W Śródmieściu zamontowali skrzynki na donosy

Małgorzata Zubik
04.01.2010 aktualizacja: 2010-08-11 18:13
A A A Drukuj
Poprzedni pomysł urzędników ze Śródmieścia to skrzynka na donosy fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Są nieduże, ciemnozielone i zamontowane w administracjach. To skrzynki anonimowych informacji w Śródmieściu. Zaraz po Nowym Roku urzędnicy będą mobilizować obywateli do aktywnego zawiadamiania o tym, co w dzielnicy złe.
SERWISY

Przeczytaj także: jak spędzić lato z dzieckiem w Londynie



Bo na razie obywatele są w temacie anonimowego informowania dość niemrawi. I choć skrzynki pojawiły się kilka tygodni temu we wszystkich administracjach domów komunalnych rozsianych po całym Śródmieściu oraz w urzędzie dzielnicy przy ul. Nowogrodzkiej, to żniwo nie jest imponujące.

- Nie jestem ani specjalnie zachwycony, ani zniechęcony - wyznaje wiceburmistrz Marcin Rzońca z dzielnicy Śródmieście. To on odpowiada za współpracę dzielnicy z policją i strażą miejską. Koordynuje też pracę delegatury miejskiego biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. - Owszem - mówi - już do skrzynek sięgnięto i wydobyto, średnio dwa-trzy listy z każdej.

Co jest w listach? - Kryminalnych materiałów dotąd nie otrzymaliśmy - opowiada Rzońca. - Uwagi dotyczą głównie porządku publicznego. Młodzież siedzi na ławkach i hałasuje. Pijaństwo pod kamienicą. Naruszanie ciszy nocnej. Rozjeżdżanie trawnika.

Jedna ze spraw zgłoszonych przez obywatela do skrzynki miała swój wymiar finansowy. Poszło o budynki należących do Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. W skrzynce pojawiła się informacja, że jest wokół nich straszny bałagan. Sprawdzono, czy jest coś na rzeczy i, owszem, było. Urzędnicy przeprowadzili postępowanie, które skończyło się mandatem w wysokości 500 zł wręczonym przez straż miejską.

- Z informacji powinny korzystać wszystkie możliwe służby, które zajmują się nieprawidłowościami: Inspekcja Handlowa, Inspekcja Pracy, strażacy, Straż Miejska. Od początku chcieliśmy, żeby w tej akcji nie było niebieskiego zabarwienia - wyjaśnia starszy aspirant Tomasz Oleszczuk, rzecznik śródmiejskiej policji. To właśnie w komendanturze przy ul. Wilczej narodził się pomysł skrzynek. Dziś policja twierdzi skromnie, że jest tylko beneficjentem projektu, na który pieniądze (prawie 1000 zł) wyłożyła dzielnica.

Wojciech Poletyłło, naczelnik delegatury biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Śródmieściu, jest pierwszym czytelnikiem informacji ze skrzynek. - Bałem się, że znajdą się tam na przykład donosy na sąsiadów. Nic takiego nie ma. Są bardzo dojrzałe listy. Ktoś pisze, że młodzież spotyka się w jakimś miejscu, i martwi się, że może dzieje się coś złego. I że warto to sprawdzić.

Urzędnicy reagują: wysyłają więcej patroli straży miejskiej, odpytują właścicieli hałasujących nocą klubów, dlaczego jest głośno. Zastanawiają się, gdzie postawić w przyszłym roku słupki, które uniemożliwią rozjeżdżanie trawnika. Jednym słowem, trzymają rękę na pulsie.

- Chodziło o to, żeby budować społeczeństwo obywatelskie - tłumaczy całą ideę wiceburmistrz Rzońca.

Natomiast Tomasz Oleszczuk dodaje: - Nie chcieliśmy prostych skojarzeń z donosicielstwem. Upłynęło na tyle dużo czasu, że myślenie o donosach powinno być zastąpione myśleniem obywatelskim. Skrzynka nie ma być narzędziem represji, ale ma wskazywać takie pola nieprawidłowości, których nie zauważają urzędnicy.

Mizerny efekt akcji nie zniechęca samorządu. Tuż po Nowym Roku dzielnica wydrukuje ulotki, które mają przekonać obywateli Śródmieścia do informowania o sprawach zagrażających bezpieczeństwu. Treść i projekt ulotki są gotowe.

Podziel się

  • donosy yeyq 04.01.10, 11:10

    Ciekawe czy ktoś doniesie do innej skrzynki żeby ujawnić machlojki wiceburmistrza.»

  • Donosicielstwo to donosicielstwo three-gun-max 04.01.10, 11:35

    Możecie to sobie nazywać jak chcecie ale taki donosiciel jest zwykłą mendą. Warto zwracać uwagę kto do takich skrzynek wrzuca listy a potem upublicznić to.»

  • Stalin tez tworzył społeczeństwo obywatelskie 300zl 04.01.10, 11:43

    też donosili sąsiad na sąsiada, dzieci na rodziców, rodzice na dzieci.Ludzie się "zmienili" metody pozostały.»