Pierwszy tydzień ostrych dyżurów: są problemy czy nie?
08.02.2010
aktualizacja: 2010-02-08 17:03
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Od tygodnia każdy szpital w Warszawie ma obowiązek przyjmować pacjentów na ostry dyżur urazowy. Czy pomysł uzdrowił sytuację, gdzie pacjenci czekali w kolejkach, a jednego dnia na urazówkę pojedynczego szpitala trafiało 70 osób?
ZOBACZ TAKŻE
- Ostre dyżury według nowych zasad: test zaliczony (04-03-10, 07:00)
- Sprawdź ile czasu trzeba czekać w kolejce na badania (08-02-10, 11:00)
- Dramatu nie było. Ostre dyżury w szpitalach działają (02-02-10, 10:00)
- Od dziś ostry dyżur urazowy w każdym szpitalu przez 24h (01-02-10, 10:00)
- Jest trudniej, w ciągu ubiegłego tygodnia przyjęliśmy na ostrym dyżurze 257 osób, a miało być na jednym dyżurze po jednej, po dwie osoby do zoperowania. Miało być łatwiej, a życie pokazało, że jest inaczej, boję się co będzie, gdy skończą się ferie - komentuje Mirosława Rutkowska, dyrektor szpitala przy ulicy Barskiej.
Co ciekawe Tomasz Pietrasiński z biura prasowego wojewody mazowieckiego ma inne dane. Według statystyk urzędu wojewody w ubiegłym tygodniu przyjęto 210 osób, ale w całej stolicy.
- Około trzydziestu osób dziennie, czyli po kilka osób na szpital, czyli nie może być mowy o żadnych kolejkach - wylicza Pietrasiński.
Skąd ta rozbieżność danych? Według urzędników wojewody szpital na Barskiej wlicza pacjentów, którzy przyjechali tylko na kontrole, ale dyrektor Rutkowska zaprzecza: - Szpital jest przeciążony przywiezionymi na urazówkę, do tego dyżury generują ogromne dodatkowe koszty, nierefundowane przez NFZ.
Pomysł wojewody Jacka Kozłowskiego miał usprawnić dotychczasową sytuację. Grafik ostrych dyżurów wprowadzono, by je uporządkować, ale przez to dyżurujące placówki przeżywały ogromne obciążenie. Dyżury wszystkich dziesięciu szpitali miały to rozwiązać.
Urzędnicy mówią, że pozostałe szpitale, oprócz Barskiej, nie narzekają i nie ma planów powrotu do starego systemu grafiku ostrych dyżurów urazowych.
Co ciekawe Tomasz Pietrasiński z biura prasowego wojewody mazowieckiego ma inne dane. Według statystyk urzędu wojewody w ubiegłym tygodniu przyjęto 210 osób, ale w całej stolicy.
- Około trzydziestu osób dziennie, czyli po kilka osób na szpital, czyli nie może być mowy o żadnych kolejkach - wylicza Pietrasiński.
Skąd ta rozbieżność danych? Według urzędników wojewody szpital na Barskiej wlicza pacjentów, którzy przyjechali tylko na kontrole, ale dyrektor Rutkowska zaprzecza: - Szpital jest przeciążony przywiezionymi na urazówkę, do tego dyżury generują ogromne dodatkowe koszty, nierefundowane przez NFZ.
Pomysł wojewody Jacka Kozłowskiego miał usprawnić dotychczasową sytuację. Grafik ostrych dyżurów wprowadzono, by je uporządkować, ale przez to dyżurujące placówki przeżywały ogromne obciążenie. Dyżury wszystkich dziesięciu szpitali miały to rozwiązać.
Urzędnicy mówią, że pozostałe szpitale, oprócz Barskiej, nie narzekają i nie ma planów powrotu do starego systemu grafiku ostrych dyżurów urazowych.
Przeczytaj także: Szpital nie przyjął nowoczesnego sprzętu - nie będzie badań
-
Pierwszy tydzień ostrych dyżurów: są problemy c...
sstepniewski
08.02.10, 17:51
Inaczej byc nie moze - w Niemczech np. w kazdym szpitalu jest oddzial pierwszej pomocy czynny 24 godz/dobe. Przy takich warunkach pogodowych jest oczywiste, ze szpitale sa zawalone, ale tak »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Walentynki w Warszawie w restauracjach i klubach. Dla par i singli
- Walentynki w Warszawie [NA ZYWO]
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Słynna praska ruina do rozbiórki. Będą apartamenty
- Znamy Kociarza Roku. Nie Jarosław Kaczyński
- Zamknięte toalety w centrum miasta: tylko dla kierowców
- 570 tys. zł premii dla Kaplera. Słuszna wypłata?
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]



