnosc.zezwolenia koncesje sanepidy i inne ppoze po to by nieroby mialy lapowki najliberalniejszy byl rzad rakowskiego a po nim juz »
-
Policja zamknęła jedyną darmową aptekę w Warszawie
blues56
11.01.10, 15:01
I to jest wlasnie nasza Polska.Jeden uwaza ,ze jak jest znany i robi dobrerzeczy ,to nie musi miec dokumentow na lotnisku .Inny zalozy punkt apteczny itez nie powinno sie go ruszac ,bo »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Obciął penisa, chciał wyciąć serce
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Wielki festiwal w Warszawie. Znamy pierwsze gwiazdy
- Rewolucja w taksówkach: nie trzeba dzwonić do centrali
- Poważny wypadek na wylotówce. Z auta wypadł silnik
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



