Żydzi świętują Nowy Rok
28.09.2008
aktualizacja: 2008-09-28 22:40
Fot. Marzena Hmielewicz / AG
W poniedziałek, kiedy zrobi się ciemno, rozpocznie się święto Rosz Haszana, pierwszy dzień żydowskiego roku. Według tego kalendarza 5769 lat temu Bóg stworzył człowieka.
ZOBACZ TAKŻE
- Siedem dni w szałasie w centrum miasta (13-10-08, 19:39)
SERWISY
Wieczorem po specjalnej modlitwie Żydzi zasiądą do posiłku, w czasie którego będą jedli słodkie potrawy jako zapowiedź pomyślności. Ale święto ma przede wszystkim bardzo ważny wymiar duchowy. To czas podsumowania swojego życia w minionym roku i przepraszania za to co było złe. O znaczeniu Rosz Haszana rozmawiamy z rabinem Szalomem Ber Stamblerem z Chabad Lubawicz, twórcą warszawskiej jesziwy.
Jacek Zawadzki: Czy to jest radosne święto dla Żydów?
Rabin Szalom Ber Stambler: Najpierw trzeba zrozumieć, czym jest Rosz Haszana. Dosłownie to znaczy "głowa roku". To nie tylko pierwszy dzień nowego roku, ale najważniejszy, tak jak głowa jest najważniejszą częścią ciała i daje mu energię. Obchodzimy je na pamiątkę stworzenia przez Boga świata i człowieka. Wierzymy, że Bóg cały czas się nami opiekuje i daje nową energię. Z tego powodu to dzień bardzo radosny. Ale to także dzień sądu każdego człowieka i nas wszystkich razem. Czy warto dać nam w nowym roku szczęście, zdrowie i dobre rzeczy? Czy robimy to, czego Bóg się po nas spodziewa? Z tego powodu to nie jest smutne, ale bardzo poważne święto.
I ma duży wymiar edukacyjny.
- Tak i przygotowanie do święta to proces. Zaczyna się już 30 dni wcześniej. Od początku ostatniego miesiąca żydowskiego kalendarza elul. Już wtedy wysyłane listy kończą się życzeniami "dobrego, słodkiego roku". To przypomnienie, że zbliża się nowy rok. Do trzech modlitw w ciągu dnia dodajemy też czwartą, przepraszającą. Robimy też inne rzeczy, które przypominają. Ja w ubiegłym roku byłem w tym czasie w Izraelu i pomiędzy czwartą a piątą rano słyszę, że za oknem ktoś krzyczy. Wyjrzałem, a to stary Żyd z Gruzji krzyczy: "Przepraszam, przepraszam!". Tak przypominał o modlitwie i przepraszaniu. Oczywiście dmiemy też w szofar.
Co to takiego?
- To barani róg, w który trąbimy w miesiącu elul i w Rosz Haszana. To nie jest tylko ładny obyczaj, ale też obowiązek zapisany w Torze. Są tego ciekawe tłumaczenia. Jedno jest związane z Abrahamem. Bóg poddał go testowi i nakazał złożyć swojego jedynego syna w ofierze. Kiedy on już prawie to zrobił, powstrzymał go anioł. Wtedy Abraham złożył w ofierze barana. I dmąc w szofar, to właśnie przypominamy.
Są jeszcze inne tłumaczenia?
- Tak. Król wysłał swojego syna na naukę za granicę. Syn jednak tak się zagubił, że zapomniał nawet języka. I kiedy chciał wrócić, nie wpuszczono go do miasta. Nie poznano stroju, nie umiał się przedstawić. I on wtedy zaczął płakać, tak głęboko z serca. Usłyszał to jego ojciec i rozpoznał go. Jeśli robimy wszystko poprawnie, to Bóg może nas poznać, ale jeśli zapominamy o poprawnym zachowaniu, to trąbimy w szofar. Jeszcze inne tłumaczenie jest takie, że gramy, żeby ludzie się obudzili. Człowiek czasami śpi, nie pamięta, że jest Bóg, są zasady.
A można się poprawić?
- Zaczyna się od tego, że człowiek żałuje tego, co zrobił. Ale to nie wystarczy, musi jeszcze mieć postanowienie, że będzie się lepiej zachowywał. I to wystarczy. A jeśli ktoś kogoś obraził, skrzywdził, to musi poprosić o przebaczenie. Żeby pogodzić się z Bogiem, trzeba pogodzić się z bliźnimi.
Czy są jeszcze jakieś obyczaje, nakazy lub zakazy związane z Rosz Haszana?
- Żydowski naród ma taką zasadę, że tam, gdzie jest, to modli się za państwo. Żeby było stabilne, mocne. Żydzi w Warszawie modlą się więc za Polskę. Mamy też zwyczaj, że w Rosz Haszana idziemy nad rzekę i symbolicznie wyrzucamy wszystkie nasze grzechy do wody, gdzie są ryby. W Warszawie ja idę nad Wisłę. Poza tym obowiązują nas takie zasady jak w inne święta. Nie można pracować, jeździć samochodem, włączać elektroniki, rozmawiać przez telefon. Gotować można, jeśli ogień zapaliło się przed rozpoczęciem święta.
