Lokatorka ze Śródmieścia uratowana przed eksmisją

Małgorzata Zubik
30.03.2010 aktualizacja: 2010-03-29 21:35
A A A Drukuj
Pani Hanna w mieszkaniu przy Smolnej fot. WOJCIECH SURDZIEL / AG
Po interwencji "Gazety" urzędnicy ze Śródmieścia postanowili, że nie będą eksmitować lokatorki z mieszkania przy Smolnej. Po ponad dwóch latach batalii z kobietą przyznali się, że popełnili błąd
O sprawie pisaliśmy na początku marca. Pani Hanna po śmierci schorowanej mamy, pani Marianny, chciała zgodnie z przepisami nadal wynajmować od miasta mieszkanie komunalne przy Smolnej. Żyła w nim razem z mamą i z dziećmi. Od urzędników usłyszała jednak, że powinna się wynieść. Sprawa trafiła do sądu.

Pracownicy Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami w Śródmieściu twierdzili, że niedługo przed śmiercią starszej pani wypowiedzieli jej umowę najmu. Z powodu zadłużenia. - Dług spłaciłam, w administracji usłyszałam, że wszystko jest w porządku, a wypowiedzenia nigdy nie widziałam - mówiła "Gazecie" pani Hanna.

Jest już po ponad dwóch latach batalii o mieszkanie: w sądach i w urzędach. Urzędników nie przekonały nawet dokumenty, które odkryła przypadkiem, a które poświadczyły jej wersję: nie odebrała od listonosza wypowiedzenia umowy. Na poczcie nie ma też śladu odesłania przesyłki z powrotem do Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami.

Gdy "Gazeta" wytknęła te nieścisłości urzędnikom, ponownie przetrząsnęli teczki z dokumentami. Efekt? - Po dogłębnej analizie anulowaliśmy wypowiedzenie umowy najmu lokalu pani Mariannie - odpowiada Rafał Chromiński, rzecznik ZGN. - Należy uznać, że wypowiedzenie umowy nigdy nie nastąpiło i miała ona tytuł prawny do lokalu.

A to znaczy, że pani Hanna może teraz bez przeszkód podpisać umowę najmu mieszkania - już na swoje nazwisko. Nieszczęsne wypowiedzenie sprzed paru lat nie tylko jej to uniemożliwiało. Spowodowało też, że zamiast zwykłego czynszu administracja naliczała naszej czytelniczce odszkodowanie za to, że zajmowała mieszkanie bez umowy. Co z tą kwestią? Rafał Chromiński zapewnia, że administracja dokona odpowiedniej "korekty" czynszu.

Co o tym finale sprawy myśli pani Hanna? - Czuję się cudownie! - cieszy się. Sprawę mieszkania przypłaciła zdrowiem, a teraz ma nadzieję, że odstawi leki. - Będę jednak zupełnie spokojna dopiero wtedy, gdy podpiszę umowę.

Urzędnicy nie widzą problemu, czekają tylko na uzupełnienie dokumentów.

Przeczytaj także: Awantura obrońców praw lokatorów na sesji rady miasta



Śródmieście

Podziel się