Bike polo - nowy sport miejski podbija Warszawę [Foto]
27.07.2010
aktualizacja: 2010-07-26 21:05
Na niedużym boisku w okolicy pl. Zbawiciela przykuwa uwagę grupa rowerzystów. Jedna ręka na kierownicy, w drugiej - kijek. Na ziemi - nieduża piłka. To warszawscy miłośnicy bike polo
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Odzyskali rower skradziony osiem lat temu (10-09-10, 20:18)
- Chcesz lepszych ścieżek rowerowych? Zabierz głos (03-09-10, 14:22)
- Ty pijesz, oni odprowadzają twój samochód (30-07-10, 12:02)
- Walczyła z ZUS-em 20 lat w sądach. Odzyskała Pałac (29-07-10, 17:21)
- Koniec z autami. Do centrum helikopterem lub rowerem? (21-07-10, 09:00)
- Na rowerze po piwie: wypatrzyło go oko kamery (15-07-10, 13:11)
- Wypożycz rower za darmo w centrum Warszawy (05-07-10, 12:00)
- Dworzec rowerowy na pl. Defilad szybciej niż Muzeum? (03-07-10, 11:00)
SERWISY
Gra podobnie jak w klasycznym polo polega na wbiciu piłki do bramek. Z tym że zawodnicy nie siedzą na koniach, ale na rowerach. Jak twierdzą, każdy bicykl się nadaje, o ile jest bezpieczny - bez ostrych, wystających elementów, z zabezpieczoną kierownicą. Potrzebne są też tzw. młotek (kijek do gry), piłka (najlepiej do street hokeja) i bramki. Mierzą się ze sobą trzyosobowe drużyny.
Dyscyplina znana już na Zachodzie stopniowo zdobywa popularność w dużych miastach Polski. Warszawskich graczy bike polo jest ok. 30. Tworzą grupę Ghettocourt Bike Polo. Z kijków narciarskich i kawałków plastikowych rurek zrobili młotki, z pachołków drogowych - bramki. Spotykają się trzy razy w tygodniu na boisku przy pl. Zbawiciela albo na placu pod Pałacem Młodzieży, gdy latem nie ma tam lodowiska. Zawodników stale przybywa, większość dowiedziała się o grze od znajomych, niektórzy dzięki stronie na Facebooku.
Z alleycatów na boisko
- W bike polo grał kolega. Namawiał mnie z pół roku, zanim zdecydowałem się przyjść - wspomina Kuba, jeden z graczy. - Była zima, śnieg, słabo oświetlone boisko, ale kiedy to zobaczyłem, od razu wiedziałem, że tego dokładnie mi trzeba.
Następny tydzień spędził na składaniu swojego roweru tak, by nadawał się do gry. - I od tego momentu, jak ruszyło, tak trwa nieprzerwanie do dzisiaj - mówi.
Część zawodników o bike polo usłyszała na innych rowerowych imprezach. - Gram od września zeszłego roku. Przyjeżdżałem na alleycaty [zawody kurierów rowerowych w ruchu miejskim], znajomy powiedział, żebym wpadł na polo. Zajawka włączyła mi się momentalnie - opowiada jeden z zawodników znany jako Herrdoktor.
Najmłodszy gracz Antek Zakrzewski ma 15 lat. Większość już pracuje. Niektórzy to kurierzy rowerowi uważani za prekursorów bike polo w Polsce. Są też przedstawiciele najróżniejszych zawodów. Herrdoktor to grafik, Wojtek zajmuje się fotografią, Kuba pracuje w dużej firmie finansowej.
Kuba: - Dla mnie bike polo jest lekarstwem na stres. Pozwala oderwać się od codzienności. Na pewno nie zabijam w ten sposób wolnego czasu, bo zawsze mam go za mało.
Chociaż motywy gry są różne, wszystkich łączy wspólna pasja, czyli rower. - Nie wyobrażam sobie dnia bez roweru, a bike polo sprawia mi niesamowitą frajdę - przyznaje Wojtek.
Marzą o superboisku
W ekipie są też dziewczyny, m.in. Sabrina, która trenuje kolarstwo torowe. - Gra jest szybka, pełna adrenaliny, wymaga dużego wyczucia roweru, równowagi, umiejętności manewrowania i odwagi. Do tego szybkie sprinty. To lubię! - wyznaje.
Zawodnikom niestraszna jest duża liczba urazów. Łatwo tu bowiem o upadek. Gdy pytam o kontuzje, jeden przez drugiego zaczynają mi pokazywać obtarcia i siniaki.
To jednak nie one są główną zmorą graczy, ale brak odpowiednich warunków do gry. - W innych krajach są boiska z bandami [zabezpieczają przed wypadnięciem piłki poza boisko] i oświetleniem, żeby można było grać w nocy - podkreśla Sabrina. - Takie boiska mają też w Krakowie i Poznaniu.
Tymczasem w Warszawie jedyne, co udało się wywalczyć zawodnikom, to działające latarnie przy boisku. Wciąż mają jeden cel. - Zorganizować boisko do bike polo z prawdziwego zdarzenia. Wierzymy, że kiedyś się uda. W innych miastach władze poważnie potraktowały ten sport. Umożliwiły grę w dobrych warunkach, łącznie z organizowaniem gier turniejowych - zauważa Kuba.
