Urzędnicy pytają się Rosji, czy mogą przenieść pomnik
02.10.2010
aktualizacja: 2010-10-02 12:06
PiS zaniepokojony kulisami przenosin pomnika Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni: operację mają poprzedzić konsultacje z Moskwą. - To dowód na lokajstwo Platformy - komentują działacze partii Kaczyńskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Ponad 250-letnia rzeźba zniszczona przez ciężarówkę (02-10-10, 18:00)
- Warszawa potrzebuje ponad tysiąc rachmistrzów (19-12-10, 23:00)
- Słynny praski pomnik zniknie. Na kilka lat (06-11-10, 09:00)
- Sposób na podwyżkę: masowe odwołania. SKO nie nadąża (15-10-10, 10:00)
- Budowa metra wznowiona pod nadzorem archeologa (05-10-10, 15:17)
- PO wycina z list społeczników. A kogo promuje? (04-10-10, 10:00)
- Nowy pomnik: Powstańcy przepraszają warszawiaków (03-10-10, 16:19)
- PiS chce wysadzić w powietrze pomnik "czterech śpiących" (27-02-10, 09:00)
- Kompromis na Pradze: zebry zostają, przejścia powstaną (01-02-10, 08:00)
- Praga walczy o plac Wileński przyjazny pieszym (21-11-09, 17:00)
Praskich "czterech śpiących" trzeba przenieść z Targowej, bo przeszkadzają w budowie II linii metra. Pomnik miałby stanąć kilkadziesiąt metrów dalej i sąsiadować z cerkwią. Sprawa przenosin nie jest prosta. Obok ustaleń technicznych jest też według PiS polityka międzynarodowa.
Wewnętrzna sprawa Polski
Tematem Rosji i pomnika zainteresowała się Olga Johann, PiS-owska wiceprzewodnicząca rady Warszawy. - W telewizji urzędnik miejski sam przyznał, że jednym z problemów budowy II nitki metra są przenosiny "czterech śpiących" uzależnione od Federacji Rosyjskiej, do której poszło zapytanie o zgodę - opowiada nam.
Ta wypowiedź mocno radną zdziwiła, bo jeszcze nie słyszała o podobnych praktykach. - Przecież "czterej śpiący" to nasz pomnik, na naszym terenie - mówi nam radna. Zdecydowała się dogłębnie zbadać problem. Dowiedzieć się od urzędników Hanny Gronkiewicz-Waltz (PO): "co właściwie Rosjanie mają do polskich pomników?"
Radna Johann nie jest jedyną w PiS, którą niepokoi międzynarodowa procedura przenosin pomnika Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni. Temat był omawiany w PiS-owskich ławach.
- Rozmawialiśmy. Sprawa jest dziwna - komentuje radny Paweł Terlecki, kolega klubowy wiceprzewodniczącej Johann. On także w politykę historyczną jest zaangażowany. Wprawdzie - jak sam przyznaje - dotąd działał na "kierunku niemieckim" (walczył o upamiętnienie ofiar obozu KL Warschau), ale w sprawie "czterech śpiących" też ma coś do powiedzenia.
- Stołeczni samorządowcy, którzy chcą zbudować metro w Warszawie, są uzależnieni od opinii Federacji Rosyjskiej? - pyta. - Przecież chodzi o proste przenosiny, wewnętrzną sprawę naszego państwa.
- Konsultacje dyplomatyczne wokół pomnika to uprawianie rosyjskiej polityki historycznej w Warszawie. Dowód na lokajstwo rządzącej PO - ocenia radny Telecki.
Moskwa myśli
Dzwonimy do ambasady Rosji. - To prawda. Strona rosyjska dostała list w sprawie przeniesienia pomnika - dowiadujemy się tam nieoficjalnie. - Na razie jest rozpatrywany przez Moskwę. Oficjalnego stanowiska jeszcze nie ma.
Ustalamy dalej. Jak się okazuje, kilka miesięcy temu pismo w sprawie pomnika wystosowała do rosyjskiej ambasady Rada Ochrony Miejsc Pamięci Walk i Męczeństwa.
Prosił o to stołeczny ratusz. Adam Siwek, naczelnik wydziału krajowego Rady, zapewnia, że procedura między Warszawą a Moskwą, ma podstawę prawną. - To umowa rządu polskiego z Federacją Rosyjską z 1996 r. - mówi. - Dokument zobowiązuje nas do konsultacji takich zamierzeń jak przeniesienie czy zmiany pomników. Ten monument, pierwszy pomnik braterstwa broni, jest w wykazie obiektów załączonych do umowy. Miasto nie miało innego wyjścia, jak zwrócić się do Rady - kwituje.
Bezczelna aneksja cokołu
Informacje z ambasady i Rady Ochrony nie uspokajają nastrojów w PiS. - Nadal jestem zdziwiona. Nie słyszałam o takiej umowie - komentuje radna Johann. - Skoro istnieje, to chcę ją zobaczyć. Poznać szczegóły, dostać listę pomników - wylicza.
Olga Johann chce także odpowiedzi na pytanie: czy podobne umowy "obowiązują na całym świecie"? - Jeśli tak, więcej się w tej sprawie nie odzywam, gorzej, jeśli jesteśmy jedynymi, którzy złożyli takie deklaracje Rosji - mówi i zapowiada tropienie tematu. Błyskawicznie śledztwo przeprowadził Paweł Terlecki. - To wszystko słynne półprawdy Platformy - mówi. - Traktat z 1994 r., czyli podstawowy dokument obowiązujący między naszymi państwami, mówi jedynie o konsultacjach przy przenosinach cmentarzy oraz miejsc pochówku - zapewnia. - Nie ma słowa o pomnikach. A szczególnie takich, którego cokół przeznaczony dla bohatera Bitwy Warszawskiej ks. Ignacego Skorupki został bezczelnie zaanektowany pod "braterstwo".
Wewnętrzna sprawa Polski
Tematem Rosji i pomnika zainteresowała się Olga Johann, PiS-owska wiceprzewodnicząca rady Warszawy. - W telewizji urzędnik miejski sam przyznał, że jednym z problemów budowy II nitki metra są przenosiny "czterech śpiących" uzależnione od Federacji Rosyjskiej, do której poszło zapytanie o zgodę - opowiada nam.
Ta wypowiedź mocno radną zdziwiła, bo jeszcze nie słyszała o podobnych praktykach. - Przecież "czterej śpiący" to nasz pomnik, na naszym terenie - mówi nam radna. Zdecydowała się dogłębnie zbadać problem. Dowiedzieć się od urzędników Hanny Gronkiewicz-Waltz (PO): "co właściwie Rosjanie mają do polskich pomników?"
Radna Johann nie jest jedyną w PiS, którą niepokoi międzynarodowa procedura przenosin pomnika Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni. Temat był omawiany w PiS-owskich ławach.
- Rozmawialiśmy. Sprawa jest dziwna - komentuje radny Paweł Terlecki, kolega klubowy wiceprzewodniczącej Johann. On także w politykę historyczną jest zaangażowany. Wprawdzie - jak sam przyznaje - dotąd działał na "kierunku niemieckim" (walczył o upamiętnienie ofiar obozu KL Warschau), ale w sprawie "czterech śpiących" też ma coś do powiedzenia.
- Stołeczni samorządowcy, którzy chcą zbudować metro w Warszawie, są uzależnieni od opinii Federacji Rosyjskiej? - pyta. - Przecież chodzi o proste przenosiny, wewnętrzną sprawę naszego państwa.
- Konsultacje dyplomatyczne wokół pomnika to uprawianie rosyjskiej polityki historycznej w Warszawie. Dowód na lokajstwo rządzącej PO - ocenia radny Telecki.
