Szpital Wolski: rusza dzienny oddział psychiatryczny
01.06.2011
aktualizacja: 2011-05-31 21:08
Fot.Grażyna Jaworska / Agencja Gazeta
Dzienny odział psychiatryczny zaczyna działać od 1 czerwca w Szpitalu Wolskim. Będą tu trzymiesięczne terapie dla osób z nerwicami, lękami lub zaburzeniami osobowości.
ZOBACZ TAKŻE
- Chorzy psychicznie nie będą spać w szpitalu. Tak lepiej (29-11-11, 12:00)
- Głodówka w dziecięcym szpitalu psychiatrycznym? (26-02-08, 23:05)
- Szpital przy Czerniakowskiej zamknie oddział psychiatryczny? (02-11-07, 19:05)
- Szpitale psychiatryczne strajkują razem (19-10-07, 21:15)
Z tegorocznego raportu o stanie zdrowia warszawiaków wynika, że coraz więcej osób potrzebuje pomocy w leczeniu zaburzeń psychicznych. Między 1999 a 2007 r. liczba zgłaszających się do poradni wzrosła o 64 proc. Najbardziej, bo aż trzykrotnie - liczba zaburzeń spowodowanych używaniem substancji psychoaktywnych, a także zaburzeń osobowości i emocjonalnych. Dwa razy więcej osób cierpi na zaburzenia nerwicowe.
Zdaniem specjalistów z wieloma z tych schorzeń można sobie radzić bez zamykania pacjenta w szpitalu. Zgodnie z nowoczesnymi modelami terapii powinien być on leczony tam, gdzie żyje, a do szpitala trafiać w ostateczności. - W oddziale dziennym pacjent spędza na terapii przynajmniej pięć godzin, a później idzie do domu. To najlepsze rozwiązanie, bo chorego nie wyrywa się z jego środowiska, by wieźć do odległego szpitala - mówi prof. Andrzej Kokoszka, kierownik II Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, który nadzoruje nowy oddział w Szpitalu Wolskim.
Działa tu stacjonarny oddział psychiatryczny i jeden dzienny, w którym z terapii mogą korzystać 23 osoby. Dziś zacznie działać drugi oddział dzienny dla 30 osób. Docelowo ma się zajmować tylko leczeniem nerwic i lęków. Dziś takie oddziały ma Instytut Psychiatrii i Neurologii przy ul. Sobieskiego, szpital na Szaserów (leczy stres bojowy u żołnierzy) oraz poradnia przy Dolnej. - Badania epidemiologiczne wskazują, że aż 30 proc. ludzi może mieć zaburzenia lękowe - podkreśla prof. Kokoszka. - O ile wiemy, że anoreksja czy bulima to choroba, to nie patrzymy tak na osoby, które boją się wyjść z domu, bo cierpią na fobie społeczne, a one potrzebują pomocy.
Pacjenci oddziału dziennego są na trzymiesięcznym zwolnieniu lekarskim. W tym czasie od poniedziałku do piątku uczestniczą w terapii grupowej. Do leczenia kwalifikuje ich specjalista z poradni zdrowia psychicznego. Na pierwszą wizytę czeka się ok. dwóch tygodni.
- Widzę, jak ludzie przychodzą zalęknieni - mówi Helena Kiersnowska, pielęgniarka z oddziału dziennego. - Obawiają się, jak ich grupa przyjmie, ale później nawiązują się przyjaźnie. Dla wielu osób to ważne odkrycie, że nie tylko oni boją się być w tłumie czy mają inne zaburzenia.
Oddział powstał w pawilonie XII, do którego wchodzi się od strony ul. Brylowskiej. Kosztował 1 mln zł. Pieniądze wygospodarował szpital. - Psychiatra nie jest dochodowa, ale do tego oddziału nie powinniśmy dokładać - mówi szef Szpitala Wolskiego Adam Doliwa.
Zdaniem specjalistów z wieloma z tych schorzeń można sobie radzić bez zamykania pacjenta w szpitalu. Zgodnie z nowoczesnymi modelami terapii powinien być on leczony tam, gdzie żyje, a do szpitala trafiać w ostateczności. - W oddziale dziennym pacjent spędza na terapii przynajmniej pięć godzin, a później idzie do domu. To najlepsze rozwiązanie, bo chorego nie wyrywa się z jego środowiska, by wieźć do odległego szpitala - mówi prof. Andrzej Kokoszka, kierownik II Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, który nadzoruje nowy oddział w Szpitalu Wolskim.
Działa tu stacjonarny oddział psychiatryczny i jeden dzienny, w którym z terapii mogą korzystać 23 osoby. Dziś zacznie działać drugi oddział dzienny dla 30 osób. Docelowo ma się zajmować tylko leczeniem nerwic i lęków. Dziś takie oddziały ma Instytut Psychiatrii i Neurologii przy ul. Sobieskiego, szpital na Szaserów (leczy stres bojowy u żołnierzy) oraz poradnia przy Dolnej. - Badania epidemiologiczne wskazują, że aż 30 proc. ludzi może mieć zaburzenia lękowe - podkreśla prof. Kokoszka. - O ile wiemy, że anoreksja czy bulima to choroba, to nie patrzymy tak na osoby, które boją się wyjść z domu, bo cierpią na fobie społeczne, a one potrzebują pomocy.
Pacjenci oddziału dziennego są na trzymiesięcznym zwolnieniu lekarskim. W tym czasie od poniedziałku do piątku uczestniczą w terapii grupowej. Do leczenia kwalifikuje ich specjalista z poradni zdrowia psychicznego. Na pierwszą wizytę czeka się ok. dwóch tygodni.
- Widzę, jak ludzie przychodzą zalęknieni - mówi Helena Kiersnowska, pielęgniarka z oddziału dziennego. - Obawiają się, jak ich grupa przyjmie, ale później nawiązują się przyjaźnie. Dla wielu osób to ważne odkrycie, że nie tylko oni boją się być w tłumie czy mają inne zaburzenia.
Oddział powstał w pawilonie XII, do którego wchodzi się od strony ul. Brylowskiej. Kosztował 1 mln zł. Pieniądze wygospodarował szpital. - Psychiatra nie jest dochodowa, ale do tego oddziału nie powinniśmy dokładać - mówi szef Szpitala Wolskiego Adam Doliwa.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


