Ile okienek trzeba odwiedzić by oddać bilet kolejowy?

Olga Przybyłowicz
23.02.2012 aktualizacja: 2012-02-22 20:50
A A A Drukuj
Kolejka do kasy biletowej na Dworcu Centralnym Fot. Jacek Łagowski / Agencja G
Pozwalam sobie opisać kuriozalną sytuację, która spotkała mnie na Dworcu Centralnym. Taki bałagan przed Euro to coś niebywałego! - pisze nasza czytelniczka.
Jechałam służbowo do Zielonej Góry. Miałam bilet kupiony dzień wcześniej na ekspres do Poznania o 15.30 i tam powinnam się przesiąść w TLK do Zielonej Góry - na przesiadkę miałam 12 minut. Gdy o godz. 15.10 ogłoszono, że mój ekspres jest opóźniony, stanęłam do pierwszej lepszej kasy, by zwrócić bilet i kupić drugi na bezpośredni pociąg TLK do Zielonej Góry wyjeżdżający o godz. 16. Pani w kasie oświadczyła, iż mimo oficjalnej informacji o opóźnieniu ekspresu, jaką ma w komputerze, nie może mi zwrócić pieniędzy, bo oddać bilet mogę tylko w tej kasie, w której kupowałam. Stanęłam karnie do kasy zakupu biletu, a czas mijał. Gdy przyszła moja kolej, pani w kasie oświadczyła, że oddać bilet mogę w każdej kasie, ale... po uprzednim opisaniu go w informacji, że pociąg jest opóźniony z winy PKP.

Poszłam, już trochę wściekła, na górę do głównego holu - do okienka informacji stało ok. 30 osób. Była już godz. 15.35. Widząc, że nie mam szans na zmieszczenie się w 25 minutach, poprosiłam osoby stojące o przepuszczenie mnie. Kilka zgodziło się. Opisywanie biletu trwało pięć minut. Upewniłam się też, że bilet mogę oddać w każdej kasie. Zeszłam na dół o godz. 15.42 i okazało się, że znowu najmniej ludzi jest do tej, z której odesłano mnie po raz pierwszy. I znów ta sama kasjerka oświadczyła, że u niej zwrotu nie dokonam i mam iść do kasy zakupu biletu. Była 15.52. Podniesionym głosem powiedziałam, że nigdzie się nie ruszę, i obrażona kasjerka zwróciła mi pieniądze za bilet na ekspres. Zapytałam, czy chciałaby w ten sposób być obsługiwana w urzędach - nic nie odpowiedziała.

Zjechałam na peron i obydwa pociągi - spóźniony do Poznania ekspres i TLK do Zielonej Góry właśnie wjeżdżały. Gdyby nie uprzejmość ludzi stojących do informacji, pewne jest, że nigdzie bym nie pojechała. Idiotyzmem jest konieczność opisywania biletu na spóźniony z winy PKP pociąg w informacji, skoro taka wiadomość pojawia się w systemie komputerowym wszystkich kas. Natomiast za skandaliczne uważam zachowanie kasjerki - niezależnie od tego, czy to był brak wiedzy, czy też złośliwość, czy może jedno i drugie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się