Szpitale ciągle pobierają opłaty. NIK: nielegalnie

Wojciech Grejciun
28.07.2010 aktualizacja: 2010-07-28 10:07
A A A Drukuj
Sprzęt w szpitalu Fot. Grażyna Jaworska / Agencja Gazeta
Szpitale położnicze nielegalnie pobierają pieniądze za znieczulenie i jednoosobowe sale - uznała Najwyższa Izba Kontroli. W Warszawie, inaczej niż we Wrocławiu, najpopularniejsze porodówki na razie nie zrezygnują z dodatkowych opłat
SERWISY
NIK sprawdzał, jak w państwowych szpitalach funkcjonuje opieka nad matką i noworodkiem. Wyniki kontroli opublikowano w 40-stronicowym raporcie. Czytamy w nim, że część lecznic (8 na 43 skontrolowane) nielegalnie pobierała pieniądze za znieczulenie zewnątrzoponowe i sale o tzw. podwyższonym standardzie. Zdaniem NIK pacjentki nie powinny dopłacać do porodu, bo łamie to art. 65 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Chodzi o przepis, który gwarantuje każdemu ubezpieczonemu równy dostęp do świadczeń i prawo wyboru placówki. Pokłosie raportu NIK wojewódzki szpital we Wrocławiu już w poniedziałek ogłosił rezygnację z pobierania jakichkolwiek opłat. A było wiele dodatkowych - za poród i po nim.



Na podobne decyzje w warszawskich szpitalach położniczych na razie nie ma co liczyć, choć cenniki dodatkowych usług są także u nas - niestety - normą.

NIK zainteresował się tylko jedną stołeczną porodówką - Instytutem Matki i Dziecka. Szpital za wykonanie znieczulenia zewnątrzoponowego na życzenie pacjentki pobiera 600 zł. Natomiast pracownik Instytutu lub jego żona są zwolnieni z tej opłaty, a gdy rodzi ktoś z ich najbliższej rodziny, płaci jedynie 380 zł. Szpital po opublikowaniu raportu NIK wycofał się z faworyzowania własnego personelu - 600 zł za znieczulenie zapłacą teraz wszyscy. - W protokole, który dostaliśmy od NIK, nie ma słowa o tym, że mamy skończyć z pobieraniem tych pieniędzy. NIK powinien lepiej udowodnić to, co określa jako nielegalne - mówi Sławomir Janus, dyrektor IMiD, i zaznacza, że odwołał się już w Ministerstwie Zdrowia.

Znieczuleń na życzenie nie ma bowiem na ministerialnej liście świadczeń gwarantowanych pacjentom, czyli zabieg nie jest finansowany przez NFZ. Szpitale nie chcą więc same płacić. - Około 300 zł kosztuje znieczulenie i użycie sprzętu. Do tego musimy zapłacić za pracę dodatkowego personelu, bo na porodzie się nie kończy, pacjentka dalej musi być monitorowana - mówi Janus.

Szpital nie ukrywa, że był to też dodatkowy zarobek. - To nie są wielkie pieniądze. Obecnie porodówka jest zamknięta z powodu letniego remontu. Właśnie za te pieniądze co roku odświeżamy nasz oddział położniczy - tłumaczy Janus.

Dodatkowe opłaty pobiera też cieszący się wśród warszawianek dobrą opinią szpital św. Zofii. Podobnie jak w IMiD znieczulenie kosztuje tu 600 zł. Dodatkowo 800-1000 zł płaci się za poród w jednoosobowej sali o podwyższonym standardzie. Choć dyrektor szpitala jest na urlopie, nieoficjalnie wiadomo, że szpital nie zrezygnuje z pobierania tych opłat. - Jeszcze nie ma ostatecznej decyzji. Kancelaria prawna współpracująca ze szpitalem przygotowuje nam opinię dotycząca raportu - tłumaczy Agnieszka Gibalska-Dembek, kierownik biura zarządu szpitala.

Jeszcze wczoraj, zgodnie z informacją pracowników, opłaty nadal były pobierane także przez szpital przy Madalińskiego. Na tej popularnej porodówce znieczulenie kosztuje 750 zł. Pobyt pacjentki w sali jednoosobowej poporodowej o podwyższonym standardzie kosztuje 650 zł. Niestety, mimo prób nie udało nam się wczoraj uzyskać dowiedzieć, czy dyrekcja w ogóle rozważa rezygnację z opłat.

Przeczytaj także: Na Euro 2012 będą przychodnie z poliglotami



Podziel się

  • Szpitale ciągle pobierają opłaty. NIK: nielegalnie olias 16.08.10, 14:21

    nawiązując do słynnej komedi "Czy leci z nami pilot?" chciałbym zapytać ... czy mamy jeszcze jakieś państwo? czy już wszystkie struktury państwa się rozlazły jak stare prześcieradło?»