To chyba musi być trudne dla Żydów w Warszawie?
- Mówi się tak, że nie nakłada się na grzbiet wielbłąda większego ciężaru, niż może unieść. Tak Bóg nie wymaga od człowieka tego, czego nie będzie w stanie zrobić. Ale Polska to jest bardzo religijny kraj i na pewno nikt się nie obrazi, że Żyd nie odebrał telefonu w Rosz Haszana.
Jacek Zawadzki: Czy to jest radosne święto dla Żydów?
Rabin Szalom Ber Stambler: Najpierw trzeba zrozumieć, czym jest Rosz Haszana. Dosłownie to znaczy "głowa roku". To nie tylko pierwszy dzień nowego roku, ale najważniejszy, tak jak głowa jest najważniejszą częścią ciała i daje mu energię. Obchodzimy je na pamiątkę stworzenia przez Boga świata i człowieka. Wierzymy, że Bóg cały czas się nami opiekuje i daje nową energię. Z tego powodu to dzień bardzo radosny. Ale to także dzień sądu każdego człowieka i nas wszystkich razem. Czy warto dać nam w nowym roku szczęście, zdrowie i dobre rzeczy? Czy robimy to, czego Bóg się po nas spodziewa? Z tego powodu to nie jest smutne, ale bardzo poważne święto.
I ma duży wymiar edukacyjny.
- Tak i przygotowanie do święta to proces. Zaczyna się już 30 dni wcześniej. Od początku ostatniego miesiąca żydowskiego kalendarza elul. Już wtedy wysyłane listy kończą się życzeniami "dobrego, słodkiego roku". To przypomnienie, że zbliża się nowy rok. Do trzech modlitw w ciągu dnia dodajemy też czwartą, przepraszającą. Robimy też inne rzeczy, które przypominają. Ja w ubiegłym roku byłem w tym czasie w Izraelu i pomiędzy czwartą a piątą rano słyszę, że za oknem ktoś krzyczy. Wyjrzałem, a to stary Żyd z Gruzji krzyczy: "Przepraszam, przepraszam!". Tak przypominał o modlitwie i przepraszaniu. Oczywiście dmiemy też w szofar.
Co to takiego?
- To barani róg, w który trąbimy w miesiącu elul i w Rosz Haszana. To nie jest tylko ładny obyczaj, ale też obowiązek zapisany w Torze. Są tego ciekawe tłumaczenia. Jedno jest związane z Abrahamem. Bóg poddał go testowi i nakazał złożyć swojego jedynego syna w ofierze. Kiedy on już prawie to zrobił, powstrzymał go anioł. Wtedy Abraham złożył w ofierze barana. I dmąc w szofar, to właśnie przypominamy.
Są jeszcze inne tłumaczenia?
- Tak. Król wysłał swojego syna na naukę za granicę. Syn jednak tak się zagubił, że zapomniał nawet języka. I kiedy chciał wrócić, nie wpuszczono go do miasta. Nie poznano stroju, nie umiał się przedstawić. I on wtedy zaczął płakać, tak głęboko z serca. Usłyszał to jego ojciec i rozpoznał go. Jeśli robimy wszystko poprawnie, to Bóg może nas poznać, ale jeśli zapominamy o poprawnym zachowaniu, to trąbimy w szofar. Jeszcze inne tłumaczenie jest takie, że gramy, żeby ludzie się obudzili. Człowiek czasami śpi, nie pamięta, że jest Bóg, są zasady.
A można się poprawić?
- Zaczyna się od tego, że człowiek żałuje tego, co zrobił. Ale to nie wystarczy, musi jeszcze mieć postanowienie, że będzie się lepiej zachowywał. I to wystarczy. A jeśli ktoś kogoś obraził, skrzywdził, to musi poprosić o przebaczenie. Żeby pogodzić się z Bogiem, trzeba pogodzić się z bliźnimi.
Czy są jeszcze jakieś obyczaje, nakazy lub zakazy związane z Rosz Haszana?
- Żydowski naród ma taką zasadę, że tam, gdzie jest, to modli się za państwo. Żeby było stabilne, mocne. Żydzi w Warszawie modlą się więc za Polskę. Mamy też zwyczaj, że w Rosz Haszana idziemy nad rzekę i symbolicznie wyrzucamy wszystkie nasze grzechy do wody, gdzie są ryby. W Warszawie ja idę nad Wisłę. Poza tym obowiązują nas takie zasady jak w inne święta. Nie można pracować, jeździć samochodem, włączać elektroniki, rozmawiać przez telefon. Gotować można, jeśli ogień zapaliło się przed rozpoczęciem święta.
To chyba musi być trudne dla Żydów w Warszawie?
- Mówi się tak, że nie nakłada się na grzbiet wielbłąda większego ciężaru, niż może unieść. Tak Bóg nie wymaga od człowieka tego, czego nie będzie w stanie zrobić. Ale Polska to jest bardzo religijny kraj i na pewno nikt się nie obrazi, że Żyd nie odebrał telefonu w Rosz Haszana.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


