Sprawdź, co można kupić na Jarmarku Bożonarodzeniowym
03.12.2010
aktualizacja: 2010-12-03 12:06
Na Rynku Starego Miasta działa już Jarmark Bożonarodzeniowy .
ZOBACZ TAKŻE
- Co kupić na gwiazdkę? Dziadkowie też mieli ten problem (11-12-10, 16:00)
- Zimowy informator. Ważne telefony awaryjne (03-12-10, 20:00)
- Profanacja w katedrze? Katolicy przeciwko jazzmanowi (04-12-10, 11:00)
- Nie lubię tendencji do zbyt wczesnego wprowadzania świątecznej atmosfery przez supermarkety, ale Jarmark to co innego. Przyjemnie jest skręcić z zakorkowanej Świętokrzyskiej i przyjść tu, myśleć o Wigilii, rodzinie i czasie, który spędzimy razem. Nawet jeśli się nic nie kupi, atmosfera tego miejsca skłania do takich ciepłych myśli - mówiła Joanna Rudnicka, która po raz pierwszy w tym roku przyszła na Jarmark Bożonarodzeniowy.
Swoje stragany rozstawili tu sprzedawcy z różnych części Polski.
Jolanta Nowak przyjechała z Rabki, gdzie ma pracownię. W Jarmarku uczestniczy już po raz trzeci. Sprzedaje drewniane zabawki i lampy ozdobione takimi kamieniami jak agat czy cytryn. Ich ceny wahają się od 250 do 5,5 tys. zł. Wpadła też na ciekawy pomysł oprawienia zeszytów: nałożyła na nie stare okładki, dzięki czemu wyglądają jak kilkudziesięcioletnie książki z biblioteki. Jest tu na przykład zeszyt oprawiony w skorowidz dzieł Lenina, kosztuje 45 zł.
Na ciekawy pomysł wpadł sprzedawca Marian "Koszałek". Przy jego stoisku stoją wielkie taczki całe wypełnione zapałkami. Zachęca klientów, pokazując kolorowe opakowania: z ciekawymi zdjęciami, obrazami, rysunkami.
- Można powiedzieć, że jestem zapałczarzem - śmieje się pan Marian. Ma też stoisko, w którym robi świece z wosku pszczelego.
Tuż obok jest stoisko, przy którym można kupić szczęście. Kowal Paweł robi tu podkowy. Sprzedawanie na jarmarkach to tradycja w jego rodzinie. Jego tata ma swoje stanowisko w Krakowie. Najmniejsze "szczęście" kosztuje 20 zł.
W budkach (jest ich kilkanaście) jest duży wybór ozdób świątecznych i ozdób do domu. Ceny są podobne jak w supermarketach. Są ręcznie malowane aniołki, kolczyki, bransoletki i wisiorki (od 20 do 70 zł). Są też szale, czapki czy góralskie kapcie, grube i wełniane - kosztują 30 zł.
Znajdziemy tu miody, nalewki, wędliny, sery, orzechy, chleby. Na pytanie, czy dobre, sprzedawcy chętnie wystawiają tackę ze specjałem, aby potencjalny klient mógł spróbować. 100 g zachwalanych przez sprzedawcę serów austriackich kosztuje 9 zł, a ponadpółmetrowy sękacz - 500 zł. Na duży, okrągły chleb na zakwasie wydamy 20 zł. Podskakujący z zimna i głodu mogą ogrzać się wedlowską czekoladą (11 zł za mały kubeczek) lub zjeść bigos (6 zł za porcję).
- Wpadanie na Jarmark to nasz przedświąteczny zwyczaj od trzech lat. Najpierw chodzimy między stoiskami, oglądamy i zwykle kupujemy coś, co nigdy nam się nie przyda, ale będzie kojarzyło się ze świątecznym czasem. Później idziemy na pierogi. Dziś kupiliśmy kolorowe dzwoneczki - mówili Marta i Bolesław, studenci Politechniki Warszawskiej.
Jarmark Bożonarodzeniowy czynny jest codziennie. W poniedziałki i czwartki od 12 do 20, w piątki i soboty od 12 do 21.30, w niedziele od 12 do 20.
Swoje stragany rozstawili tu sprzedawcy z różnych części Polski.
Jolanta Nowak przyjechała z Rabki, gdzie ma pracownię. W Jarmarku uczestniczy już po raz trzeci. Sprzedaje drewniane zabawki i lampy ozdobione takimi kamieniami jak agat czy cytryn. Ich ceny wahają się od 250 do 5,5 tys. zł. Wpadła też na ciekawy pomysł oprawienia zeszytów: nałożyła na nie stare okładki, dzięki czemu wyglądają jak kilkudziesięcioletnie książki z biblioteki. Jest tu na przykład zeszyt oprawiony w skorowidz dzieł Lenina, kosztuje 45 zł.
Na ciekawy pomysł wpadł sprzedawca Marian "Koszałek". Przy jego stoisku stoją wielkie taczki całe wypełnione zapałkami. Zachęca klientów, pokazując kolorowe opakowania: z ciekawymi zdjęciami, obrazami, rysunkami.
- Można powiedzieć, że jestem zapałczarzem - śmieje się pan Marian. Ma też stoisko, w którym robi świece z wosku pszczelego.
Tuż obok jest stoisko, przy którym można kupić szczęście. Kowal Paweł robi tu podkowy. Sprzedawanie na jarmarkach to tradycja w jego rodzinie. Jego tata ma swoje stanowisko w Krakowie. Najmniejsze "szczęście" kosztuje 20 zł.
W budkach (jest ich kilkanaście) jest duży wybór ozdób świątecznych i ozdób do domu. Ceny są podobne jak w supermarketach. Są ręcznie malowane aniołki, kolczyki, bransoletki i wisiorki (od 20 do 70 zł). Są też szale, czapki czy góralskie kapcie, grube i wełniane - kosztują 30 zł.
Znajdziemy tu miody, nalewki, wędliny, sery, orzechy, chleby. Na pytanie, czy dobre, sprzedawcy chętnie wystawiają tackę ze specjałem, aby potencjalny klient mógł spróbować. 100 g zachwalanych przez sprzedawcę serów austriackich kosztuje 9 zł, a ponadpółmetrowy sękacz - 500 zł. Na duży, okrągły chleb na zakwasie wydamy 20 zł. Podskakujący z zimna i głodu mogą ogrzać się wedlowską czekoladą (11 zł za mały kubeczek) lub zjeść bigos (6 zł za porcję).
- Wpadanie na Jarmark to nasz przedświąteczny zwyczaj od trzech lat. Najpierw chodzimy między stoiskami, oglądamy i zwykle kupujemy coś, co nigdy nam się nie przyda, ale będzie kojarzyło się ze świątecznym czasem. Później idziemy na pierogi. Dziś kupiliśmy kolorowe dzwoneczki - mówili Marta i Bolesław, studenci Politechniki Warszawskiej.
Jarmark Bożonarodzeniowy czynny jest codziennie. W poniedziałki i czwartki od 12 do 20, w piątki i soboty od 12 do 21.30, w niedziele od 12 do 20.
-
Sprawdź, co można kupić na Jarmarku Bożonarodze...
wj_2000
03.12.10, 20:07
"Skręcić ze Świętokrzyskiej"? Gdzie Rzym, a gdzie Krym? A gdzie rynek Starego Miasta? Może ze Świetojerskiej?»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