Moskwa myśli
Dzwonimy do ambasady Rosji. - To prawda. Strona rosyjska dostała list w sprawie przeniesienia pomnika - dowiadujemy się tam nieoficjalnie. - Na razie jest rozpatrywany przez Moskwę. Oficjalnego stanowiska jeszcze nie ma.
Ustalamy dalej. Jak się okazuje, kilka miesięcy temu pismo w sprawie pomnika wystosowała do rosyjskiej ambasady Rada Ochrony Miejsc Pamięci Walk i Męczeństwa.
Prosił o to stołeczny ratusz. Adam Siwek, naczelnik wydziału krajowego Rady, zapewnia, że procedura między Warszawą a Moskwą, ma podstawę prawną. - To umowa rządu polskiego z Federacją Rosyjską z 1996 r. - mówi. - Dokument zobowiązuje nas do konsultacji takich zamierzeń jak przeniesienie czy zmiany pomników. Ten monument, pierwszy pomnik braterstwa broni, jest w wykazie obiektów załączonych do umowy. Miasto nie miało innego wyjścia, jak zwrócić się do Rady - kwituje.
Bezczelna aneksja cokołu
Informacje z ambasady i Rady Ochrony nie uspokajają nastrojów w PiS. - Nadal jestem zdziwiona. Nie słyszałam o takiej umowie - komentuje radna Johann. - Skoro istnieje, to chcę ją zobaczyć. Poznać szczegóły, dostać listę pomników - wylicza.
Olga Johann chce także odpowiedzi na pytanie: czy podobne umowy "obowiązują na całym świecie"? - Jeśli tak, więcej się w tej sprawie nie odzywam, gorzej, jeśli jesteśmy jedynymi, którzy złożyli takie deklaracje Rosji - mówi i zapowiada tropienie tematu. Błyskawicznie śledztwo przeprowadził Paweł Terlecki. - To wszystko słynne półprawdy Platformy - mówi. - Traktat z 1994 r., czyli podstawowy dokument obowiązujący między naszymi państwami, mówi jedynie o konsultacjach przy przenosinach cmentarzy oraz miejsc pochówku - zapewnia. - Nie ma słowa o pomnikach. A szczególnie takich, którego cokół przeznaczony dla bohatera Bitwy Warszawskiej ks. Ignacego Skorupki został bezczelnie zaanektowany pod "braterstwo".
-
Urzędnicy pytają się Rosji, czy mogą przenieść ...
hannah24
02.10.10, 13:01
Umowa z 96 r. czy traktat z 94r? Panie autorki mogłyby się nieco wysilić, pogrzebać w dokumentach, popytać i same odpowiedzieć na pytania stawiane w artykule. Mniej insynuacji, a więcej »
-
Idą wybory
sanmartino
02.10.10, 15:04
Abstrahując już od nazw i dat zawarcia aktów prawa międzynarodowego obowiązujących między Polską i Rosją, których radni i urzędnicy ewidentnie nie znają, a redakcja Wyborczej nie »
-
'się' jest zaimkiem zwrotnym
jot9
03.10.10, 13:51
Albo pytają się, albo kogoś innego. Przecież nie można "przekonać się kogoś", nie można "ubrać się kogoś", nie można "pomalować się kogoś" itd. Publicznie wypowiadane "pytam się" ma sens, »
Najczęściej czytane24 htydzień
- A2 pod Warszawą ciut dłuższa. Odcinek D otwarty!
- Poniedziałek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Stara fabryka lśni po przebudowie. Poznaj Soho
- Wyrwa w jezdni przy budowie metra. Towarowa zamknięta
- Satyrycy śmieją się z Euro. Zobacz najlepsze rysunki
- Zamknęli kolejny kawałek Marszałkowskiej. Na 5 tygodni
- Wypadek na Puławskiej. Trzy rozbite auta
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Środa na ulicach Warszawy [23.05.2012]





