Pracodawco, pomóż wykąpać się rowerzyście
20.05.2010
aktualizacja: 2010-05-20 21:07
Fot. Tomasz Wawer / AG
List od czytelnika, który dojeżdża do pracy na rowerze
ZOBACZ TAKŻE
- Oto firma ze snu cyklisty: szatnia, prysznice i hangar (25-05-10, 10:00)
- "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" (20-05-10, 09:00)
- W tym banku bardzo lubią rowerzystów (21-05-10, 08:00)
- Ścieżki po warszawsku - są projekty, brak pieniędzy (18-05-10, 09:00)
- Chcemy pedałować do pracy! Już w piątek świetna okazja (25-05-10, 10:00)
- Poziomy rower - szybszy i wygodniejszy (24-05-10, 14:00)
Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, który moim zdaniem umyka w dyskusji o możliwościach zwiększenia popularności roweru jako środka komunikacji. Więcej ścieżek rowerowych, stojaki na rowery itp. są to tematy ważne, ale na moim przykładzie chcę wskazać na coś jeszcze.
Mieszkam w Choszczówce, a pracuję na Służewcu - z domu do pracy mam ok. 27 km (ścieżkami rowerowymi 35 km). Od ponad ośmiu lat każdego dnia pokonywałem tę trasę samochodem. Czas przejazdu wydłużał się jednak z roku na rok, a poziom frustracji wzrastał. Tegoroczna średnia dojazdu do pracy samochodem to 1 godz. 45 min, ale niejednokrotnie przekraczałem 2 godz. Komunikacja miejska opiera się na autobusie, znów autobusie lub tramwaju. Postanowiłem przesiąść się na rower.
Ale był jeden problem natury... higienicznej. Po 35 km jazdy rowerem, co średnio zajmuje 1,5 godz., KONIECZNA jest możliwość odświeżenia się. Nie da się obejść bez łazienki. Na szczęście w mojej firmie udostępniono łazienkę z kabiną prysznicową. Teraz plan tygodniowy wygląda następująco: poniedziałek do pracy samochodem z rowerem na dachu, ale powrót rowerem; wtorek - do pracy rowerem, a powrót samochodem; środa - do pracy samochodem, a powrót rowerem; czwartek - do pracy rowerem, a powrót samochodem z rowerem na dachu; piątek - dniem bez roweru (nabieramy sił przed weekendem).
Obecnie od poniedziałku do piątku pokonuję łącznie ok. 140 km. System wahadłowy (rower-samochód) pozwala mi na elastyczność, nie jest zanadto forsowny (1,5 godz. dziennie na siodełku to przyjemność - 3 godz. mogłyby być zanadto męczące) i - co w moim przypadku ważne - pozwala "dowozić" świeżą koszulę, garnitur, krawat, buty, bieliznę itd.
Z rozmów ze znajomymi wiem, że brak prysznica w miejscu pracy okazuje się główną barierą, aby przesiąść się na dwa kółka. W przypadku krótszych odcinków 3-4 km może nie mieć to znaczenia, ale jeśli myśli się o zmniejszeniu liczby samochodów w centrum, którymi dojeżdżają do pracy mieszkańcy dalszych dzielnic czy satelickich miejscowości, to trzeba brać to pod uwagę.
Pozdrawiam, Leszek
Mieszkam w Choszczówce, a pracuję na Służewcu - z domu do pracy mam ok. 27 km (ścieżkami rowerowymi 35 km). Od ponad ośmiu lat każdego dnia pokonywałem tę trasę samochodem. Czas przejazdu wydłużał się jednak z roku na rok, a poziom frustracji wzrastał. Tegoroczna średnia dojazdu do pracy samochodem to 1 godz. 45 min, ale niejednokrotnie przekraczałem 2 godz. Komunikacja miejska opiera się na autobusie, znów autobusie lub tramwaju. Postanowiłem przesiąść się na rower.
Ale był jeden problem natury... higienicznej. Po 35 km jazdy rowerem, co średnio zajmuje 1,5 godz., KONIECZNA jest możliwość odświeżenia się. Nie da się obejść bez łazienki. Na szczęście w mojej firmie udostępniono łazienkę z kabiną prysznicową. Teraz plan tygodniowy wygląda następująco: poniedziałek do pracy samochodem z rowerem na dachu, ale powrót rowerem; wtorek - do pracy rowerem, a powrót samochodem; środa - do pracy samochodem, a powrót rowerem; czwartek - do pracy rowerem, a powrót samochodem z rowerem na dachu; piątek - dniem bez roweru (nabieramy sił przed weekendem).
Obecnie od poniedziałku do piątku pokonuję łącznie ok. 140 km. System wahadłowy (rower-samochód) pozwala mi na elastyczność, nie jest zanadto forsowny (1,5 godz. dziennie na siodełku to przyjemność - 3 godz. mogłyby być zanadto męczące) i - co w moim przypadku ważne - pozwala "dowozić" świeżą koszulę, garnitur, krawat, buty, bieliznę itd.
Z rozmów ze znajomymi wiem, że brak prysznica w miejscu pracy okazuje się główną barierą, aby przesiąść się na dwa kółka. W przypadku krótszych odcinków 3-4 km może nie mieć to znaczenia, ale jeśli myśli się o zmniejszeniu liczby samochodów w centrum, którymi dojeżdżają do pracy mieszkańcy dalszych dzielnic czy satelickich miejscowości, to trzeba brać to pod uwagę.
Pozdrawiam, Leszek
-
Pracodawco, pomóż wykąpać się rowerzyście
w.s3
21.05.10, 05:55
Po tym artykule budują koedukacyjną saunę i jacuzzi ale tylko dla dla rowerzystów.Dla pań również salon fryzjerski i kosmetyczka.Niektórzy lubią jęzor w szprychach ja zdecydowanie wolę w »
-
Pracodawco, pomóż wykąpać się rowerzyście
shroeder1970
21.05.10, 08:41
Popieram. Ze swojej strony dodam, że jeszcze przydałoby się pomieszczenie, gdzie mogę trzymać garnitur, koszulę deskę do prasowania i żelazko, bo tego moja praca wymaga. Chętnie bym jeździł »
-
Pracodawco, pomóż wykąpać się rowerzyście
teyoo
21.05.10, 09:44
To prawda. Przydałaby się możliwość choćby 'opłukania' po jeździe. Trudno, żeby siedzieć w biurze i śmierdzieć (choć niektórzy nie jeżdżą na rowerze, a i tak powalają wonią;). Mogłabym »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


