Dzieci leczą się za darmo. Nie wszyscy o tym wiedzą
21.07.2010
aktualizacja: 2010-07-20 21:58
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Nieubezpieczeni rodzice nie muszą płacić za leczenie swoich dzieci. Nie we wszystkich szpitalach o tym pamiętają.
ZOBACZ TAKŻE
- Hipokryzja na porodówkach (27-07-10, 12:45)
- Na Euro 2012 będą przychodnie z poliglotami (24-07-10, 14:00)
- Na Ursynowie, jak w Szwajcarii, szpital budują z klocków (23-07-10, 09:00)
- Problem z baby boomem w Warszawie rozwiązany (22-07-10, 08:00)
- Szpital na Wołoskiej bez pediatrii. Zabrakło pieniędzy (19-07-10, 11:00)
- Nowy pomysł na remonty porodówek. Nie wszystkie naraz (08-07-10, 11:00)
- Największa przychodnia w mieście gotowa (30-06-10, 16:35)
Szpitale i przychodnie zobowiązują rodziców, by podczas rejestracji dziecka pokazywali dowód ubezpieczenia zdrowotnego. Zwykle rejestracja bezpardonowo domaga się przedstawienia ważnej książeczki ubezpieczeniowej.
Opłata za leczenie malucha idzie ze składki zdrowotnej dorosłego. Jeśli rodzic nie ma przy sobie numeru ubezpieczenia, musi dostarczyć go szpitalowi w ciągu 30 dni. Jeśli dziecko leczone jest ambulatoryjnie, ma na to tylko tydzień. A co się dzieje, gdy ani mama, ani tata nie są w ogóle ubezpieczeni?
Nasza czytelniczka w lipcu urodziła syna. Mały Jaś po kilku dniach dostał skierowanie na badanie wzroku do poradni okulistycznej w Centrum Zdrowia Dziecka (CZD).
- Pani w rejestracji zażądała ode mnie numeru ubezpieczenia. Gdy powiedziałam, że nie jestem ubezpieczona, okazało się, że za wizytę Jasia muszę zapłacić 140 zł. Z tego, co wiem, dzieci nie muszą płacić za leczenie. Na nic zdało się takie tłumaczenie. Ostatecznie zapłaciłam - opowiada czytelniczka.
Podobne historie coraz częściej słyszą pracownicy warszawskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.
- Wyjaśniamy rodzicom, że w takich sytuacjach zgodnie z prawem nie muszą płacić za leczenie swoich nieletnich pociech - mówi Wanda Pawłowicz.
Fundusz powołuje się na ustawę o świadczeniach zdrowotnych z 2004 r. Zgodnie z nią opieka medyczna dla osób, które nie ukończyły 18 roku życia, jest bezpłatna. - Ta ustawa obejmuje też kobiety w ciąży - dodaje Pawłowicz.
Jedyne warunki, które stawia ustawodawca, to polski adres zameldowania i polskie obywatelstwo dziecka. Szpital, który przyjmuje nieubezpieczonego malucha, dostaje zwrot kosztów leczenia z Ministerstwa Zdrowia. Płatnikiem jest NFZ.
- Na Mazowszu w ubiegłym roku na ten cel wydaliśmy 1,5 mln zł. Od początku tego roku 680 tys. - wylicza Pawłowicz.
Czemu więc Centrum Zdrowia Dziecka pobrało pieniądze za wizytę małego dziecka u okulisty? - Sprawę wyjaśnimy. Ostatnio kierownicy oddziałów byli w tym zakresie szkoleni. Jeśli sytuacja się potwierdzi, zwrócimy tej pani niesłusznie zapłacone pieniądze - zapewnia Paweł Trzciński, rzecznik CZD.
Opłata za leczenie malucha idzie ze składki zdrowotnej dorosłego. Jeśli rodzic nie ma przy sobie numeru ubezpieczenia, musi dostarczyć go szpitalowi w ciągu 30 dni. Jeśli dziecko leczone jest ambulatoryjnie, ma na to tylko tydzień. A co się dzieje, gdy ani mama, ani tata nie są w ogóle ubezpieczeni?
Nasza czytelniczka w lipcu urodziła syna. Mały Jaś po kilku dniach dostał skierowanie na badanie wzroku do poradni okulistycznej w Centrum Zdrowia Dziecka (CZD).
- Pani w rejestracji zażądała ode mnie numeru ubezpieczenia. Gdy powiedziałam, że nie jestem ubezpieczona, okazało się, że za wizytę Jasia muszę zapłacić 140 zł. Z tego, co wiem, dzieci nie muszą płacić za leczenie. Na nic zdało się takie tłumaczenie. Ostatecznie zapłaciłam - opowiada czytelniczka.
Podobne historie coraz częściej słyszą pracownicy warszawskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.
- Wyjaśniamy rodzicom, że w takich sytuacjach zgodnie z prawem nie muszą płacić za leczenie swoich nieletnich pociech - mówi Wanda Pawłowicz.
Fundusz powołuje się na ustawę o świadczeniach zdrowotnych z 2004 r. Zgodnie z nią opieka medyczna dla osób, które nie ukończyły 18 roku życia, jest bezpłatna. - Ta ustawa obejmuje też kobiety w ciąży - dodaje Pawłowicz.
Jedyne warunki, które stawia ustawodawca, to polski adres zameldowania i polskie obywatelstwo dziecka. Szpital, który przyjmuje nieubezpieczonego malucha, dostaje zwrot kosztów leczenia z Ministerstwa Zdrowia. Płatnikiem jest NFZ.
- Na Mazowszu w ubiegłym roku na ten cel wydaliśmy 1,5 mln zł. Od początku tego roku 680 tys. - wylicza Pawłowicz.
Czemu więc Centrum Zdrowia Dziecka pobrało pieniądze za wizytę małego dziecka u okulisty? - Sprawę wyjaśnimy. Ostatnio kierownicy oddziałów byli w tym zakresie szkoleni. Jeśli sytuacja się potwierdzi, zwrócimy tej pani niesłusznie zapłacone pieniądze - zapewnia Paweł Trzciński, rzecznik CZD.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie
- Walentynkowy wtorek w Warszawie [NA ZYWO]
- O męża najłatwiej w Rembertowie. O dziecko w Wilanowie
- Walentynki w Warszawie w restauracjach i klubach. Dla par i singli
- Tutaj wyjdziesz z metra. Dokładne lokalizacje [ZDJĘCIA]
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



