Wywiad z Gronkiewicz-Waltz: mam bardzo kobiecy program
26.10.2010
aktualizacja: 2010-10-25 18:40
Fot. Wojciech Olku?nik / Agencja Gazeta
Rozmowa z prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz, która stara się o wybór na następną kadencję.
ZOBACZ TAKŻE
- Sondaż Gazety: Gronkiewicz-Waltz wygra w I turze? (04-11-10, 08:00)
- Następny niepokorny w PO - wyleciał z list wyborczych (26-10-10, 09:00)
- Olejniczak już oficjalnie kandyduje: "będzie kolorowo" (25-10-10, 16:34)
- Bielecki: "Ja mam inny zegarek niż Gronkiewicz-Waltz. Mój pokazuje obiektywny czas" (25-10-10, 08:08)
- PiS ujawnił liderów list w Warszawie i na Mazowszu. (25-10-10, 05:00)
- Czy lokalna kampania wyborcza musi być poważna? (25-10-10, 05:00)
- Bielecki o Ursynowie: poszerzmy ulice i budujmy szpital (24-10-10, 14:40)
- Gronkiewicz-Waltz: chcę przybliżać Warszawę do Wisły (23-10-10, 14:40)
SERWISY
"Gazeta": Zaczniemy tak: czy pani jest w stanie wymienić przełomowe momenty swojej prezydentury?
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Inwestycyjne to zakończenie pierwszej linii metra, rozpoczęcie budowy drugiej linii i mostu Północnego, uratowanie projektu modernizacji Czajki. Inne momenty przełomowe? Choćby ten ostatni, czyli Warszawa w finale konkursu Europejska Stolica Kultury. Może też usunięcie kupców i rozbiórka hali KDT, choć przełomem nazywają to tylko niektórzy, mnie samej ta sprawa tak się nie kojarzy.
Nam owszem.
- Czułam to, w tej sprawie bacznie mnie obserwowaliście (śmiech)...
To był przełom, bo nigdy wcześniej nie zaistniała pani tak mocno w mediach w związku z pełnionym przez siebie urzędem. Pojawiły się nawet porównania do Margaret Thatcher. Jako pierwszy z prezydentów odważyła się pani usunąć kupców.
- Może trudno w to wierzyć, ale nigdy nie marzyłam, by w ten sposób zaistnieć. Naprawdę. Zanim rozegrała się spektakularna bitwa w centrum, byłam gotowa na ustępstwa. Dziś uważam, że kupcy chcieli tej konfrontacji.
Poza bitwą o KDT to raczej spokojna prezydentura.
- Zapewniam, że spokojna nie jest. Za trafne uważam słowa prezesa NBP Marka Belki, który mówiąc o tworzeniu stabilnego i silnego systemu finansowego i o tym, że najgorzej było w latach 90., porównał mnie z kapitanem "Titanica", który ominął górę lodową.
Pani postrzega się jako kapitan "Titanica", który nie wpadł na skały...
- ...tak, bo ciągle unikam skał i raf, których pełno jest w Warszawie i których pełno było w systemie bankowym.
Pani poprzednik Lech Kaczyński miał zdanie w każdej sprawie i na każdy temat. Nie robił uników, nawet gdy sytuacja była niewygodna. Tłumaczył, że tak postrzega rolę prezydenta wybranego w wyborach bezpośrednich.
- A ja uważam, że nie należy narzucać swoich poglądów innym.
Lubi pani drugi plan?
- Lubię. Wiele spraw udało się załatwić właśnie dzięki spokojowi i dyskrecji. Na przykład można by napisać esej o miesiącach ratowania oczyszczalni Czajka, o zmarnowanej za czasów PiS europejskiej dotacji, o projekcie, który trzeba było reanimować. To są właśnie rzeczy, którymi na co dzień się stresuję.
A w tym wszystkim ważny jest dla pani publiczny wizerunek? Zależy pani na kolejnych zaszczytach, ma pani jakieś ambicje polityczne?
- Ja jestem człowiekiem zadaniowym, skupiam się na realizacji konkretnych celów. Najpierw byłam od "złotówki i banków", teraz jestem od Warszawy.
To gdzie się w tym mieści pani start na prezydenta RP w 1995?
- Wystartowałam, bo nie mogłam pogodzić się z myślą, że Lech Wałęsa przegra. To była konkurencja z kandydatem obozu lewicy. Uważałam, że na taką polityczną zmianę jest za wcześnie.
W trakcie mijającej kadencji pojawiały się kuluarowe informacje, że pani, podobnie jak Lech Kaczyński, będzie chciała sięgnąć po dużą prezydenturę.