Warszawscy gracze, choć nie mają na razie gdzie trenować, jeżdżą na zawody. Brali udział w Mistrzostwach Europy Kurierów Rowerowych w Budapeszcie, w sierpniu wybierają się na Mistrzostwa Świata w Bike Polo w Berlinie.
Dyscyplina znana już na Zachodzie stopniowo zdobywa popularność w dużych miastach Polski. Warszawskich graczy bike polo jest ok. 30. Tworzą grupę Ghettocourt Bike Polo. Z kijków narciarskich i kawałków plastikowych rurek zrobili młotki, z pachołków drogowych - bramki. Spotykają się trzy razy w tygodniu na boisku przy pl. Zbawiciela albo na placu pod Pałacem Młodzieży, gdy latem nie ma tam lodowiska. Zawodników stale przybywa, większość dowiedziała się o grze od znajomych, niektórzy dzięki stronie na Facebooku.
Z alleycatów na boisko
- W bike polo grał kolega. Namawiał mnie z pół roku, zanim zdecydowałem się przyjść - wspomina Kuba, jeden z graczy. - Była zima, śnieg, słabo oświetlone boisko, ale kiedy to zobaczyłem, od razu wiedziałem, że tego dokładnie mi trzeba.
Następny tydzień spędził na składaniu swojego roweru tak, by nadawał się do gry. - I od tego momentu, jak ruszyło, tak trwa nieprzerwanie do dzisiaj - mówi.
Część zawodników o bike polo usłyszała na innych rowerowych imprezach. - Gram od września zeszłego roku. Przyjeżdżałem na alleycaty [zawody kurierów rowerowych w ruchu miejskim], znajomy powiedział, żebym wpadł na polo. Zajawka włączyła mi się momentalnie - opowiada jeden z zawodników znany jako Herrdoktor.
Najmłodszy gracz Antek Zakrzewski ma 15 lat. Większość już pracuje. Niektórzy to kurierzy rowerowi uważani za prekursorów bike polo w Polsce. Są też przedstawiciele najróżniejszych zawodów. Herrdoktor to grafik, Wojtek zajmuje się fotografią, Kuba pracuje w dużej firmie finansowej.
Kuba: - Dla mnie bike polo jest lekarstwem na stres. Pozwala oderwać się od codzienności. Na pewno nie zabijam w ten sposób wolnego czasu, bo zawsze mam go za mało.
Chociaż motywy gry są różne, wszystkich łączy wspólna pasja, czyli rower. - Nie wyobrażam sobie dnia bez roweru, a bike polo sprawia mi niesamowitą frajdę - przyznaje Wojtek.
Marzą o superboisku
W ekipie są też dziewczyny, m.in. Sabrina, która trenuje kolarstwo torowe. - Gra jest szybka, pełna adrenaliny, wymaga dużego wyczucia roweru, równowagi, umiejętności manewrowania i odwagi. Do tego szybkie sprinty. To lubię! - wyznaje.
Zawodnikom niestraszna jest duża liczba urazów. Łatwo tu bowiem o upadek. Gdy pytam o kontuzje, jeden przez drugiego zaczynają mi pokazywać obtarcia i siniaki.
To jednak nie one są główną zmorą graczy, ale brak odpowiednich warunków do gry. - W innych krajach są boiska z bandami [zabezpieczają przed wypadnięciem piłki poza boisko] i oświetleniem, żeby można było grać w nocy - podkreśla Sabrina. - Takie boiska mają też w Krakowie i Poznaniu.
Tymczasem w Warszawie jedyne, co udało się wywalczyć zawodnikom, to działające latarnie przy boisku. Wciąż mają jeden cel. - Zorganizować boisko do bike polo z prawdziwego zdarzenia. Wierzymy, że kiedyś się uda. W innych miastach władze poważnie potraktowały ten sport. Umożliwiły grę w dobrych warunkach, łącznie z organizowaniem gier turniejowych - zauważa Kuba.
Warszawscy gracze, choć nie mają na razie gdzie trenować, jeżdżą na zawody. Brali udział w Mistrzostwach Europy Kurierów Rowerowych w Budapeszcie, w sierpniu wybierają się na Mistrzostwa Świata w Bike Polo w Berlinie.
-
Gralem w to 20 lat lemu...
lord.wiader
04.08.10, 12:18
Rower zwal sie Jubilat a pilka byla do nogi. Gdzie moge sie zglosic poodszkodowanie z tytulu zlamania patentu?»
-
Re: Bike polo - nowy sport miejski podbija Warsza
grego-riuss
04.08.10, 12:51
buhahaha w piłkę to byle pierwszy z brzegu wyżelowany dresik gra»
-
Bike polo - sport miejski
qavtan
04.08.11, 13:29
To jest odmiana Bike Polo z angielska 'hardcourt' czyli na twardej nawierzchni, dlatego właśnie korzysta się z boisk betonowych/asfaltowych.W Bike Polo amatorsko można grać na każdym rowerze»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







odtwórz
odtwórz
