Rekordowy skok na bank, i to bez broni! Wpłacił zwykły papier, dostał na konto ponad 4 mln zł

tono
22.02.2012 aktualizacja: 2012-02-22 13:18
A A A Drukuj
Mężczyzna poszukiwany przez policję Fot. policja
  • Mężczyzna poszukiwany przez policję
  • Mężczyzna poszukiwany przez policję
Stołeczna policja poszukuje mężczyzny, który zdaniem mundurowych wyłudził od jednego z banków 4,6 miliona zł. Poszukiwany dokonując wpłaty za pomocą bankowej wrzutni włożył do niej pocięte kawałki papieru, tymczasem bank zaksięgował mu na koncie prawdziwe pieniądze.
Z ustaleń policji wynika, że skok był bardzo dobrze przygotowany. We wrześniu zeszłego roku, posługując się fałszywymi dokumentami i podając za przedsiębiorcę założył sobie w banku konto dla swojej firmy. Wybór typu rachunku był nieprzypadkowy. Przedsiębiorcy mogą bowiem korzystać tzw. wrzutni. Dzięki nim nawet po godzinach pracy banku mogą zostawić w nim gotówkę.

Mężczyzna zadeklarował, że wpłaci w ten sposób około 1,5 mln Euro. Włożył paczkę do wrzutni, a bank nie sprawdzając co jest w środku, zaksięgował mu środki na koncie. Przestępca natychmiast za pieniądze kupił złoto i zniknął. Po otworzeniu paczki okazało się, że jest w niej tylko pocięty papier.

Jak podaje policja mężczyzna, który wyłudził pieniądze ma około 40-45 lat, 175-180 cm wzrostu, ciemne włosy i krępą budowę ciała.

Jeden z największych przekrętów

Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą KSP proszą o kontakt wszystkie osoby, które rozpoznają na prezentowanych zdjęciach mężczyznę lub mają informacje na jego temat. Mundurowi zapewniają, że każdej osobie gwarantują anonimowość. Z prowadzącym postępowanie można się skontaktować pod numerem telefonu (22) 603 54 73, można też dzwonić do sekretariatu wydziału, tel. (22) 603 54 04 lub do najbliższej jednostki policji pod nr 997. Informację można także przesyłać za pośrednictwem poczty elektronicznej na adres: wpg@ksp.waw.pl

To jeden z największych i chyba jeden z bardziej pomysłowych przekrętów bankowych w ostatnich latach. Można go chyba porównać tylko do kradzieży z marca 2010 roku. Wtedy we Wrocławiu mężczyzna podając się za konwojenta pobrał podobną kwotę - 5 mln zł - z Centrum Obsługi Gotówkowej. Kasjerka wydał mu pieniądze, a on zniknął. Do dzisiaj nie udało się go złapać.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy