Nieprzyjazny Ursus

Magda Kłodecka
03.11.2008 aktualizacja: 2008-11-03 23:12
A A A Drukuj
Na stronie internetowej urzędu Ursusa zaraz po jej otwarciu wyświetlają się dwa ważne znaki. Jeden informuje o tym, że jest to miejsce przyjazne dla osób niesłyszących. Drugi zaświadcza o przyznaniu urzędowi certyfikatu ISO 9001, który gwarantuje m.in. "tworzenie przyjaznej atmosfery obsługi oraz likwidowanie wszelkich barier w kontaktach pomiędzy Klientem a Urzędem".
Pan R., mieszkaniec Ursusa, o istnieniu tych znaczków nie wiedział, bo z internetu nie korzysta. Ma prawie 80 lat i prawie nie widzi, a do urzędu zaprowadziła go konieczność uzyskania jednego zaświadczenia. Na miejscu okazało się, że aby dostać zaświadczenie, musi wypełnić druczek: imię, nazwisko, adres i trzy słowa określające, czego zaświadczenie ma dotyczyć. Podstawowe informacje i pisania niedużo, ale dla pana R. okazało się to barierą nie do przejścia. Ponieważ nie widzi, nie mógł wypełnić druku samodzielnie. Poprosił więc o pomoc pracownice urzędu obsługujące mieszkańców - zwłaszcza, że akurat kolejki ani innych petentów nie było. Na dowód, że nie chce wykorzystać ich bezpodstawnie, pokazał legitymację Polskiego Związku Niewidomych.

I okazało się, że "likwidowanie barier" spod znaku ISO 9001 to fikcja, podobnie jak urząd przyjazny niepełnosprawnym (choć może niesłyszącym - tak; tego nie wiadomo). Pan R. został odesłany z kwitkiem. Urzędniczki oznajmiły, że nie są od tego, by wypełniać klientom druki.

Pan R. wrócił do domu (który nie ma ISO 9001) i po wpisaniu kilku słów w stosowne rubryki znowu poszedł zanieść druk do urzędu. Przy okazji zapytał też burmistrza, co stało na przeszkodzie, żeby urzędniczki mu - jako niewidomemu - pomogły. Czeka na odpowiedź.

Przeczytaj także: Nie każde metro pojedzie do Młocin



Podziel się