Ulica Harrisona? Nie, bo już jest ulica Lennona

Jarosław Osowski
23.03.2010 aktualizacja: 2010-08-13 11:24
A A A Drukuj
Przeciwko ul. Harrisona jest Zespół Nazewnictwa Miejskiego Fot. AP/JOHNNY GREEN
  • The Beatles na okładce albumu z 1965 r. Od lewej (u góry) Paul McCartney i Ringo Starr, niżej George Harrison i John Lennon
Zespół Nazewnictwa Miejskiego przeciwny ulicy dla George'a Harrisona z zespołu The Beatles. Dla jednych nie zasługuje na Warszawę, dla innych miejsce - w bok od ul. Johna Lennona - nie jest godne takiego patrona
SONDAŻ
Czy George Harrison powinien mieć swoją ulice w Warszawie?

Tak, każdemu z Beatlesów należy się ulica!
Tak, i to jakąś ważną
Tak, ale raczej na uboczu. To tylko muzyk
Nie, to degenerat i zły przykład dla młodzieży
Nie obchodzi mnie to

- Dla naszego miasta to byłby fantastyczny pomysł promocyjny - zachwala wiceburmistrz Śródmieścia Marcin Rzońca.



Niedawno przyjął Jakuba Sieczkę, który napisał apel do pani prezydent: "Na tyłach parku Ujazdowskiego istnieje ul. Johna Lennona - zmarłego 8 grudnia 1980 r. twórcy grupy The Beatles. Lokalizacja nieopodal byłaby idealnym miejscem, w którym w taki sam sposób należałoby uczcić George'a Harrisona". Pod tymi słowami w portalu www.petycje.pl podpisało się przeszło 300 osób z całego kraju. "Uważam to za naprawdę dobry pomysł, George był jednym z najwybitniejszych muzyków w historii. Szkoda, że nie wpadł na to żaden wrocławianin" - pisze Emilia Fila. "Here comes the sun" - Jacek Kalemba z Poznania na myśl o planowanej ulicy cieszy się słowami z piosenki Harrisona.

Nie, bo był cmentarz

- Żeby było szybciej, uzgodniliśmy z panem Jakubem, że odpowiedni wniosek złoży piątka śródmiejskich radnych. I wtedy pojawiła się negatywna opinia - dziwi się burmistrz Rzońca.



Przeciwko ul. Harrisona jest Zespół Nazewnictwa Miejskiego. Ten sam, który 15 lat temu, chciał wyrzucić z Jazdowa ul. Johna Lennona. „Gazeta” stanęła wtedy w jego obronie. Rozpętała się wielomiesięczna awantura, bo miejsce upatrzyli sobie kombatanci. Chcieli tu ul. płk. dr. Leona Strehla, który na początku drugiej wojny światowej kierował nieistniejącym już Szpitalem Ujazdowskim. Mieli za złe fanom Beatlesów, że co rok zbierają się w Jazdowie 8 grudnia z gitarami i śpiewają krzykliwe ich zdaniem przeboje. Pouczali, że do miejsca przesiąkniętego krwią żołnierzy bardziej pasowałyby utwory Mozarta i Bacha. „Nazwać alejkę na dawnym cmentarzu imieniem Johna Lennona to jak w kościele czytać » Trybunę Ludu «” - wyrwało się komuś ze starszych państwa. Ostatecznie ul. Lennona została, płk Strehl dostał skwer nieopodal, a kombatanci prawo do nazwania jeszcze jednej alejki.

Kto to ten Harrison

Nie jest jasne, dlaczego teraz Zespół Nazewnictwa Miejskiego sprzeciwia się kolejnemu Beatlesowi. - Nawet nie bardzo wiem, kto to był ten Harrison - przyznaje zasiadająca w nim Hanna Szwankowska, historyczka, varsavianistka. - Opinia była negatywna chyba dlatego, że ma zbyt małe związki z naszą stolicą.

Innego zdania jest radna PiS Olga Johann: - To nie dotyczy faceta, bo co nam przeszkadza Harrison? Wręcz przeciwnie, sympatyczny był i warto sobie przypomnieć, jak śpiewał. Ale wybrali dla niego tak idiotyczne miejsce, że aż wstyd. Oglądaliśmy na planie Warszawy, to jakieś zakole. Fakt, że blisko Lennona, więc to nawet trzymałoby się kupy, ale może znajdą coś lepszego kawałek dalej.

Burmistrz Rzońca precyzuje, że Harrison miałby na Jazdowie alejkę parkową, która nie ma dziś nazwy. Odchodzi w bok od ul. Johna Lennona.

- Tylko czy rzeczywiście powinniśmy upamiętniać wszystkich Beatlesów po kolei? - pyta Jarosław Zieliński, inny varsavianista z Zespołu Nazewnictwa Miejskiego. - Moim zdaniem ul. Lennona już wystarczy, bo potem może przyjdzie nam jeszcze szukać ulic dla Stonesów.



Wiceburmistrz Śródmieścia nie daje za wygraną. Pociesza się, że specjaliści z Zespołu Nazewnictwa Miejskiego mają tylko głos doradczy. Ostatecznie zdecyduje Rada Warszawy i jej komisja nazewnicza. Od niedawna zasiada w niej partyjny kolega Rzońcy radny Adam Cieciura z SLD. - Poprosiłem go, żeby był w tej sprawie czujny - mówi burmistrz.

Przeczytaj także: Jak Michael Jackson chciał zbudować park rozrywki



Podziel się