Szasnastolatkowie Tomek Fedor i Janek Bielikowski wolny czas poświęcają swojej pasji - fotografowaniu. - Wcześniej robiliśmy zdjęcia podwórek na Pradze Północ. Gdy usłyszeliśmy, że
Dworzec Centralny, który dla nas jest kwintesencją architektury PRL, będzie kiedyś rozebrany, postanowiliśmy go pofotografować - mówi Tomek.
Zrobili trzy ujęcia pustego peronu, gdy podeszli do nich policjanci.
- Dla kogo robicie zdjęcia? - zapytali.
- Dla siebie.
- Ale tu nie wolno robić.
- Przecież nigdzie nie ma zakazu. Poza tym minister obrony narodowej sam zdejmował niedawno tabliczki zakazujące fotografowania...
- Nic o tym nie wiemy. Jak nie przestaniecie, skonfiskujemy kartę do cyfrówki i kliszę. To, co robicie, stwarza zagrożenie terrorystyczne związane głównie z podkładaniem bomb.
Uczniowie: Czy wyglądamy na terrorystów?Policjanci nie wylegitymowali licealistów. Poradzili im tylko, żeby postarali się o oficjalną zgodę od zarządcy dworca.
- Czy naprawdę z rozstawionymi na statywach aparatami wyglądamy jak terroryści? - dziwią się szesnastolatkowie.
Spytaliśmy o to komendanta dworca kolejowego. - Dmuchamy na zimne. Odkąd pracuję na Centralnym [od maja ub.r.], nie było żadnych zamachów, ale obowiązują nas procedury. Jeśli ktoś szykuje coś złego, to zwykle się do tego przygotowuje, np. robiąc zdjęcia - mówi podkomisarz Krzysztof Radzik.
Rzecznik MSWiA Witold Lisicki pytany, czy robienie zdjęć dworca bez pozwolenia jest sprzeczne z prawem, poprosił o czas na znalezienie odpowiedniego przepisu, a potem odparł: - Trudno mi powiedzieć, bo nie mam całego prawa w mózgu.
Dobitniej sprawę wytłumaczył administrator dworca Mariusz Pawelczyk: - Robienie zdjęć to są pieniądze. Ludzie fotografują dworzec, a potem robią pocztówki i filmy, na których zarabiają. Dlatego każdy, kto chce zrobić zdjęcie, musi przyjść do nas i uzyskać zgodę.
Ale obiecuje, że jeśli Tomek i Janek uzyskają zgodę, a ich zdjęcia nie będą wykorzystywane do celów komercyjnych, to chłopcy nie będą nic płacić.
W październiku ub.r. Radosław Sikorski, szef MON, osobiście odkręcił z obiektu wojskowego tabliczkę z zakazem fotografowania. Stwierdził wtedy, że przy obecnej technologii i możliwości fotografowania choćby telefonem komórkowym takie zakazy nie mają sensu.