Skutery opanowały Warszawę. "Lepsze od motocykli"
28.08.2010
aktualizacja: 2010-08-27 18:47
Dennis Hilster: - Skuter daje wolność, radość życia. Przestaje się na nim myśleć o codzienności. Umysł zajmuje odczuwanie wrażeń. Jacek Gadomski: - To doskonała siatka na zakupy z silnikiem
ZOBACZ TAKŻE
- Spartanie z Warszawy u progu pierwszej ligi (07-08-10, 15:00)
- Projekt warszawiak: stare piosenki w klubowym brzmieniu (04-01-11, 22:00)
- Kobiety żądne ostrej jazdy - w błocie i po wertepach (15-05-10, 16:00)
- Co kobiety pcha na tory? Poznaj warszawskie tramwajarki (11-09-10, 14:00)
- "Warszawskie szemrane klimaty wcale się nie skończyły" (19-02-10, 12:00)
- Poznaniak, którego zarajcowała Warszawa (29-01-10, 11:00)
- Warszawscy hiphopowcy: dużo śpiewamy o hajsie (17-10-10, 09:41)
- Fani "Rancza" pielgrzymują do Wilkowyj, czyli Jeruzala (04-09-10, 16:00)
- Obcokrajowcy tanecznym krokiem zakończyli kurs polskiego (28-08-10, 18:00)
- Dziś i jutro gwiazdy grają na Służewcu (28-08-10, 09:00)
- Golf wcale nie jest dla snobów (18-09-09, 14:48)
Salon ze skuterami firmy Vespa przy Szpitalnej 8. Przed witryną stoją trzy nowe modele. W środku kilka innych. Wyglądają ślicznie. Lśnią pięknym lakierem i chromem. Na półkach stylowe kaski. Można poczuć się jak na południu Europy. Tym bardziej że ulicą co chwila śmigają skutery. Na jednym z nich dwóch mężczyzn w koszulach i spodniach w kancik. - O, chłopaki z włoskiej ambasady - mówi Dennis Hilster, właściciel sklepu.
Do Warszawy przyjechał z Amsterdamu sześć lat temu. Na początku próbował jeździć po Warszawie samochodem. Szybko przesiadł się na vespę. Pomysł ze sklepem był strzałem w dziesiątkę. Co roku sprzedaż wzrasta o 50 proc. - Po Warszawie jeździ się skuterem tak samo jak po Amsterdamie czy Berlinie - twierdzi. - Prawy hamulec hamuje przód, lewy tył. Tak jak w rowerze. To nie jest maszyna do szybkiej jazdy. Skuter to styl życia. Jeżeli wsiadasz do samochodu, to przesiadasz się z kanapy przed telewizorem na kanapę przed szybą. Wszystko sprowadza się do tego, żeby dotrzeć z punktu A do punktu B. Skuter daje wolność. Czasami też adrenalinę, bo szybko zaczyna się na nim czuć szybkość. Kolejny plus: łatwo ominąć korki.
"Kusy" od sześciu lat rozwozi skuterem pizzę. Najdłużej w Śródmieściu. - Albo jechałem do klienta w korku, albo wracałem w korku, albo korek był w obie strony. Nerwowa robota, oczy dookoła głowy, poczucie zagrożenia, wariaci kierowcy. Ludzie spieszą się, trąbią, nie przestrzegają przepisów. Jadę przez skrzyżowanie, pani w samochodzie wymusza pierwszeństwo, ja jej zwracam uwagę, a ona na to, że trąbiła na gołębie - opowiada. - Gdyby nie moja rozwaga, wiele razy bym się wbił w samochód nadjeżdżający z ulicy podporządkowanej. Dla ciebie każde zaczepienie, choćby o lusterko samochodu, jest groźne, a dla niego to drobiazg. On ma zniszczoną karoserię, a ty leżysz na glebie.
Kusy wywalił się na skuterze wiele razy. Raz złamał obojczyk. Po rekonwalescencji wrócił do pracy: - Uwielbiam jazdę skuterem. Cieszy mnie dźwięk motoru. Czuję się niezależny.
Jacek Gadomski, dziennikarz piszący o motocyklach i skuterach: - Skuter nie da tej radości z jazdy co motocykl. Ale wolę nim jeździć, bo praktycznością bije na głowę każdy motocykl. To doskonała siatka na zakupy połączona z silnikiem.
Darek Janc codziennie dojeżdża do pracy z Zielonki na Czerniaków. Małym skuterem o pojemności 50 cm sześc. Wygląda malowniczo. Długa broda wystająca spod kasku rozwiewa mu się na boki. Gdy robi się chłodno, zakłada grube warstwy ciepłego ubrania. - Wygląda to trochę tak, jakbym jechał na świni, bo skuter pode mną ginie - śmieje się Darek. I dodaje: - Jazda skuterem jest mniej zobowiązująca. Niepotrzebny jest specjalny strój. Po prostu się wsiada i jedzie. Jechaliśmy kiedyś z przyjaciółmi na skuterach przy wale wiślanym. Czuliśmy zapachy, mieliśmy poczucie kontaktu z naturą. Na motocyklu tego nie czułem.
Do Warszawy przyjechał z Amsterdamu sześć lat temu. Na początku próbował jeździć po Warszawie samochodem. Szybko przesiadł się na vespę. Pomysł ze sklepem był strzałem w dziesiątkę. Co roku sprzedaż wzrasta o 50 proc. - Po Warszawie jeździ się skuterem tak samo jak po Amsterdamie czy Berlinie - twierdzi. - Prawy hamulec hamuje przód, lewy tył. Tak jak w rowerze. To nie jest maszyna do szybkiej jazdy. Skuter to styl życia. Jeżeli wsiadasz do samochodu, to przesiadasz się z kanapy przed telewizorem na kanapę przed szybą. Wszystko sprowadza się do tego, żeby dotrzeć z punktu A do punktu B. Skuter daje wolność. Czasami też adrenalinę, bo szybko zaczyna się na nim czuć szybkość. Kolejny plus: łatwo ominąć korki.
"Kusy" od sześciu lat rozwozi skuterem pizzę. Najdłużej w Śródmieściu. - Albo jechałem do klienta w korku, albo wracałem w korku, albo korek był w obie strony. Nerwowa robota, oczy dookoła głowy, poczucie zagrożenia, wariaci kierowcy. Ludzie spieszą się, trąbią, nie przestrzegają przepisów. Jadę przez skrzyżowanie, pani w samochodzie wymusza pierwszeństwo, ja jej zwracam uwagę, a ona na to, że trąbiła na gołębie - opowiada. - Gdyby nie moja rozwaga, wiele razy bym się wbił w samochód nadjeżdżający z ulicy podporządkowanej. Dla ciebie każde zaczepienie, choćby o lusterko samochodu, jest groźne, a dla niego to drobiazg. On ma zniszczoną karoserię, a ty leżysz na glebie.
Kusy wywalił się na skuterze wiele razy. Raz złamał obojczyk. Po rekonwalescencji wrócił do pracy: - Uwielbiam jazdę skuterem. Cieszy mnie dźwięk motoru. Czuję się niezależny.
Jacek Gadomski, dziennikarz piszący o motocyklach i skuterach: - Skuter nie da tej radości z jazdy co motocykl. Ale wolę nim jeździć, bo praktycznością bije na głowę każdy motocykl. To doskonała siatka na zakupy połączona z silnikiem.
Darek Janc codziennie dojeżdża do pracy z Zielonki na Czerniaków. Małym skuterem o pojemności 50 cm sześc. Wygląda malowniczo. Długa broda wystająca spod kasku rozwiewa mu się na boki. Gdy robi się chłodno, zakłada grube warstwy ciepłego ubrania. - Wygląda to trochę tak, jakbym jechał na świni, bo skuter pode mną ginie - śmieje się Darek. I dodaje: - Jazda skuterem jest mniej zobowiązująca. Niepotrzebny jest specjalny strój. Po prostu się wsiada i jedzie. Jechaliśmy kiedyś z przyjaciółmi na skuterach przy wale wiślanym. Czuliśmy zapachy, mieliśmy poczucie kontaktu z naturą. Na motocyklu tego nie czułem.
-
"Lepsze od motocykli"?
dorsai68
29.08.10, 00:02
Jakiś dowód na tę tezę? Argument "to modne" raczej mnie nie przekona. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- `ż nie`ż yca parali`ż uje miasto. Dzie`ż w Warszawie [NA `ż YWO]
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie
- O męża najłatwiej w Rembertowie. O dziecko w Wilanowie
- Śnieg ma sypać cały dzień. Spadnie nawet 15 cm
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Nowy zabytek w Warszawie. Wybitne dzieło socrealizmu
- PolskiBus na lotnisko w Berlinie
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]









