Skutery opanowały Warszawę. "Lepsze od motocykli"

Alex Kłoś
28.08.2010 aktualizacja: 2010-08-27 18:47
A A A Drukuj
Jacek Gradomski testuje skuter Adams JL 125T-10. Prywatnie jest posiadaczem Magnusa Aquila 125. Kupił go mając już motocykl ze względu na praktyczność skutera Fot. S3awomir Kaminski / AG
  • Darek Janc na swojej Lambrettcie TV 175. Rocznik 1965. Darek jest
kolekcjonerem. Kiedyś zbierał samochody, a nawet ciężarówki! Ostatecznie zdecydował się na skutery. Ma ich 11. To jeden z ciekawszych okazów.
Kupił go w 2003 r.
  • NSJ - Najmniejszy Serwis Jednośladów przy Połczyńskiej
  • Justyna Szułakiewicz (z przodu) i Aneta Stępniewska. Justyna wiele razy jeździła już skuterem, ale zawsze z tyłu. - Lubię taką jazdę, to wielka przyjemność, po prostu
wolność. Owszem jest ryzyko, ale skuter to adrenalina. Aneta z Mokotowa wkrótce startuje ze sklepem w Centrum. Chce kupić skuter. Do pracy będzie miała rzut beretem
  • DJ Maceo na skuterze
Dennis Hilster: - Skuter daje wolność, radość życia. Przestaje się na nim myśleć o codzienności. Umysł zajmuje odczuwanie wrażeń. Jacek Gadomski: - To doskonała siatka na zakupy z silnikiem
SERWISY
Salon ze skuterami firmy Vespa przy Szpitalnej 8. Przed witryną stoją trzy nowe modele. W środku kilka innych. Wyglądają ślicznie. Lśnią pięknym lakierem i chromem. Na półkach stylowe kaski. Można poczuć się jak na południu Europy. Tym bardziej że ulicą co chwila śmigają skutery. Na jednym z nich dwóch mężczyzn w koszulach i spodniach w kancik. - O, chłopaki z włoskiej ambasady - mówi Dennis Hilster, właściciel sklepu.

Do Warszawy przyjechał z Amsterdamu sześć lat temu. Na początku próbował jeździć po Warszawie samochodem. Szybko przesiadł się na vespę. Pomysł ze sklepem był strzałem w dziesiątkę. Co roku sprzedaż wzrasta o 50 proc. - Po Warszawie jeździ się skuterem tak samo jak po Amsterdamie czy Berlinie - twierdzi. - Prawy hamulec hamuje przód, lewy tył. Tak jak w rowerze. To nie jest maszyna do szybkiej jazdy. Skuter to styl życia. Jeżeli wsiadasz do samochodu, to przesiadasz się z kanapy przed telewizorem na kanapę przed szybą. Wszystko sprowadza się do tego, żeby dotrzeć z punktu A do punktu B. Skuter daje wolność. Czasami też adrenalinę, bo szybko zaczyna się na nim czuć szybkość. Kolejny plus: łatwo ominąć korki.

"Kusy" od sześciu lat rozwozi skuterem pizzę. Najdłużej w Śródmieściu. - Albo jechałem do klienta w korku, albo wracałem w korku, albo korek był w obie strony. Nerwowa robota, oczy dookoła głowy, poczucie zagrożenia, wariaci kierowcy. Ludzie spieszą się, trąbią, nie przestrzegają przepisów. Jadę przez skrzyżowanie, pani w samochodzie wymusza pierwszeństwo, ja jej zwracam uwagę, a ona na to, że trąbiła na gołębie - opowiada. - Gdyby nie moja rozwaga, wiele razy bym się wbił w samochód nadjeżdżający z ulicy podporządkowanej. Dla ciebie każde zaczepienie, choćby o lusterko samochodu, jest groźne, a dla niego to drobiazg. On ma zniszczoną karoserię, a ty leżysz na glebie.

Kusy wywalił się na skuterze wiele razy. Raz złamał obojczyk. Po rekonwalescencji wrócił do pracy: - Uwielbiam jazdę skuterem. Cieszy mnie dźwięk motoru. Czuję się niezależny.

Jacek Gadomski, dziennikarz piszący o motocyklach i skuterach: - Skuter nie da tej radości z jazdy co motocykl. Ale wolę nim jeździć, bo praktycznością bije na głowę każdy motocykl. To doskonała siatka na zakupy połączona z silnikiem.

Darek Janc codziennie dojeżdża do pracy z Zielonki na Czerniaków. Małym skuterem o pojemności 50 cm sześc. Wygląda malowniczo. Długa broda wystająca spod kasku rozwiewa mu się na boki. Gdy robi się chłodno, zakłada grube warstwy ciepłego ubrania. - Wygląda to trochę tak, jakbym jechał na świni, bo skuter pode mną ginie - śmieje się Darek. I dodaje: - Jazda skuterem jest mniej zobowiązująca. Niepotrzebny jest specjalny strój. Po prostu się wsiada i jedzie. Jechaliśmy kiedyś z przyjaciółmi na skuterach przy wale wiślanym. Czuliśmy zapachy, mieliśmy poczucie kontaktu z naturą. Na motocyklu tego nie czułem.

Podziel się

  • "Lepsze od motocykli"? dorsai68 29.08.10, 00:02

    Jakiś dowód na tę tezę? Argument "to modne" raczej mnie nie przekona. »