- Nie, nigdy tak Warszawy nie traktowałam. Zresztą miałam taką możliwość w ostatnich wyborach. Nie skorzystałam z kilku powodów. Bardzo ważne było zobowiązanie powtórnego startu, które wcześniej złożyłam warszawiakom. Ponadto uważałam, że Bronisław Komorowski jest kandydatem optymalnym. I może jeszcze spostrzeżenie natury ogólnej - rok 2010 to jeszcze nie czas na rządy kobiety przy Krakowskim Przedmieściu.
Hanna Gronkiewicz-Waltz: Inwestycyjne to zakończenie pierwszej linii metra, rozpoczęcie budowy drugiej linii i mostu Północnego, uratowanie projektu modernizacji Czajki. Inne momenty przełomowe? Choćby ten ostatni, czyli Warszawa w finale konkursu Europejska Stolica Kultury. Może też usunięcie kupców i rozbiórka hali KDT, choć przełomem nazywają to tylko niektórzy, mnie samej ta sprawa tak się nie kojarzy.
Nam owszem.
- Czułam to, w tej sprawie bacznie mnie obserwowaliście (śmiech)...
To był przełom, bo nigdy wcześniej nie zaistniała pani tak mocno w mediach w związku z pełnionym przez siebie urzędem. Pojawiły się nawet porównania do Margaret Thatcher. Jako pierwszy z prezydentów odważyła się pani usunąć kupców.
- Może trudno w to wierzyć, ale nigdy nie marzyłam, by w ten sposób zaistnieć. Naprawdę. Zanim rozegrała się spektakularna bitwa w centrum, byłam gotowa na ustępstwa. Dziś uważam, że kupcy chcieli tej konfrontacji.
Poza bitwą o KDT to raczej spokojna prezydentura.
- Zapewniam, że spokojna nie jest. Za trafne uważam słowa prezesa NBP Marka Belki, który mówiąc o tworzeniu stabilnego i silnego systemu finansowego i o tym, że najgorzej było w latach 90., porównał mnie z kapitanem "Titanica", który ominął górę lodową.
Pani postrzega się jako kapitan "Titanica", który nie wpadł na skały...
- ...tak, bo ciągle unikam skał i raf, których pełno jest w Warszawie i których pełno było w systemie bankowym.
Pani poprzednik Lech Kaczyński miał zdanie w każdej sprawie i na każdy temat. Nie robił uników, nawet gdy sytuacja była niewygodna. Tłumaczył, że tak postrzega rolę prezydenta wybranego w wyborach bezpośrednich.
- A ja uważam, że nie należy narzucać swoich poglądów innym.
Lubi pani drugi plan?
- Lubię. Wiele spraw udało się załatwić właśnie dzięki spokojowi i dyskrecji. Na przykład można by napisać esej o miesiącach ratowania oczyszczalni Czajka, o zmarnowanej za czasów PiS europejskiej dotacji, o projekcie, który trzeba było reanimować. To są właśnie rzeczy, którymi na co dzień się stresuję.
A w tym wszystkim ważny jest dla pani publiczny wizerunek? Zależy pani na kolejnych zaszczytach, ma pani jakieś ambicje polityczne?
- Ja jestem człowiekiem zadaniowym, skupiam się na realizacji konkretnych celów. Najpierw byłam od "złotówki i banków", teraz jestem od Warszawy.
To gdzie się w tym mieści pani start na prezydenta RP w 1995?
- Wystartowałam, bo nie mogłam pogodzić się z myślą, że Lech Wałęsa przegra. To była konkurencja z kandydatem obozu lewicy. Uważałam, że na taką polityczną zmianę jest za wcześnie.
W trakcie mijającej kadencji pojawiały się kuluarowe informacje, że pani, podobnie jak Lech Kaczyński, będzie chciała sięgnąć po dużą prezydenturę.
- Nie, nigdy tak Warszawy nie traktowałam. Zresztą miałam taką możliwość w ostatnich wyborach. Nie skorzystałam z kilku powodów. Bardzo ważne było zobowiązanie powtórnego startu, które wcześniej złożyłam warszawiakom. Ponadto uważałam, że Bronisław Komorowski jest kandydatem optymalnym. I może jeszcze spostrzeżenie natury ogólnej - rok 2010 to jeszcze nie czas na rządy kobiety przy Krakowskim Przedmieściu.
-
A co Pani HGW powie na problemy Emilii Plater?
kimm8
26.10.10, 11:55
www.youtube.com/watch?v=czsxbAAlarIo marnotrawieniu czasu i pieniędzy na ul. Emilii Plater»
-
Nie odpowiedziała na pytanie o drugi stadion
stanislaw-z-lodzi
26.10.10, 12:19
Co za bezczelność :((»
-
Wywiad z Gronkiewicz-Waltz: mam bardzo kobiecy ...
kasia-s
30.10.10, 12:05
Bardzo dobry wywiad, rzeczowy, konkretny, pokazujący osiągnięcia dla Warszawy i jej mieszkańców przyszłego (oby) Prezydenta Miasta.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


