Przeczytaj także: Legalni faszyści, nielegalni anarchiści
Przeczytaj także: Wojciech Karpieszuk - Nie można dyskutować z kamieniami w ręku
Trudno nawet kogokolwiek o to oskarżać, bo zakazywanie manifestacji czy rozwiązywanie podejrzanych o faszyzowanie organizacji to ryzykowny precedens - na ogół w konsekwencji ograniczający wolność wszystkich.
Więc ratusz zezwala na manifestację ONR, choć dobrze wie, co będą skandowali, a policja nie zajmuje się cenzurowaniem ich haseł, bo to nie jej rola.
A przecież ktoś musi zareagować, kiedy idą przez miasto i skandują: "Polska dla Polaków". Bo Polska jest dla wszystkich, którzy czują się Polakami, i nawet dla tych swoich obywateli, którzy mają gdzieś Mickiewicza, Chopina i Konopnicką.
Więc jestem zawsze za tymi, którzy mówią faszystom z ONR: "No passaran", bez względu na to, czy robią to legalnie, czy nie. Nienawidzę przemocy, ale kiedy idę zagrodzić drogę ONR-owcom, wolę schować do kieszeni kamień. Dostałem już od nich kamieniem w Krakowie i
Warszawie i nie mam jakoś ochoty nadstawiać kolejnego policzka. Oni biją zupełnie nielegalnie - tak jak lali przed wojną Żydów.